W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Damiana, Mirabeli, Wincentego , 27 września 2020

Tajemnice Madonny z Rokitna

2018-08-15 19:32:35, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Pierwszy administrator apostolski w Gorzowie ks. Edmund Nowicki mówił, że gdy zobaczył cudowny obraz Matki Bożej w Rokitnie, był on w opłakanych stanie. To wynik tego, że kiedy zbliżał się front, parafianie ukryli ikonę w słomie w zabudowaniach gospodarskich kościelnego. Ks. Nowicki zaproponował, aby obraz odnowili konserwatorzy Muzeum Wielkopolskiego w Poznaniu. Na początku sierpnia 1946 r. odrestaurowana Pani Rokitniańska wróciła do kościoła w Rokitnie. Uroczystość oddania diecezji w opiekę Matce Bożej Cierpliwie Słuchającej, bo tak się to dzieło oficjalnie nazywa, odbyła 15 sierpnia 1946 r., ale nie w Rokitnie, lecz w Gorzowie. Stało się tak dlatego, że Gorzów był stolicą administratury, miał katedrę i mógł przyjąć tysiące pielgrzymów. Wtedy poza częścią religijną ks. Nowicki odczytał akt poświęcenia. Wierni powtarzali: „Niepokalana Dziewico, Boga Matko Przeczysta! Jak ongiś po szwedzkim najeździe król Jan Kazimierz Ciebie za patronkę i Królową Państwa obrał i Rzeczpospolitą Twojej szczególnej opiece i obronie polecił, tak w tę dziejową chwilę my, dzieci narodu polskiego, stajemy przez Twym tronem z hołdem miłości, czci serdecznej i wdzięczności”.

Zanim obraz trafił do Rokitna, był w Bledzewie. Zapiski wskazują, że jego pierwszym właścicielem mógł być Jan Stawicki z Kujaw, który ofiarował malowidło znawcy sztuki sakralnej z Kruszwicy, archidiakonowi Maciejowi Dąbrowskiemu. Ten prawdopodobnie przekazał go biskupowi Rozdrażewskiemu. Krewna biskupa, Anna Rozdrażewska, wychodząc za mąż za Wacława Leszczyńskiego, późniejszego kanclerza koronnego, wniosła ten obraz do majątku w posagu. Potem wizerunek Maryi należał do jej córki, Katarzyny Leszczyńskiej. A gdy ta po śmierci swego pierwszego męża Stanisława Grzymułtowskiego drugi raz wyszła za Piotra Opalińskiego, obraz stał się własnością rodziny małżonka. Była to druga połowa siedemnastego wieku, czas potopu szwedzkiego. Opaliński stanął na czele opozycji szwedzkiej w Wielkopolsce. To on wraz z pospolitym ruszeniem natarł na Szwedów, zatrzymując się dopiero między Ośnem Lubuskim a Rzepinem. Wyprawie wojennej towarzyszył obraz, który od czasu uzdrowienia sąsiada Opalińskiego, niejakiego Brodzkiego, uważany był za cudowny. Można więc przyjąć, że Madonna z Rokitna odbyła swoją pierwszą pielgrzymkę po Ziemi Lubuskiej już w 1656 r.

Po śmierci Piotra Opalińskiego obraz stał się własnością jego syna Kazimierza. A kiedy ten został opatem cystersów w Bledzewie, umieścił go najpierw w swojej celi, a potem w przyklasztornej kaplicy. Z czasem  świątynia stała się ośrodkiem kultu maryjnego. W 1669 r. opat przeniósł uznawany za cudowny wizerunek Maryi do kościoła w pobliskim Rokitnie, gdzie posługę kapłańską sprawowali cystersi. To nie był ten sam kościół, który teraz stoi na rokitniańskim wzgórzu, podniesiony do godności bazyliki mniejszej przez Jana Pawła II. To był niewielki drewniany kościółek.

Wtedy też biskup poznański Stefan Wierzbowski, wcześniej będący opatem w Paradyżu, powołał komisję, która miała sprawdzić cudowną moc obrazu. Zeznało pod przysięgą aż 76 osób, że doznało cudownych uzdrowień lub łask albo zaświadczyło, że inni doznali takich uzdrowień. 4 marca 1670 r. komisja ogłosiła dekret, iż „ten Obraz jaśnieje nie tylko udzielonymi pomocami i nadzwyczajnymi łaskami, lecz i cudami”.

Rok później król Michał Korybut Wiśniowiecki zażyczył sobie, aby obraz towarzyszył mu w wyprawie na Ukrainę, gdzie zanosiło się na wojnę z Kozakami. Jednak ostatecznie dotarł tylko do Lublina, bo niebezpieczeństwo kozackie zostało zażegnane. Uczestnicy tamtych wydarzeń twierdzili, że wydarzyło się to dzięki obecności ikony Matki Bożej z Rokitna. Chcąc się odwdzięczyć cudownej Panience, rycerstwo ufundowało orła białego z kości słoniowej, który został przypięty do jej srebrnej sukienki. Król ufundował koronę w kształcie mitry książęcej, wykonaną ze złota, wysadzaną 22 brylantami. Podtrzymywały ją dwa aniołki.

Teraz na obrazie znajdującym się w Rokitnie nie widać aniołków, korona też ma inny kształt. Dlaczego? Tego dotąd nie wyjaśniono. Zresztą wizerunek Madonny z Rokitna kryje wiele tajemnic. Przede wszystkim nie jest znany jego autor ani pracownia, w której powstał. Historycy sztuki przypuszczają, że obraz pochodzi ze szkoły niderlandzkiej lub namalował go jakiś artysta ze wschodu. Wiadomo jedynie, że został namalowany na lipowej desce. Nie można ustalić: kto, kiedy i dlaczego zmniejszył jego wymiary. Stare dokumenty podają, że miał on dwie stopy wysokości i półtora szerokości, czyli 60 na 45 centymetrów. Dziś ma 40 na 27 centymetrów. Jest jeszcze tajemnica ucha. Nigdy nie wyjaśniono, w jakich okolicznościach je domalowano. Zresztą znawcy sztuki twierdzą, że przemalowano także włosy nad uchem oraz zmieniono układ niebieskiej chusty na głowie.

Wyszukaj w blogu: