W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Belii, Ludwika, Luizy , 25 sierpnia 2019

Koniec gry i spokój

2018-06-17 09:51:35, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Sport, Miasto,

W sobotę 16 czerwca przed dziewiętnastą mogłem odetchnąć z ulgą. Podobnie zresztą te kilkaset osób na stadionie i pewnie dużo więcej tych, którzy śledzą losy naszej, gorzowskiej drużyny. Stilon wygrywając z drużyną rezerw Miedzi Legnica zagwarantował sobie udział w rozgrywkach na tym poziomie w przyszłym sezonie. Sezon, który przeszedł do historii pełny był zawirowań i skoków ciśnienia dla każdego kibica stąd odpoczynek od trzecioligowego grania należy się nam wszystkim.

Do rozgrywek w sierpniu 2017 r. przystępował Stilon mocno przebudowany i z nowymi władzami. Z drużyną pożegnali się najlepszy strzelec Paweł Posmyk i trzymający stabilność w drugiej linii Filip Wiśniewski z Damianem Szałasem. Wyrwanie korzeni tej drużynie miało dać trenerowi gwarancję wprowadzenia własnej filozofii i stylu gry Okazało się w rundzie jesiennej jak istotne znaczenie musi odgrywać aspekt pozasportowy.

Rundę jesienną zaczęliśmy od dwóch porażek, ale dość szybko, mogliśmy nabrać przekonania, że koncept gry i wizja Stilonu Gorzów w trzeciej lidze to kwestia jedynie obecnego sezonu. Szumne zapowiedzi o awansie nie były tonowane, a wręcz podkreślano, że cel jest realny do osiągnięcia.

Pierwsze poważne sygnały nasza drużyna otrzymała w połowie listopada, gdy rundę jesienną kończyliśmy przegraną z drugą Miedzią. Mimo wszystko w okres zimowy wchodziliśmy z ośmiopunktową stratą do lidera i taką samą przewagą nad miejscem spadkowym. Jednak nikomu nie przyszło do głowy, aby oglądać się w te rejony tabeli. Przerwa przyniosła Stilonowi zmiany, bo pojawiły się w drużynie nowe twarze. W bramkę wszedł Krystian Rudnicki, który przyszedł do Gorzowa odbudować swoją formę i potwierdzić niemałe umiejętności. Dwaj stranieri: Redoine Auchet i Motoki Kakehi mieli wnieść jakość i odrobinę egzotyki. Ponadto doświadczony Mateusz Kwiatkowski z przeszłością w Ruchu Chorzów i Jakub Okuszko, który jest wychowankiem Akademii Piłkarskiej w Szczecinku mieli wzmocnić formację ofensywną. Obaj dołączyli tym samym do Łukasza Zakrzewskiego (najskuteczniejszego zawodnika niebiesko-białych w zakończonym sezonie) i Daniela Mrozka (wypadek komunikacyjny spowodował przerwę w treningach i w konsekwencji wypożyczenie do Piasta Karnin). Skład naszej drużyny wydawał się bardzo solidny i trudno było polemizować z argumentami o rychłym awansie jeśli drużyna w trakcie sezonu jedynie wzmacnia się kadrowo. W pewnym momencie w pierwszej drużynie było aż 28 zawodników!

Kryzys przyszedł na początku rundy rewanżowej. Pierwsze cztery mecze bez zwycięstwa zweryfikowały plany, a Stilon spadł na 12 miejsce w tabeli i w towarzystwie Górnika II Zabrze, Miedzi II Legnica oraz Pniówka Pawłowice Śląskie już do końca sezonu korespondencyjnie i nie tylko walczył o ligowy byt. Zwycięstwo wiosną przyszło dopiero na początku kwietnia, a na najwyższy poziom weszliśmy tydzień później rozbijając słabe Pawłowice Śląskie aż 6:0. Niezwykle istotny nie tylko ze względu na prestiż, ale przede wszystkim układ w tabeli był triumf w Zielonej Górze. W tym spotkaniu swoje wysokie umiejętności i przydatność w drużynie potwierdził Mateusz Kwiatkowski, który strzelając Falubazowi bramkę na 2:1 ostatecznie przekonał kibiców do siebie. Trzecie trafienie dołożył Jędrzej Drame i mogliśmy znów zacząć spoglądać na górną część tabeli. Po tej kolejce wskoczyliśmy na szóste miejsce w tabeli i rozpoczął się zjazd. Trzy porażki z rzędu – w tym kompromitująca z młodzieżowcami z Lubina – wprowadziły nerwową atmosferę w szeregi piłkarzy, a wśród kibiców zapanowała konsternacja. Wtedy najbardziej oddani klubowi ludzie zaczęli publicznie pytać o przyszłość Stilonu i wizję władz, gdzie Prezesa praktycznie nie widywano na meczach, a trener porażki usprawiedliwiał w każdy możliwy sposób. Ekstremalnie trudna i jednocześnie będąca promykiem nadziei wiktoria zdarzyła nam się we Wrocławiu. Ze Ślęzą, z którą głównie przegrywaliśmy i trenerem Kowalskim, który okazywał się być w ostatnich latach katem niebiesko-białych udało się wygrać. Trzy bramki Kwiatkowskiego i jego zakrwawione stopy po meczu zaświadczają o niezwykłej determinacji naszych w tamtą majową niedzielę. Ta porażka Ślęzy – jak okazuje się na koniec sezonu – nie pozwoliła jej na końcowy triumf i awans do II ligi. W kolejnym tygodniu na boisko wyszła kompletnie inna drużyna Stilonu. Mentalnie i sportowo została rozbita przez Unię Turza Śląska, która nowego szkoleniowca otrzymała niespełna dwa dni przed meczem. Trzy bramki na własnym stadionie od drużyny (raczej) pogodzonej ze spadkiem były Rubikonem. Od tej pory tylko fundamentalne zmiany mogły przynieść ocalenie.
2-go czerwca na stadionie przy ul. Olimpijskiej odbył się mecz charytatywny. Święto piłki nożnej w Gorzowie i tysiące ludzi na trybunach. Efektowne i – jak okazuje się - efektywne granie przyniosło dużo dobra dla chorych dzieci. Dzień później mecz ze zdegradowaną Polonią Głubczyce był ostatnim spotkaniem poprzedniego szkoleniowca.

Wyjazd do Bielska-Białej na pojedynek z BKS był mocno zagrożony. Nowy Zarząd stanął jednak na wysokości zadania i wysłał dwie drużyny na południe kraju i to na dwudniowy wyjazd. Obie spełniły pokładane w nich nadzieje. Nie przegrały, a do Gorzowa przywiozły po punkcie. Ostatni ligowy pojedynek mógł zakończyć byt niebiesko-białej drużyny, ale na szczęście stało się inaczej. Pewne zwycięstwo Stilonu, piękne bramki i atmosfera na trybunach daje nadzieję na przyszły sezon.
Od sierpnia to będzie nowa rzeczywistość dla innego trzecioligowca z Gorzowa, a dla niebiesko-białych to kolejny rok żmudnej i tytanicznej pracy nad odbudową każdego zaniedbanego elementu wielkiego projektu jakim jest ZKS Stilon Gorzów. Zbudowanie drużyny to zadanie trenera, a zbudowanie zespołu to misja zarządu. Proponuję być powściągliwym w deklaracjach i ostrożnym w prognozach. Nie bądźmy zachłanni, a małą łyżeczką najemy się do syta i nie będzie zachłyśnięcia. Zbudujmy wszyscy modę na Stilon w Gorzowie, a mundial spowoduje jeszcze większe zainteresowanie futbolem jako zjawiskiem w społecznym odbiorze. Filozofia władz klubu nie musi współgrać z oczekiwaniem kibica, który w naturalny sposób chce „natychmiast” i „już”. Jeśli będzie spokojnie, przejrzyście i uczciwie, a żywię głęboką nadzieję, że właśnie tak będzie to poczekamy. Cierpliwość jest cnotą królów, a oczywistym jest, że stabilne i silne królestwa nie powstają w jeden rok.    

Wyszukaj w blogu: