W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Alfreda, Maksymiliana, Selmy , 14 sierpnia 2018

Zła wiadomość

2018-06-11 14:12:41, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Niestety, liczenie na „drapane” znów okazało się zawodne. Który z kolei to już projekt gorzowskiego magistratu odrzucony, albo potraktowany przez centralę po macoszemu? Teraz okazało się, że i wyśniona, wymarzona przez gorzowian hala sportowa wbrew obietnicom i zapowiedziom otrzyma dotację o co najmniej połowę mniejszą niż oczekiwania magistratu. Zaczyna to pomału wyglądać na swoiste fatum prześladujące ten projekt, który ma już swoją całkiem nie krótką historię. Pamiętam przecież i ten dzień sprzed ładnych kilku lat, gdy złożony chorobą na łóżku szpitalnym oglądałem relację z meczu naszych koszykarek o tytuł mistrza Polski. W przerwie tego spotkania ówczesny prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak nie ukrywając emocji złożył solenną obietnicę wybudowania hali, by koszykarki mogły w godnych warunkach rywalizować o najwyższe zaszczyty. Niestety za tą deklaracją nie poszły czyny, więc hali jak nie było tak nie ma. Zresztą nie była to jedyna niezrealizowana przez prezydenta Jędrzejczaka obietnica, który zwłaszcza w końcówce swej prezydentury wyspecjalizował się w obiecywaniu gorzowianom gruszek na wierzbie tracąc bezpowrotnie swą wcześniejszą skuteczność i wiarygodność, Nic więc dziwnego, że z kretesem poległ w kolejnych wyborach bo nikt nie ceni bajkopisarzy i fantastów. To dobre w literaturze, a nie w realnym życiu. 
Powszechnie znane jest powiedzenie, że nikt ci tyle nie obieca co polityk, zwłaszcza w kampanii wyborczej. Ponieważ czeka nas w najbliższych miesiącach cała seria wyborów, od jesiennych samorządowych, poprzez wybory do europarlamentu, później do Sejmu, a na prezydenckich  w roku 2020 kończąc, możemy oczekiwać prawdziwego festiwalu rozmaitych obiecanek. Przedsmak tego już mamy, kampania jeszcze się oficjalnie nie zaczęła o już Sebastian Pieńkowski na wyprzódki z Robertem Surowcem rozpoczęli wyścig kto da, przepraszam obieca, więcej.
Wydawało się jednak, że po latach oczekiwań, hala wreszcie stanie. Jednak błędem było to, że powodzenie tego projektu uzależniono od wsparcia finansowego z budżetu centralnego. Wiadomo, że łaska pańska, a zwłaszcza łaska pisowska na pstrym koniu jeździ, więc jakoś od początku nie wierzyłem w zapewnienia minister Rafalskiej, potem deklaracje szefa polskiego sportu, że gorzowska hala uzyska potężne dofinansowanie.
Wspomniana przeze mnie skuteczność prezydenta Jędrzejczaka brała się z tego, że potrafił nie oglądając się na rząd budować za nasze miejskie pieniądze. Słowianka, będąca bodaj największym sukcesem inwestycyjnym miasta i prezydenta, została wybudowana przede wszystkim z własnych środków samorządu, bo wsparcie środkami zewnętrznymi sięgnęło niespełna 8 milionów złotych, czyli około 15 procent wartości inwestycji. Trzeba przy tym pamiętać, że Słowianka była budowana  w warunkach budżetu wielokrotnie mniejszego od obecnego, czyli ówczesne 52 miliony wydane na Słowiankę stanowiło o wiele większą część budżetu miasta, niż planowane 60 na budowę hali.
Przy kreśleniu planów rozwoju, określaniu zamiarów inwestycyjnych w pierwszej kolejności należy skupić się na zapewnieniu źródeł finansowania. Bez tego mamy do czynienia ze zwykłymi fantasmagoriami, bo bez kasy nie można postawić nawet psiej budy. Dobrze jest mieć także tzw. wariant B, na wypadek jakiś nieprzewidzianych okoliczności, które zawsze mogą się wydarzyć. Taką okolicznością może być choćby niedostateczne dofinansowanie projektu. Nawet mnie to specjalnie nie zdziwiło, bo rozumiem, że politykom rządzącej partii wcale nie zależy na tym  by prezydent Wójcicki miał kolejny sukces, który pomógłby mu w pokonaniu pisowskiego rywala do fotela prezydenta. 
Czy więc uda się w końcu zbudować w Gorzowie halę? Mam nadzieję, że tak, bo jak wielu gorzowian chciałbym oglądać widowiska sportowe w warunkach godnych naszych czasów. Wszystko zależy od tego, czy inwestor ów plan B posiada. Pewnie skończy się na tym, że trzeba będzie zaciągnąć większy od planowanego kredyt, który mam nadzieję nie będzie  musiała spłacać miejska spółka, bo przecież  przybędzie kjej kolejny deficytowy obiekt mogący wyłącznie spotęgować finansowe problemy Słowianki.
Z uporem maniaka będę nadal twierdził, że pomysł powierzenie Słowiance roli realizatora, a potem operatora  tego obiektu nie należał do najszczęśliwszych. Spółka nie ma bowiem ani doświadczenia poważnego inwestora, czego dowodem jest choćby nieudana realizacja hotelu przy Słowiance, niezbędnej znajomości specyfiki tego rodzaju obiektów, której nie sposób zdobyć poprzez turystyczne wycieczki do funkcjonujących hal sportowych. Poza tym wybudowanie hali może okazać się dla Słowianki nie tyle sukcesem, ile źródłem kolejnych problemów, bo chętnych do korzystania z hali będzie spora, bo tak jak w przypadku basenu, kluby sportowe będą chciały korzystać z niej za „darmoszkę”. 
Czyli będzie to kolejny obiekt generujący deficyt, co dla Słowianki, która nigdy jeszcze w swej historii nie osiągnęła pozytywnego wyniku finansowego może okazać się poważnym kłopotem powiększającym jej stratę bilansową.
Oby pani prezes Słowianki nie zapisała się w historii jako mistrzyni niezrealizowanych inwestycji. Ma już na swym koncie słowiankowego Hiltona, który rozpłynął się jak sen złoty, a niebezpieczeństwo, że stanie się podobnie z halą staje się coraz większe.

Wyszukaj w blogu: