W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Franciszka, Kazimiery, Ruty , 21 sierpnia 2018

Kto zniszczył warownię w Wicinie

2018-07-28 14:21:56, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

W 2011 r. w zielonogórskim wydawnictwie Pro Libris ukazały się „Tajemnice naszej ziemi”. To książkowy wywiad-rzeka z dr. Andrzejem Marcinkianem na temat tego, co się działo na Środkowym Nadodrzu 3 tys. lat temu. Jeden z rozdziałów dotyczy grodu w Wicinie, znajdującego się w gminie Jasień. Oto fragmenty tego rozdziału.

Ma pan swój udział w odkryciu grodu łużyckiego sprzed dwu i pół tysiąca lat w podjasieńskiej Wicinie. Dlaczego miejsce to, lubuski odpowiednik Biskupina, jest takie ważne?

A chociażby dlatego, że „cudze chwalicie, a swego nie znacie…”. Gród w Wicinie odpowiada chronologicznie osadzie obronnej w Biskupinie. Na tym kończą się podobieństwa. Biskupin, wspaniały i mocno rozreklamowany relikt budownictwa pradziejowego, został opuszczony przez swych mieszkańców prawdopodobnie na skutek nieustannego podwyższania się poziomu wody w jeziorze. Nie pomagało układanie warstw drewna. Biskupinianie przenieśli się więc tam, gdzie było sucho. Pozostały zatopione wały, domy i ulice, ale bez wyposażenia. Inaczej stało się z grodem w Wicinie i jego mieszkańcami.

Co się wydarzyło w Wicinie?

W czasie jego największego rozkwitu, być może, w co wątpię, w fazie przebudowy części wałów na gród napadła orda Scytów, koczowników ze wschodu, i go potwornie zniszczyła. Specjalnie mówię: orda, ponieważ Scytowie przypominali późniejszych Tatarów. Zapewne nigdy nie osiedlali się na podbitych, zniszczonych ziemiach.

Kim byli Scytowie?

Jak powiedziałem, to lud koczowniczy od VII wieku przed naszą erą żyjący na stepach czarnomorskich, niewiarygodnie bitny i grabieżczy. Wśród Scytów byli niezwykli rzemieślnicy i kupcy. Cele ich wypraw sprowadzały się do zdobycia bydła, kobiet i niewolników, których sprzedawali koloniom greckim. W 513 roku przed naszą erą król perski Dariusz, mając dość najazdów scytyjskich, wyprawił się na ich ziemie. Herodot pisze w „Dziejach”, że Persowie nie zdołali ich pokonać, ponieważ Scytowie zastosowali taktykę spalonej ziemi i wojny podjazdowej, czegoś w rodzaju partyzantki. (...)

Kiedy ordy scytyjskie dotarły pod Wicinę?

Jesienią lub zimą tuż po połowie ostatniego tysiąclecia przed naszą erą. Scytowie zaatakowali wiciński gród nagle i z ogromnym impetem, być może dostali się do środka przez ową domniemaną lukę w wałach. Mogło to stać się w nocy, pod nieobecność drużyny obrońców, która wyprawiła się albo z pomocą najbliższej warowni, albo wyszła na spotkanie napastnikom, aby ich powstrzymać przed napadem na wiciński gród. Na podstawie prowadzonych tam wykopalisk doktor Adam Kołodziejski doszedł do wniosku, że w grodzie nie było młodych mężczyzn, a tylko kobiety z dziećmi i starcy.

To był kataklizm?

Wicina, gród o pozycji ogromnej faktorii handlowej, miejsce wytwarzania przedmiotów z wszystkich bez mała ówczesnych surowców, centrum ówczesnego życia społecznego, coś na kształt stolicy protopaństwa, przestała nagle istnieć. I nigdy nie została odbudowana. Nigdy ludzie nie nawet nie próbowali tam się osiedlić. Gród nie doczekał się odbudowy. Proszę pana, najazd Scytów był dla Wiciny tym, czym wybuch Wezuwiusza, który 24 sierpnia 79 roku naszej ery zniszczył Herkulanum i Pompeje.

Sprawcą zniszczenia warowni w Wicinie byli ludzie. Herkulanum i Pompeje zalała lawa wulkaniczna. Nazywanie Wiciny Lubuskimi Pompejami wydaje mi się na wyrost.

Nie na wyrost, nie na wyrost. Ludziom, którzy tragicznie zginęli w Wicinie i w Pompejach było wszystko jedno, czy spotkała ich śmierć z rąk wroga czy na skutek działania sił przyrody. Cyniczne, co powiedziałem? Ale i prawdziwe. Proszę pana, porównywanie zagłady Wiciny z zagładą Pompejów jest słuszne i ma głęboki sens. Oba miejsca łączy wiele wspólnego. Nie Biskupin, a właśnie Wicina powinna dostać się do świadomości Polaków. Tam powinny zaglądać wszystkie wycieczki, które odwiedzają Środkowe Nadodrze. Od lat o to walczę.

Czy pan jest autorem określenia Wiciny jako Lubuskich Pompejów?

Stało się to po lekturze wspaniałej książki „Bogowie, groby i uczeni” Kurta Marka, niemieckiego autora podpisującego się jako C. W. Ceram (...).

Doktor Kołodziejski przypadkowo natknął się na to miejsce czy ktoś mu podpowiedział, aby pojechał do Wiciny?

Odkrywcą tego miejsca był profesor Carl Schuchhardt z Berlina, który w latach dwudziestych XX stulecia prowadził badania archeologiczne po obu stronach Nysy Łużyckiej. Do Wiciny i pobliskiego Starosiedla sprowadziły go informacje o tym, że w 1860 roku i zimą 1901/1902 mieszkańcy okolicznych wiosek podczas prac polowych znajdowali fragmenty starych naczyń, przedmioty z brązu i żelaza. Wyniki swoich odkryć profesor Schuchhardt ogłosił w 1927 roku. Nawet przy bardzo ograniczonych możliwościach badawczych profesor mógł kopać tylko wąskim pasem wzdłuż granic pól, na miedzach. Tam odkrył jeden lub dwa skarby przedmiotów brązowych. Kilka takich samych depozytów znaleźliśmy i my, pierwsi zielonogórscy archeolodzy. Na ostatni z nich natrafili nasi następcy, Bartłomiej Gruszka i Sławomir Kałagate podczas oczyszczania pionowych ścian starego wykopu. Kilkanaście centymetrów dzieliło Adama Kołodziejskiego od tego znaleziska. Ile jeszcze tam tkwi wspaniałości, najlepiej wiedzą ci z urządzeniami do wykrywania metali.

Rabusie?

Nawet kilka razy w miesiącu stróż przegania rabusi z tego miejsca. Archeolodzy modlą się, aby osoby nieupoważnione, niepowołane nie znalazły niczego cennego w Wicinie. Przecież wartościowe przedmioty, które oni tam znajdą, nigdy nie trafią do muzeów. A jeśli znajdą się w kolekcjach to nie takich, do których będą mieli dostęp wszyscy uczeni i turyści.

Jak wyglądało miejsce, na którym powstał gród? Czy był to półwysep, wyspa na jeziorze, wyniesienie o stromych brzegach czy też sztuczny twór, usypany przez budowniczych warowni?

Na dobrą sprawę wszystko po trosze. Wicina to wyspa nad dużym, zabagnionym rozlewiskiem niewielkiej Lubicy. Zajmowała ona niewiele ponad czterysta arów, ale ze względu na położenie była z natury obronna. Ten jej walor wykorzystali budowniczowie grodu.

Kiedy rozpoczęła się budowa warowni w Wicinie?

Pierwsze metry wałów budowniczowie zaczęli wznosić około 550 roku przed naszą erą. Ten, kto zaprojektował wicińskie wały, miał głowę nie od parady. Przypuszczam, że był to ktoś, kto albo uczestniczył w budowie podobnych grodów w innych miejscach, albo wcześniej planował i nadzorował wznoszenie takich warowni. Proszę mi wierzyć, to było zrobione wedle wszelkich prawideł sztuki inżynierskiej. Od samego początku. Od wyboru niezwykłego miejsca, poprzez jego wykorzystanie, do szczegółowego rozplanowania nie tylko samych umocnień, ale także całego wnętrza tego pramiasta. Powstało cudo architektury obronnej! (...)

Wyszukaj w blogu: