W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Arkadii, Krystyna, Stanisławy , 13 listopada 2018

Robić swoje

2018-09-11 12:27:43, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Pomysł był taki: po dwudziestu latach owocnej działalności na niwie samorządowej Jan Kaczanowski zamierzał podziękować tym wszystkim, którzy przez te lata go wspierali i pomagali.

Miał to uczynić podczas prywatnego spotkania życzliwych sobie i przede wszystkim jemu ludzi, a było ich całkiem spora gromada – ponad 120 osób.

Było więc okolicznościowa mowa bohatera wieczoru, bardzo osobista i emocjonalna. Osobista, bo wiele słów poświęcił swojej rodzinie, bez wsparcia której jego praca w samorządzie nie byłaby możliwa, przede wszystkim żonie wykazującej mnóstwo wyrozumiałości i zapewniającej tak potrzebny spokój i stabilizację, a także synowi, będącym dla niego nie tylko źródłem wiedzy o potrzebach i oczekiwaniach młodego pokolenia, ale i partnerem do poważnych rozmów o życiu i ideowych wyborach.

Głównym motywem przemówienia Jana Kaczanowskiego było jednak rozliczenie się z przyjętych na siebie zobowiązań w trakcie poprzedniej kampanii wyborczej oraz szczegółowe rozliczenia z działalności jako radnego kończącej się kadencji. Nie sposób ich wszystkich wyliczyć, zresztą pan radny zapowiedział, że do wszystkich jego wyborców takowe sprawozdanie na piśmie dotrze.

Godnym podkreślenia jest stwierdzenia Jana Kaczanowskiego, że w swej pracy radnego starał się dbać o sprawy mieszkańców nie tylko swojego okręgu wyborczego, ale i całego miasta.

Jednak najważniejszą informacją zawartą w tym wystąpienia była zapowiedź ponownego startu w wyborach do Rady Miasta. Taką decyzję podjął wbrew wcześniejszym planom wycofania się z działalności publicznej pod wpływem wielu namów i oczekiwań całkiem licznej grupy mieszkańców Gorzowa, dla których obecność Jana Kaczanowskiego w miejskiej radzie jest oczywista i wręcz niezbędna. Przez te dwadzieścia lat pracy w gorzowskim samorządzie zasłużenie zyskał opinię radnego pracowitego, konsekwentnie „chodzącego” za sprawami gorzowian, ale przede wszystkim skutecznego. Wszyscy wiedzą, że tam gdzie diabeł nie może, tam trzeba posłać Kaczanowskiego.

Niektórzy uważają, że już wystarczy, że wiek, brak zrozumienia dla wymagań współczesności, że pogarszające się zdrowie i ubytek sił winien spowodować przejście na emeryturę. Ale przecież Rada Miasta ma być reprezentacją wszystkich mieszkańców, nie tylko tych młodych, których energia i dynamika musi być wspierana doświadczeniem i rozwagą seniorów. Tylko wtedy gorzowska rada będzie skutecznie rozwiązywać problemy nas wszystkich, a młodzi niech wykażą trochę cierpliwości – ich czas jeszcze nadejdzie, a wysyłanie nas starych na przymusową emeryturę jest nie tylko niegrzeczne, ale i szkodliwe.

Są w gorzowskiej radzie prawdziwe ikony samorządności, radni wielu kadencji, wartość ich pracy była wielokrotnie weryfikowana przez wyborców, do nich niewątpliwie należy Jan Kaczanowski.

Oznacza to, że jego akcje przed tegorocznymi wyborami należy ocenić całkiem wysoko. Tym bardziej, że Jan Kaczanowski znany jest także i z tego, że potrafi zachować zawsze niezależność w poglądach i działaniach, powszechnie znany jest fakt, że często zdarzało mu się być w ostrym sporze z poprzednim prezydentem Tadeuszem Jędrzejczakiem, z którym jakże często mieli różne zdania dotyczące rozwoju Gorzowa. Także i teraz deklarując swoje wsparcia dla Jacka Wójcickiego zapowiedział, że z uwagą będzie się przyglądał jego zarządzaniu miastem, powiedział „jak rozgrzebał, to niech skutecznie skończy” mając na myśli program przebudowy ulic gorzowskich. Na koniec powiedział, że jeżeli zostanie wybrany na radnego to będzie to już nieodwołalnie jego ostatnia kadencja. Nawet na okazję ukuł zgrabne hasło :”to mój ostatni koncert – zagrajmy go razem”.

Spotkanie przyjaciół zorganizowane przez Jana Kaczanowskiego to coś wyjątkowego w gorzowskiej praktyce politycznej i dlatego zdecydowałem się poświęcić mu specjalny tekst.

Pokażcie mi innego lokalnego polityka, który jest w stanie zgromadzić ponad sto osób i skłonić je do wysłuchania w pełnym skupieniu dosyć długiego wystąpienia.

Mój tekst, nie ukrywam, to także wyraz sympatii i uznania dla Jana Kaczanowskiego, którego mam zaszczyt znać wiele lat i z którym łączą mnie przyjacielskie więzi. Nie będę jednak na niego głosował w najbliższych wyborach z prostej przyczyny, będzie on kandydował w okręgu wyborczym, w którym nie zamieszkuję.

Wyszukaj w blogu: