W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Ambrożego, Florentyny, Gawła , 16 października 2018

Pierwszomajowo i majówkowo

2018-05-03 10:46:19, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Zastanawiam się jak to się stało, że to piękne święto, jakim było Międzynarodowe Święto Pracy tak się nam w ostatnich latach zdeprecjonowało. Wspaniała idea, imponująca wieloletnia tradycja, a teraz we współczesnej Polsce niewiele znaczący dzień świętowany przez nielicznych, a gdyby nie był wolny od pracy to pewnie niewielu by pamiętało o jego symbolicznym znaczeniu. Stało się tak bo po przełomie roku 1989 zrobiono wiele by przekreślić pierwszomajową historię. Pewnie był to sposób na odreagowanie tego jak obchodzono to święto w Polsce Ludowej, na te obowiązkowe pochody, co sprawiło że 1 maja stał się świętem jakby wstydliwym. Swoje znaczenie miał fakt, że w bezpośrednim sąsiedztwie terminowym znalazły się obchody rocznicy Konstytucji 3 Maja, do kompletu dołożono jeszcze Święto Flagi, a znajdujące się obok siebie dni wolne od pracy wręcz zachęcały do tego by trochę pokombinować i uzyskać dzięki temu kilkudniowy nadprogramowy urlop. I tak powstała polska majówka, a więc czas gdy Polska jest prawie tak samo nieczynna, jak w święta Bożego Narodzenia, czy Wielkanocy.

A na urlopie, jak wiadomo, myśli się o wyjeździe nad morze, o grillu na działce, a nie o czczeniu ważnych rocznic, czy uniwersalnych idei. I w taki to oto sposób ani się obejrzeliśmy a majowe święta straciły swój duchowy wymiar stając się kolejną okazją do piwkowania przy grillu na działce.

O ile 3 Maja władze świętowały według ustalonego schematu – msza święta, przemarsz notabli pod pomnik Józefa Piłsudskiego, parę napuszonych przemówień, wszystko przy nikłym zainteresowaniu mieszkańców miasta, o tyle w dniu 1 Maja właściwie nie działo się nic. Czyli okazało się, że dla naszej władzy są święta ważne i ważniejsze.

W dodatku w dniu 1 maja 2004 roku Polska została przyjęta do Unii Europejskiej co oznacza kolejną rocznicę, czyli okazję do świętowania. Podsumujmy; pomiędzy 1 a 3 maja mamy Święto Pracy, rocznicę wstąpienia do Unii, Święto Flagi, rocznicę Konstytucji 1791 roku. Kto to wytrzyma? Nic dziwnego, że ludzie uciekają na działki, wyjeżdżają do rozmaitych Sopotów i Zakopanych, chętnie przychodzą na pikniki i festyny, a na oficjalnych obchodach tłumów nie ma.

Gorzowska lewica przede wszystkim reprezentowana przez członków SLD podejmowała wysiłki dla godnego uczczenia Święta Pracy. Wysiłkiem kilku ludzi na stadionie Stilonu organizowano pikniki gromadzące tych, dla których ta data miała swoją symboliczną i historyczną wymowę. Zaczęła powstawać fajny zwyczaj, ludzi przychodziło coraz więcej, ale gdy zmieniło się kierownictwo miejskiej organizacji SLD pierwszomajowe pikniki się skończyły. Pewnie zabrakło nie tyle entuzjazmu, co kasy.

Na placu pierwszomajowych obchodów pozostała jedynie grupka członków Stowarzyszenia Pokolenia, która z uporem godnym sprawy rokrocznie zbierała się pod pomnikiem Niepodległości dla złożenia skromnych wiązanek kwiatów. Nie było szturmówek, wielkich przemówień, była refleksja i pamięć o tych, którzy poświęcili się dla idei sprawiedliwości społecznej. Może właśnie dlatego śp. Piotr Steblin Kamiński ile razy mnie spotkał, zwłaszcza gdy byłem w towarzystwie Romka Bukartyka, nieco sobie dworując witał ostatnich Mohikanów gorzowskiej lewicy. Zresztą, ponieważ fantazję i pomysłowość miał wielką witał nas także jako dinozaury, wymierające żubry i inne różne takie dziwy natury.

Okazuje się jednak, że idee pierwszomajowe, hasła sprawiedliwości społecznej, równości, praw pracowniczych we współczesnej rzeczywistości nie tracą swej aktualności nabierając dodatkowego znaczenia.

Pewnie właśnie dlatego w tym roku na placu Grunwaldzkim oprócz „pokoleniowców” pojawiła się także liczna grupa członków SLD i sympatyków lewicy. Był obecny profesor Bogusław Liberadzki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, był także szef lubuskiej organizacji SLD Bogusław Wontor. Choć uroczystość była skromna, pozbawiona pompy i ostentacji, to miała swój wymiar emocjonalny i być może stanowi zapowiedź przywrócenia właściwej rangi i znaczenia pierwszomajowemu świętu. To przecież nasza narodowa tradycja, także tradycja międzynarodowego ruchu robotniczego, godna szacunku i kultywowania.

Wyszukaj w blogu: