W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Leoncjusza, Michała, Renaty , 23 maja 2018

Dłużej nie można czekać

2018-05-01 20:37:22, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Miasto,

Od objęcia sterów w Stilonie Gorzów przez obecnego szkoleniowca minie za chwilę 25 miesięcy. Znawcy futbolu twierdzą, że trenera powinno oceniać się po przepracowaniu co najmniej roku. Minęły dwa lata i możemy, a nawet powinniśmy ocenić pracę jaką wykonał Adam Gołubowski dla Stilonu i gorzowskiej piłki.

Drużynę objął w trudnym momencie. Byliśmy w dołku psychicznym i sportowym. Zajmowaliśmy miejsce, które nie gwarantowało utrzymania w ówczesnej trzeciej lidze, ale była szansa na utrzymanie. Zmiana, którą wtedy przeprowadził zarząd wydawała się rozsądna, bo młody szkoleniowiec, a już doświadczony. Opuszczał właśnie Pogoń Szczecin, w której chwalony był za organizację gry, szkolenie i wyniki. Pozostałe głosy jeśli pojawiały się nie były przez nas weryfikowane, bo nóż na gardle coraz mocniej dociskał i utrata ligi wiązała się z głębokimi – jak później okazało się – zmianami. Także personalnymi. Zajął się drużyną w momencie trudnym i pierwszy mecz z Piastem Żmigród był wielką lekcją pokory – także dla niego. Gładkie 3:0 musiało podziałać jak zimny prysznic, bo następne mecze obfitowały już w realną nadzieję na utrzymanie. Siedem punktów w trzech meczach (w tym kompromitujący Stilon remis z dawno zdegradowanym Piatem Karnin) zapisujemy na konto nowego szkoleniowca. Była szansa na utrzymanie, ale zabrakło w ostatecznym rozrachunku trzech punktów (gdyby nie remis w Karninie i Przybyszowie pewnie utrzymalibyśmy się).

Do czwartej ligi przystępowaliśmy z hasłem awansu, a kibice ponownie śpiewali „czwartej ligi czas tak zahartował nas”. Rozgrywki ligi regionalnej przebrnęliśmy „prawie” bezproblemowo, a porażki zanotowaliśmy jedynie z Ilanką w Rzepinie i z Formacją Port 2000 Mostki. Zdobyliśmy więcej punktów niż w drugim roku gdy po raz pierwszy wchodziliśmy szczebel wyżej i to także należy zapisać na plus choć od początku cel był jasny i należało to traktować jako obowiązek, który wypełniliśmy.

W przerwie letniej doszło do największej rewolucji od czasu reaktywacji. Pożegnano się w klubie z najskuteczniejszym i zbierającym same pochlebne opinie bramkostrzelnym Pawłem Posmykiem. Odprawiono wychowanego na Olimpijskiej Damiana Szałasa, który dziś z powodzeniem występuje w Warcie Gorzów i właśnie wprowadza ją do III ligi. Największym bez wątpienia zaskoczeniem było rozwiązanie stosunku pracy z Filipem Wiśniewskim. Wyrwanie serca i mózgu drużynie miało przynieść zbudowanie drużyny na awans do III ligi. Zapowiedzi nowego Zarządu, który przed rozpoczęciem rozgrywek został całkowicie wymieniony zgodnie z wolą kibiców miały znaleźć potwierdzenie w trzecioligowej rzeczywistości.

Zaczęliśmy sezon katastrofalnie od dwóch porażek, aby w trzeciej kolejce zanotować zwycięstwo dzięki kapitalnej grze Rafała Świtaja. Potem byłą seria bez porażki aż do meczu z Gwarkiem Tarnowskie Góry. Bilans rundy jesiennej to osiem zwycięstw, 5 porażek i cztery remisy. Strata do lidera wynosiła zaledwie osiem „oczek”, więc piąte miejsce w tabeli mogło dawać – po raz kolejny – nadzieję na włączenie się do walki o awans.

W przerwie zimowej drużyna – wg komunikatów płynących z klubu – pracowała solidnie nad formą pomimo rozpoczęcia prac przy budowie boisk. Treningi w Karninie, Barlinku, mecze towarzyskie i obóz miały gwarantować osiągnięcie założonych przed sezonem celów. W tym czasie pożegnano dotychczasowego bramkarza i zatrudniono nowego. Miało to dać pewność w bramce i mniej straconych goli. Jak okazuje się jesteśmy niechlubnym wiceliderem w ilości straconych bramek „u siebie”, a wyprzedza nas jedynie „czerwona latarnia ligi” Polonia Głubczyce. Bilans niezbyt imponujący biorąc pod uwagę, że efektownie i efektywnie zwyciężyliśmy w rundzie wiosennej jedynie z bijącym się o utrzymanie Pniówkiem Pawłowice Śląskie.

Obecny szkoleniowiec przed sezonem zajął się także nadzorem nad akademią Stilonu Gorzów, a także pełnił obowiązki dyrektora sportowego w klubie. Wprowadzono nowy herb akademii, nastąpiło odejście od dotychczasowego nazewnictwa turniejów organizowanych w przerwie zimowej i letniej przez Stilon i z zegarmistrzowską dokładnością prowadzona jest strona internetowa naszych młodych piłkarzy. Ponadto grupa juniorów młodszych (trener Karol Gliwiński) gra w Centralnej Lidze Juniorów Młodszych. Niestety do elitarnych rozgrywek nie udało się awansować juniorom starszym, którzy musieli uznać wyższość swoich rówieśników z Warty Gorzów. Wyższość tych samych piłkarzy musiała uznać także nasza pierwsza drużyna, bo w konfrontacji na szczeblu rozgrywek okręgowego Pucharu Polski doznaliśmy kompromitującej porażki 1:5. Dziś nasi juniorzy starsi także nie zachwycają, bo w swojej grupie zajmują drugą lokatę, a wyprzedzają nas młodzi piłkarze Dębu Przybyszów. W przerwie zimowej „zesłano” do Piasta Karnin Tomasza Jeża, który (raczej) nie uratuje gorzowian przed degradacją. Dodajmy, że najmłodsze rozgrywki centralne reprezentuje z Gorzowa drużyna PUKSu Maksymiliana.

W zeszłym tygodniu Stilon Gorzów podziękował także drugiemu trenerowi Arkadiuszowi Fedorczukowi, a w pierwszej drużynie w dzisiejszym meczu (przegrana 0:2 z Piastem Żmigród na wyjeździe) wystąpiło czterech gorzowian (w tym po raz pierwszy w tej rundzie junior Grzegorz Gibki).

Mija dwadzieścia pięć miesięcy pracy obecnego trenera Stilonu Gorzów i odważnie apeluję do Zarządu, że już dość. Niezrozumiałe rotowanie składem w każdym meczu, brak jakichkolwiek zauważalnych postępów w grze naszych piłkarzy, wprowadzanie do drużyny piłkarzy, którzy nie powodują podniesienia jakości gry (wizualnie tak, bo chwalą Stilon przyjezdni, ale nie przekłada się to na wynik). Nadal realna groźba degradacji i najdłuższa seria porażek daje mi prawo – jako kibicowi, sympatykowi i oddanemu sprawom klubu człowiekowi – poddać w wątpliwość sens prowadzenia drużyny przez Pana Adama Gołubowskiego. Wyrażam tym samym wotum nieufności dla jego pracy jako szkoleniowca pierwszej drużyny. Ode mnie nie zależy nic, ale pracuję dla klubu społecznie od samego początku. Zakładałem Stilon po upadku poprzednika i posiadam mandat społeczny do wyrażania takich sądów. Wiem ponadto, że mój głos nie jest odosobniony, ale jako pierwszy wyrażam go głośno i publicznie. Z troski o Stilon Gorzów apeluję.

Historia zatoczyła dziś koło, bo w 2016 roku Piast Żmigród był pierwszym przeciwnikiem naszego trenera, a dziś powinien być ostatnim. Tak jak wtedy, tak dziś mały klub z Dolnego Śląska pokazał nam gdzie jesteśmy i jakie wnioski powinny wypływać z takiego obrotu spraw.

Ten felieton jest wyrazem troski o przyszłość. Oddaję się tym samym do dyspozycji Dyrektora Generalnego klubu w kwestii pełnienia obowiązków spikera zawodów.    

   

Wyszukaj w blogu: