W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2018

Do ostatniego żywego świadka, czyli nigdy

2018-07-10 20:53:07, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Miałem zamiar napisać, że polityka i ci, którzy uważają się za polityków albo trąbią, że są politykami, wiszą mi i powiewają. Prawdę mówiąc, to miałem zamiar dosadniej to określić, ale wyszłoby niecenzuralnie. Dziś taki czas w Rzeczypospolitej, że nie wiadomo, co można powiedzieć, namalować, pokazać, napisać, żeby się jakiś obrońca polszczyzny nie zaczął dobierać do skóry autora wypowiedzi.

Skłamałem, że wszystko, co się wiąże z polityką, wisi mi i powiewa. Przepraszam tych, którzy już chwycili komórki i chcieli do mnie zadzwonić z pytaniem, czy na pewno olewam to, co jeszcze cztery lata temu nie było mi obce. Polityka jako taka nadal mnie zajmuje. Wisi mi i powiewa wszystko, co się wiąże z polityką prowadzoną przez rządzących teraz i tu. Nie polityka w ogóle. Boże, jeżeli naprawdę jesteśmy widzisz to, co się dzieje w Warszawie, to najlepiej wiesz, jak ja mam dosyć tych darmozjadów. Jak mocno zaciskam dłonie, żeby któremuś nie przylać. Ale żyję w Rzeczypospolitej, płacę podatki, korzystam z prądu i gazu, słucham radia, oglądam TVN (w czasie mundialu nie miałem innego wyjścia, jak oglądać transmisje w TVP Sport), czytam gazety, zaglądam do internetu, rzadko bywam u lekarza rodzinnego, nie rzucam papierków na ulicy, sąsiadom i znajomym mówię dzień dobry. Jestem zdrowym na umyśle i fizycznie facetem, któremu jeszcze podobają się młode kobietki, a ponadto zajmujące książki, filmy niepropagandowe, że podziwiam Lewandowskiego i Ronaldę, zielonogórski Stelmet i gorzowską Stal, staję po stronie papieża Franciszka, kiedy dobierają się do niego dewoty. Normalny jestem. I jako normalny człowiek cierpię z powodu tego, co się dzieje w moim kraju. Cierpię aż tak, że podczas spotkań koleżeńskich zatykam uszy palcami, żeby nie słyszeć tego, o czym rozmawiają zwolennicy rządzących. Żeby tylko rozmawiali, oni nie przedstawiając argumentów mają odwagę twierdzić, że to najlepsi z najlepszych, do tego bogobojni, ojcowie i matki rodzin, życzliwi, nie kłamią. Naprawiają to, co ich poprzednicy zepsuli.

Nie obchodzi mnie heca z Sądem Najwyższym, jak i nie ruszała mnie komedia z Trybunałem Konstytucyjnym. W tej kwestii moja chata jest z kraja. Chociaż nie tak zupełnie. Jaki nie rozumiem, dlaczego Komisja Wenecka nie zdawała sobie sprawy z istoty decyzji podjętych przez rządzących. Dlaczego Amnesty Internacjonal, Europejska Sieć Rad Sądownictwa, Komisja Europejska i kto tam jeszcze wygłaszał uwagi pod adresem ustawodawcy, nie rozumie tego, co się dzieje w Polsce? Czy na pewno dziesiątki, ba! setki organizacji i instytucji nie mają racji, a tylko rządzący chcą dobrze i nie łamią prawa?

Najbardziej drażni mnie to, że ci, którzy sprawują władzę, zamiast patrzeć do przodu, mają głowy odwrócone do tyłu. Że w kółko wracają do przeszłości i szukają tego, co od dawna jest wiadome. Co znajduje się w podręcznikach historii. Jak długo można przywoływać jednych bohaterów ostatniej wojny i jednocześnie gardzić drugimi bohaterami? Dzielić ludzi na lepszych i gorszych? Naszych i nienaszych. Ile jeszcze będzie trwało szukanie bandytów z Wołynia? Przecież od 75 lat wiadomo, co się stało za Bugiem tam, gdzie dziś Ukraina. Wiadomo, że ukraińskich mieszkańców Sahrynia nie wybili Ukraińcy. Wiadomo, kto mordował Żydów w Jedwabnem, kto w Kielcach, kto i dlaczego urządził rok 1968. O tym trzeba pamiętać. Trzeba czcić pamięć niewinnych. I nie wybielać winowajców. Mówić prawdę. Prawdę. Czy to oglądanie się za siebie będzie trwało dopóty, dopóki po ziemi będzie chodził ostatni żywy świadek? Litości, rządzący! Dajcie spokój zmarłym, zamordowanym, zamęczonym! Ale czy dadzą? Czy rządzący dadzą spokój?

I jeszcze: drażni mnie to, co pisiory plotą o platformersach. Że naprawiają, że wreszcie usuwają resztki dawnego ustroju, że... Jak i co platformensi gadają o pisiorach.

Oto dlaczego mam dość polityki i tych, którzy uważają się za polityków albo trąbią, że są politykami. Nie tylko tych z PiS. Również tych z PO, PSL, SLD, Nowoczesnej, od Kukiza, od Gowina, od Ziobry, od Morawieckiego seniora, od Korwina-Mikkego, od Rydzyka, od Winnickiego, od Ikonowicza. Może nie miałbym ich aż tak dość, gdyby to, o czym mówią, co mówią, wypowiadali po polsku i językiem wolnym od ataku, pozbawionym agresji.

Ps.

W Gorzowie już zamilkli ci, którzy cztery lata temu woleli Wójcickiego niż Jędrzejczaka. Nawet nie słyszę wyliczanki tego, co w ostatnim czasie powstało w rządowej stolicy województwa lubuskiego. Słyszę, jak sobie nie radzą ci, którym rządzący kazali zmniejszyć pensje.

Wyszukaj w blogu: