W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Anity, Elizy, Mirona , 17 sierpnia 2019

Pisząc z urlopu

2018-07-17 19:41:42, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Miasto,

Są takie powiedzenia, które zawsze pozostają aktualne pomimo zmieniających się czasów i okoliczności im towarzyszących. Ciszej jedziesz, dalej zajedziesz jest tym czego najbardziej zabrakło w ostatnich tygodniach. To w jaki sposób rozwiązuje się problemy w Stilonie Gorzów powoduje, że sytuacja nie znajduje właściwego finału, a jedynie wprowadza powszechne zniechęcenie i zniecierpliwienie. To jakie są kłopoty to jedno, ale równie ważne są metody wychodzenia z nich. Zabrakło pomysłu lub postanowiono pójść ścieżką, której w Gorzowie nie praktykuje się w ogóle. Król jest nagi zakrzyknęli wszyscy dookoła, ale od samego mieszania łyżeczką herbata nie robi się słodsza. Odkryto i upubliczniono zjawiska noszące znamiona przestępstw, poddano krytyce działania poprzedników, a sposób w jaki to uczyniono dla wielu obserwatorów siedzących z boku mogło wzbudzić podziw. Szeryf  i parafrazy amerykańskiego last man standing mogliśmy usłyszeć płynące z forów internetowych, a zapomnieliśmy o tym, że upublicznienie to jedno, ale jest jeszcze życie po. Samo złożenie zawiadomień do organów ścigania jest słuszne i tu należy szukać sprawiedliwości jeśli posiada się - w swoim mniemaniu – dowody winy jednakże subtelność i delikatność materii nakazuje skromność w szafowaniu wyrokami. Nie ulega wątpliwości, że takie publiczne działanie będzie określone przez jednych jako triumf dobra nad złem, a przez innych (być może przez większość) w kategoriach braku odpowiedzialności lub szukanie taniego poklasku.

Od połowy wiosny byłem zdania, że zmiany na stanowisku trenera pierwszej drużyny były konieczne. Graliśmy źle, a widmo degradacji realne już wtedy. Poddałem publicznie w wątpliwość skuteczność planu sztabu szkoleniowego. Nie zareagowano wtedy i nie było żadnego działania, gdy wobec władz wysyłano sygnały coraz poważniejsze – również od kibiców, którzy swoją dezaprobatę wobec pracy włodarzy wyrażali frekwencją na trybunach. Słyszeliśmy – znów publiczne – połajanki na słabych sędziów i boiska. Informacje o kontuzjach i wymuszonych zmianach w składzie (rotowanie młodzieżowcami) oraz o przyjaźni jaka łączy Prezesa ze szkoleniowcem. To dawało asumpt do rozważań nad możliwościami zmiany już nie tylko trenera (wobec takich okoliczności okazało się to niewykonalne), ale także Zarządu, który nie wywiązywał się z zadań pozostałej części działalności klubu. Gdy członkowie stowarzyszenia wybrali w jawnym głosowaniu nowe władze można było ratować trzecią ligę, a następnie mierzyć się z przygotowaniami do nowego sezonu. Już bez obciążeń słabego zarządzania, nieustających obietnic bez pokrycia oraz wzajemnego braku chemii wewnątrz Zarządu co miało miejsce jeszcze w czasie działania poprzedniego prezesa i wiceprezesa. Nowe otwarcie było tym czego potrzebował Stilon Gorzów na początku czerwca.

Pieniądze lubią ciszę, a duże pieniądze lubią ciszę absolutną. To cytat, ale w pełni pasuje on do tego co powinno przyświecać działalności w biznesie. Choć biznesmenem nie jestem i pewnie nigdy nie będę to oczywistym jest fakt, że człowiek zamożny chce być skromny. Podobnie z biznesem. Jeśli ma rozwijać się to nikt i nic nie może mu przeszkadzać. W klubie jakby zapomniano o tej starej maksymie i każda konferencja prasowa władz miała stały punkt. Zaległości i zobowiązania. Koniecznością jest posiadanie zobowiązań jeśli prowadzi się działalność gospodarczą, a zaległości posiada się jeśli źle zarządza się środkami, które tę działalność mają wspierać. Z każdym należy rozmawiać i każdemu wierzycielowi należy się szacunek, bo to buduje prawidłowe relacje na przyszłość. Listy otwarte, wywiady czy konferencje, które w sposób jawny czy zawoalowany poddają w wątpliwość wiarygodność drugiej strony – tym bardziej, że jest ona potencjalnie kołem ratunkowym – nie pozostaje bez konsekwencji. W najlepszym przypadku takiego działania pozostaje bierność czego jesteśmy świadkami dziś w odniesieniu do reakcji miasta. Jeśli zamiast siły argumentów używamy argumentu siły to zawsze powinniśmy – nomen omen - policzyć czy amunicji starczy nam na więcej niż na jedną salwę. Idąc na wojnę upewnij się, że przeciwnik nie myśli o tym samym tak mówi stare chińskie przysłowie. Ma ono niestety także gorzowskie konotacje, bo z upadku Stilonu najbardziej ucieszy się rywal, który nie uczynił nic, aby – nawet symbolicznie – wesprzeć słuszną sprawę. Kolejka będzie krótsza, a więc środków może być więcej.

I jest w końcu KMWTW. To oczywiste, że sprawy będące niejawnymi powinny takimi pozostać. Nie będąc nielegalnymi, nie noszącymi znamion przestępstwa, a dotyczące jedynie partnerów mają obowiązek pozostawać w sferze świadomości zainteresowanych stron. Nie ma tu miejsca na wtajemniczanie nieograniczonej liczby odbiorców poprzez tablicę Facebooka i publiczne przedstawianie jedynie swojej wersji. Tak mogą czynić tylko winni zamieszania chcący zrzucić z siebie odpowiedzialność za błędy, które popełnili. Sprawa, o której KMWTW z pewnością znajdzie swój szczęśliwy dla obu stron koniec. Potrwa to długo, ale taka jest kolej rzeczy jeśli mleko już wykipiało publicznie.

Na koniec odrobinę optymizmu, bo to jest najważniejsze. Wielu odsądza mnie, że wbrew logice stosuję zasadę wiary w ludzi, a ci którym Stilon nie jest obojętny obdarzani są moim zaufaniem. Wszystko wskazuje na to, że wystartujemy w III lidze i to jest zła wiadomość dla niechętnych niebiesko-białym. Trener chce pracować i zawodnicy chcą grać. Ilu i jaką silą będziemy dysponować pokażą najbliższe tygodnie.

Ten felieton miał nosić tytuł „kibice zagłosują nogami”, bo tak właśnie będzie. Jesienią zobaczymy czy mocno doświadczony, zraniony, ale wciąż żyjący Stilon Gorzów przyciągnie na trybuny więcej kibiców od młodego, głodnego sukcesu, stąpającego po nieznanym rywala przekona do siebie gorzowian. Duża rola kibiców, gdzie spora ich część w ostatnich tygodniach odsądzała od czci i wiary tych, którzy nic nie muszą, a chcą.

Piłkarski Gorzów może być silny jak nigdy dotąd, a oczywistym jest, że mocny futbol zawsze wygra z każdą inną dyscypliną. To fakt, który najlepiej znają w Zielonej Górze gdzie od nowego sezonu będzie tylko czwartoligowa rzeczywistość. Lubuski ZPN martwi się o utrzymanie swojego wojewódzkiego statusu, bo siedziba okręgowego związku jest bez drużyny piłkarskiej na poziomie ligi centralnej. Tego jeszcze w naszym kraju nie grali...    

Wyszukaj w blogu: