W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Belii, Ludwika, Luizy , 25 sierpnia 2019

Niedoceniony sukces

2018-06-17 18:18:37, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Sport, Miasto,

Bez większego echa przeszedł awans młodych piłkarzy wodnych do najwyższej klasy rozgrywkowej tej popularnej w wielu krajach dyscypliny sportowej. Właściwie nie powinno to dziwić w warunkach gorzowskiej monokultury żużlowej, gdzie liczy się tylko wynik żużlowców Stali. A przecież bywały czasy, że waterpoliści Stilonu skutecznie rywalizowali z żużlowcami o ilość tytułów mistrza Polski. Górą są ciągle piłkarze wodni, którzy mają w swym dorobku aż piętnaście złotych medali mistrzostw, nie licząc kilkunastu tytułów w młodszych kategoriach wiekowych. Piłkarze wodni Stilonu mają w swym dorobku niesamowitą serię; otóż mistrzostwo Polski zdobywali bez żadnej przerwy w latach 1980-1991. To zasługa wielkiej drużyny dowodzonej przez zasłużonego dla gorzowskiej piłki wodnej Ryszarda Łuczaka, w której prym wiedli bracia Jacek i Marek Osińscy, Piotr Diakonów, Krzysztof Chojak, Bogusław Roguś, Krzysztof Garbolewski, Sławomir Andruszkiewicz i wielu innych będących także wiodącymi zawodnikami reprezentacji narodowej.

Ale jak wiadomo nic nie jest wieczne, a sukcesy sportowe w szczególności. Zmiany ustrojowe i gospodarcze sprawiły, że klub stracił hojnego sponsora, jakim był Stilon, złote pokolenie nie miało następców o choćby zbliżonej klasie, zerwany został ciąg szkoleniowy. I choć nastąpiła zdecydowana poprawa warunków treningowych poprzez wybudowanie Słowianki to jednak wyniki były dużo słabsze niż w latach kiedy piłkarzom zdarzało się trenować w zbiornikach przeciwpożarowych. Uwaga ta zresztą dotyczy także pływaków, którzy mimo posiadania wspaniałej bazy treningowej znaczą coraz mniej w Polsce.

Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy wydaję się skonfliktowanie tego środowiska. Najpierw Miejski Klub Pływacki będący następcą ZKS Stilon funkcjonujący potem jako MKP Słowianka podzielił się na klub pływacki i Gorzowski Klub Piłki Wodnej – 59, który poprzez swą nazwę miał nawiązywać do sukcesów złotej drużyny Ryszarda Łuczaka. To jednak nie był koniec tych formalnych przeobrażeń, bo wkrótce pojawił się waterpolowy klub Alfa, a obok pływaków Słowianki rozpoczęli swe treningi pływacy klubu Stilon. Niestety ilość nie przeszła w jakość, bo przejść nie mogła. Te wszystkie zmiany organizacyjne nie wynikały bowiem z chęci doskonalenia struktur, czy chęci poprawy procedur treningowych, ich powodem raczej były konflikty pomiędzy poszczególnymi trenerami i manipulowanymi przez nich działaczami. Skutek był taki, że kontynuator wielkich tradycji gorzowskiego waterpolo kompromitował miasto i dorobek poprzedników, bo przez kilka kolejnych sezonów nie potrafił zdobyć choćby punkcika w rozgrywkach ekstraligowych, a pływacy zamiast worka medali z Mistrzostw Polski przywozili zwykle wyłącznie wrażenia turystyczne i towarzyskie.

Wszystko to dowodzi, że w Gorzowie nie ma ani potrzeby, ani możliwości funkcjonowania kilku klubów pływackich i waterpolowych. Zamiast łączyć siły i skromne, a na pewno niewystarczające środki finansowe, mamy wyrywanie sobie zawodników, publiczne kłótnie i swary trenerów i działaczy, oskarżenia o przekręty i nadużycia, donosy do prokuratury. Ot, takie polskie piekiełko.

Dziwi więc brak jakiejkolwiek reakcji na ten stan rzeczy ze strony ratusza, magistracki wydział sportu sprowadzony do roli mało znaczącego referatu praktycznie pokazuje swoją bezradność i brak pomysłu. Nie jest wykorzystywany potencjał Słowianki, bo takich warunków do treningu jakie mają gorzowscy sportowcy zazdroszczą nam pływacy z całej Polski.

Z drugiej strony spełniło się odwieczne marzenie gorzowian, otóż na bazie dotychczasowego Zespołu Szkół Sportowych powstała Szkoła Mistrzostwa Sportowego coraz sprawniej działająca pod kierunkiem pani dyrektor Katarzyny Piechota i jej zastępcy do spraw sportowych Piotra Basty, trzykrotnego olimpijczyka w wioślarstwie. Na efekty ich pracy trzeba będzie jeszcze poczekać, w sporcie potrzebna jest cierpliwość, chyba że się ma takie pieniądze jak Roman Abramowicz, który może sobie kupić każdego sportowca. W gorzowskiej Szkole Mistrzostwa Sportowego stawia się jednak na organiczną pracę od podstaw, nie tylko szkoląc, ale i wychowując. Na pewno jednak wychowaniu nie służą gorszące kłótnie trenerów, co przecież młodzi sportowcy widzą, oceniają i wyciągają wnioski. Dlatego też wydaje się, że kierownictwo SMS powinno odegrać rolę przysłowiowego gajowego, który wygonił z lasu zarówno Niemców, jak i partyzantów. Być może powinni postarać się o zastąpienie tych wszystkich słabych klubików jednym Uczniowskim Klubem Sportowym, którego prezesem powinien być człowiek o poważnym dorobku zawodowym i społecznym, szanowany przez całe środowisko sportowe, ktoś taki, jakim był Stanisław Woźniak, który przez lata z wielkim powodzeniem kierował gorzowskim sportem w magistracie.

Bo jak pokazuje życie można być wielkim sportowcem, a nie koniecznie wybitnym trenerem, czy działaczem. Pokazuje to przykład wspomnianego GKPW 59, który od kilku lat stacza się po równi pochyłej, odnotowując coraz słabsze wyniki, mając coraz mniej trenujących chłopców i wyraźnie widoczny brak pomysłu na przyszłość. Na przeciwnym biegunie stoi klub Alfa, którego prezesem jest Sebastian Żabski, kiedyś wybitny waterpolista, z ostatniego pokolenia, które zdobywało mistrzowskie tytuły, dziś coraz lepszy trener i sprawny działacz. Wspierany przez doświadczonego Jacka Osińskiego i kolegę z drużyny Bartosza Naudziusa zbudował drużynę, która od następnego sezonu będzie rywalizować z najlepszymi o tytuł mistrza Polski. W ciągu dziesięciu lat w Alfie od zera zbudowaną sprawną strukturę obejmującą kilka grup wiekowych tworzących klasyczną sportową piramidę gwarantującą kontynuację i rozwój. Dziś jeszcze trudno oczekiwać i wymagać od Alfy walki o medale, celem tego zespołu będzie raczej walka o utrzymanie. Zespół jest młody, na dorobku, wymagający uzupełnienia bardziej doświadczonymi zawodnikami, choćby zawodnikami wywodzącymi się z Gorzowa, którzy dziś grają gdzieś w Polsce. Klub będzie potrzebował także większego wsparcia finansowego ze strony Ratusza i Urzędu Marszałkowskiego, przydaliby się poważni sponsorzy. Gdyby się te wszystkie warunki udało spełnić, to wówczas będzie można myśleć o walce o najwyższe cele, a nawet o powrót europejskich pucharów do Gorzowa, tak jak to się działo w latach osiemdziesiątych poprzedniego stulecia.

Wyszukaj w blogu: