W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Damiana, Mirabeli, Wincentego , 27 września 2020

Jan Kostrzyński (Johann von Hohenzollern)

2018-09-22 16:23:37, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Urodził się 3 sierpnia 1513, zmarł 13 stycznia 1571 r. w Kostrzynie. W 1536 r. przeniósł stolicę Nowej Marchii z Myśliborza do Kostrzyna i rozpoczął budowę potężnej twierdzy. Stworzył nowoczesny system zarządzania państwem. Wprowadził religię protestancką w swoim państwie i przejął dobra kościelne. Za jego rządów Nowa Marchia była niezależnym państwem w ramach Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Ożeniony z Katarzyną Brunszwicką, nie doczekał się męskiego potomka. Po jego śmierci Nowa Marchia wróciła do elektoratu Brandenburgii.

− Jaka była pierwsza decyzja pana, margrabio?

− Kazałem przenieść stolicę Nowej Marchii z Myśliborza do Kostrzyna. Postanowiłem, że ile się da zmienić najprostszymi metodami, tyle muszę natychmiast zmienić. Najpierw trzeba przebudować zamek kostrzyński, zreformować administrację, a nawet utworzyć nowe urzędy. Gdybym chciał to zrobić w Myśliborzu, napotkałbym na opór zasiedziałego dworu. Największym wrogiem człowieka jest przyzwyczajenie. Zmian mogą dokonywać nowi rządcy. Jeszcze lepiej nowi i młodzi. Starzy nie dostrzegają tego, co widzi młode, bystre oko. Czyż nie mówi się, że nowa miotła lepiej zamiata?

− Dlaczego przeniósł pan stolicę do Kostrzyna, a nie do Gorzowa czy Ośna?

− Z okien myśliborskiego zamku rzeczywiście było widać tylko lasy, jeziora, rzeki i mokradła. Tak samo w Gorzowie, Choszcznie, Drezdenku, Świdwinie. Kostrzyn niewiele się różnił od tych miast, a może znajdował się w jeszcze gorszym położeniu. Był niewielkim miastem z lichym zamkiem. Wystawiał zaledwie dziewięciu zbrojnych, gdy Gorzów 28, a Choszczno aż 38.

− Wiedział pan tyle o mieście i mimo to uczynił je siedzibą władcy prowincji?

− Ośna nie brałem pod uwagę. Wahałem się: Gorzów czy Kostrzyn. Zdawałem bowiem sobie sprawę, że to decyzja na lata, a może i wieki. Ważna dla Nowej Marchii. Historyczna. Trzeba ją dokładnie przemyśleć. Skąd się wzięła nazwa Kostrzyna i co oznacza? Wójt nie wiedział. Jest w mieście klasztor? Nie ma, mości margrabio. A szkoła? Jest przy farze Mariackiej, odpowiedział wójt. Wołaj mi tu nauczyciela. Co oznacza nazwa miasta, bakałarzu? Georg Hanke tak wyjaśnił: nazwa niemiecka pochodzi od nazwy słowiańskiej. Ta określa teren podmokły, na którym rośnie trawa Festuca arundinacea zwana kostrzewą trzcinowatą.

− W języku polskim są podobne słowa, na przykład, kostrzyca, kostropaty.

− Miasto ma dużo wad, ale też i jedną zasadniczą zaletę: leży w widłach Warty i Odry. Trzeba te dwie wielkie rzeki mądrze wykorzystać. Żeby płynęła nimi nie brudna woda, a barki i statki. Z pszenicą i żytem. Z wełną. Z łojem. Z chmielem. Z winem. Z solą. Ze skórami z Wielkopolski na Pomorze. I ze śledziami z Pomorza do Wielkopolski. Z towarami kolonialnymi. Z winem. Tu było skrzyżowanie szlaków handlowych wodnych i lądowych. Kiepski to władca, który nie ma nad tym kontroli.

− Gorzów też leżał nad Wartą.

− Gorzów nad jedną rzeką. Dwie rzeki otaczały Kostrzyn od południa i zachodu, bagna i trzęsawiska od północy i wschodu. Nie było lepszego miejsca obronnego w Nowej Marchii niż Kostrzyn. W dodatku stąd najkrótsza droga na ziemię krośnieńską, bobrowicką i lubską, które za rządów mojego ojca zostały włączone do Nowej Marchii. Miałem zamiar rozciągnąć władzę na całe Dolne Łużyce.

− Od czego Pan zaczął swoje rządy?

− Od przeniesienia dworu. Za mną ściągnęli dygnitarze. W ciągu kilkunastu dni blisko dwustu urzędników z doradcami zjechało do Kostrzyna. Niebawem pojawił się w mieście fraucymer mojej żony Katarzyny.

− Czy Kostrzyn był przygotowany na przyjęcie tylu ważnych osób?

− Skądże!

− Gdzie się więc oni pomieścili?

− To był punkt pierwszy mego planu. Nikt tak nie dopilnuje porządku jak urzędnicy, kiedy uważają, że dzieje im się krzywda. Zechcą wygodnie żyć, to sprawią, żeby ich domy stanęły w pierwszej kolejności. Zechcą wygodnie mieszkać, to i zadbają, aby te domy były okazałe. A jak już postawią domy dla siebie, to zaczną myśleć o innych dobrach. Zaraz za  nimi zaczną ściągać oberżyści, gospodnicy, kupcy, piwowarzy, piekarze, rzeźnicy…

− A gdzie pan mieszkał?

− Kazałem przebudować zamek. Zresztą nie byłem nawykły do wygód. Co innego moja żona. Trudno, rzekłem, musisz, moja pani, w tych warunkach się rozgościć. Ale potem… Potem, mój panie i mężu, Katarzyna tak do mnie, będę zgrzybiała i brzydka. Starej kobiecie bardziej potrzebny jest kościół niż zamek. Młoda chce oczy cieszyć dostatkiem, urządzać bale, podejmować osoby tego godne.

Fragment mojej książki „Drugi klucz do bramy”, która ukazała się w 2010 r. w Zielonej Górze.

Wyszukaj w blogu: