W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Franciszka, Kazimiery, Ruty , 21 sierpnia 2018

Nieszczęśliwy mężczyzna

2018-08-06 10:42:27, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Nawet jako dziennikarz zajmujący się sprawami politycznymi i społecznymi nie rozmawiałem z Jarosławem Kaczyńskim. Lider Porozumienia Centrum przyjeżdżał do Zielonej Góry, miałem więc okazję z nim porozmawiać. Kiedy był tu pierwszy raz, przygotowałem pytania. Organizatorzy jego pobytu w mieście wskazali salę i godzinę oraz podali czas przeznaczony na rozmowę. Gdy Jarosław Kaczyński wszedł do tej sali, gdzie na niego czekałem, gdy usiadł na wprost mnie i się odezwał, nie zadałem nawet pierwszego pytania. Otworzyłem usta i tak siedziałem chwilę, a potem wyszedłem. Dlaczego? Nie wiem do dziś.

Coś bliźniaczego przytrafiło mi się jeszcze raz. Byłem umówiony na wywiad z Antonim Macierewiczem. Także przygotowałem pytania. Także organizatorzy jego pobytu w Zielonej Górze wskazali salę i godzinę oraz wyznaczyli czas przeznaczony na rozmowę. Zadałem pierwsze pytanie. Zamiast na nie odpowiedzieć, Macierewicz się uśmiechnął i mnie zapytał, co sądzę o tym, o co zapytałem. Poprosiłem, żeby on pierwszy odpowiedział. I znowu zamiast odpowiedzieć, Macierewicz się uśmiechnął i zadał kolejne pytanie, a ja doszedłem do wniosku, że nic z tego wywiadu nie będzie. Wyszedłem z sali.

Czy Antoni Macierewicz jest szczęśliwym człowiekiem? Pewnie tak. Żonaty i dzieciaty. Jeżeli choruje, to pewnie tyle co każdy po siedemdziesiątce. Chyba że telewizja, skąd biorę wiadomości o zarządzających, coś ukrywa.

Na tej samej podstawie uważam, że Jarosław Kaczyński jest nieszczęśliwym mężczyzną. Bardzo nieszczęśliwym. Tak bardzo nieszczęśliwym, że trudno to opisać. Po pierwsze, Kaczyński nie rozumie, co to jest być szczęśliwym i dlatego drażni go szczęście innych. Tych, którzy chodzą z wnukami na spacer. Którzy kupują kwiaty i bombonierki z okazji imienin swoich najbliższych i bez specjalnej okazji. Którzy śpiewają kolędy przy stole wigilijnym. Którzy witają Nowy Rok podczas zabawy sylwestrowej. Których koledzy zapraszają na piwo. Którzy rechoczą w kabarecie. Po drugie, dlatego niszczy wszystko, co daje radość, co powoduje szczęście, co cieszy. Jarosław Kaczyński robi to wedle zasady: jak ja nie mam, to i wy nie będziecie mieli.

No i jeszcze szacunek. Jednych dla drugich.

Wyszukaj w blogu: