W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Emilii, Julinana, Konstancji , 19 sierpnia 2019

Polscy seniorzy przypominają

2018-09-27 13:28:01, Autor: Augustyn Wiernicki | Kategorie: Miasto,

 

W Warszawie, 19. września 2018 roku, w Sali Kolumnowej Sejmu RP odbył się Kongres Polskich Dzieci Wojny. Miałem niewątpliwy zaszczyt przygotowywać ten Kongres wraz z posłem Ziemi lubuskiej prof. Jackiem Kurzępą, przewodziłem jego obradom wraz z Panią poseł Teresą Hałas. Kongresowe prezydium upoważniło mnie do wygłoszenia głównego programowego referatu, który następnie był podstawą dyskusji i przyjętych uchwał wiążących wszystkie Związki i Stowarzyszenia Dzieci Wojny w całej Polsce. Artykułem tym pragnę poinformować o problematyce, jaką poruszali polscy seniorzy w Warszawie. Na tą wyprawę do Sejmy wybrali się seniorzy,  Polskie Dzieci Wojny, które dobrze pamiętają tragiczne czasy wojenne, jak i powojenną tułaczkę i stalinowskie prześladowania. To było wielkie zgromadzenie wypełniające „po brzegi” Salę Kolumnową Sejmu, ok. 350 osób z całej Polski. W gronie uczestników była m.in. silna grupa z Gorzowa Wlkp., grupa ze Skwierzyny i Strzelec Krajeńskich, z Barlinka, ze Słubic i Myśliborza, oraz delegaci z kilkudziesięciu innych miejscowości z całej Polski. Debatować pojechały nasze babcie i dziadkowie, często pradziadkowie, najstarsi przedstawiciele naszych rodziców, którzy jako dzieci przeżyły barbarzyństwo II. wojny światowej i stalinowski okres prześladowań. W stanowczych słowach wypowiedzieli się na tematy najbardziej nurtujące tę część społeczeństwa, którą dzisiaj nazywamy pionierami, seniorami, kombatantami czy Dziećmi Wojny. Ta grupa społeczna stanowi w Polsce ponad 3,5 miliona osób. Wymowa tej debaty była tym silniejsza, że odbyła się w 100. Rocznicę uzyskania przez Polskę niepodległości. Przede wszystkim dzięki właśnie tym przedwojennym rocznikom z II. Rzeczypospolitej, ich ojcom i pradziadkom Polska odzyskała wolność. Przypomnieliśmy w Sejmie, że  Polacy nie tylko odzyskali utraconą niepodległość dzięki naszym rodzicom, babciom i dziadkom, lecz także dzięki nim stworzono w okresie międzywojennym podwaliny polskiej państwowości w nowych obronionych granicach, odbudowali z popiołów zniszczenia i unowocześniali gospodarkę, a poprzez literaturę i sztukę, architekturę czy muzykę – zajęli ważne miejsce w głównym nurcie europejskich narodów. Odzyskano niepodległość wielkim wysiłkiem militarnym, politycznym, kulturalnym, gospodarczym i społecznym. Utrwalanie wolności po 123 latach niewoli było opłacone ofiarami wielu naszych pokoleń, w którą to walkę o wolną Polskę zaangażowali się Polacy w kraju i poza granicami.

Przypomnieliśmy politykom najpierw I. rozbiór Polski w 1772 roku, a następnie kolejne dwa dokonane przez Niemcy, Rosję i Austrię, które zostały zakończone bolesnym etapem - jak mówili okupanci-ostatecznej likwidacji Polski. Pod zaborami Polskę poddawano rusyfikacji i germanizacji, próbie wyniszczenia wszystkiego co polskie i zacierania jedności narodowej. Zaakcentowaliśmy, że tę wolność zawdzięczamy przede wszystkim zachowaniu wspólnotowej świadomości Narodu polskiego, przekazywaniu w naszych polskich rodzinach kolejnym pokoleniom pamięci historycznej i dumy z prawie tysiącletniego trwania wielkiego państwa Piastów i Jagiellonów. Z dumą wspomnieliśmy, że w XVII wieku terytorium Rzeczypospolitej obojga narodów wynosiło prawie jeden milion km2, w okresie przedrozbiorowym była jeszcze jednym z największych państw Europy z powierzchnią prawie 800 tyś km2. Ze smutkiem musieliśmy powiedzieć, że ówczesne egoistyczne i pyszne rody magnackie nie potrafiły tej polskiej wielkości obronić, przede wszystkim przez wewnętrzne waśnie i zdradzieckie grupy szlachty pilnujące tylko swojej prywaty, liberum Veto, wolnych elekcji i knujących z obcymi zdradzieckie działania wobec Ojczyzny. Przypomnieliśmy też, że zdradziecka konfederacja targowicka u boku carycy Katarzyny II doprowadziła do II. rozbioru, a walka magnatów z Konstytucją 3 Maja, która miała uzdrowić polską  państwowość i uratować kraj zakończyła się w 1795 roku trzecim rozbiorem wymazującym Polskę z mapy Europy i świata.

Z tego należy na zawsze wnioski wyciągać. Współcześni politycy muszą wiedzieć, a my seniorzy będziemy im ciągle przypominać Konfederację targowicką, która pozostała do dnia dzisiejszego symbolem zdrady narodowej i przestrogą po wszystkie czasy dla tych, którzy szkodzą swojej Ojczyźnie szukając przeciwko niej wsparcia u obcych. Zdrajców targowiczan surowo osądzono wyrokiem śmierci i powieszono większość z ich na warszawskim rynku w maju 1794 roku podczas Powstania Kościuszkowskiego. Nasi przodkowie nie pogodzili się z nieodpowiedzialną postawą magnatów prowadzącą do likwidacji swego państwa, przypieczętowanej zgodą ostatniego sejmu na rozbiór z podpisem króla Stanisława  Augusta Poniatowskiego. Do upadku państwa polskiego w XVII - XVIII wieku w pierwszym rzędzie doprowadziła samowola, brak odpowiedzialności za Polskę i zdrady na rzecz obcych. Najpierw zdrada magnatów na rzecz króla Szwecji  Karola X Gustawa w zamian za obiecanie im nadania wysokich urzędów i przywilejów, samodzielnych księstw z wydzielonych terytoriów Polski. To w konsekwencji znacznie przyczyniło się do najazdu Szwedów na Polskę w 1655 roku i wywołanie ogromnych zniszczeń  szwedzkim potopem. Wielu z tych zdrajców, mając na względzie tylko swoją prywatę nie rozumiało, że wpuścili do Ojczyzny wroga, który Polskę obłupi i wymorduje. Szwedzka „banda” po sobie pozostawiła śmierć 50% społeczeństwa, zgliszcza wsi i miast, kradzież wszystkiego co było możliwe do wywiezienia. Tylko Klasztoru Jasnej Góry w Częstochowie nie zdobyli. Sto lat odbudowywano zniszczenia i straty po potopie szwedzkim. Co było głównym powodem tego nieszczęścia? Liberum veto, zdrada, pycha i pijaństwo szlachty, egoizm wielu magnatów i przez to słabość władzy królewskiej.

Po śmierci Jana III Sobieskiego, po jego triumfie i pokonaniu wielkiego tureckiego wezyra Kara Mustafę pod Wiedniem, który rozpoczął triumfalny pochód w głąb Europy i ostateczną walkę ze światem chrześcijańskim, przychodzi tragiczny w skutkach okres niemieckich rządów saskich. Od czasu 1697 roku August II Mocny wkroczył na ziemie polskie z kilkudziesięciotysięczną armią i pod presją z przyzwoleniem polskich magnatów został wybrany królem Polski. Niby się trochę starał, ale w konsekwencji niewiele dla Polski zrobił. Był rzeczywiście mocny, nie dość, że łamał podkowy to na dodatek polskim pannom pozostawił ok. 300 dzieci – niewinne zwane bękartami królewskimi. Widać, że czasu na rządzenie nie miał. Część szlachty próbowała pozbawić go polskiej korony na rzecz Stanisława Leszczyńskiego, ale na niewielki czas to się zdało. I znowu za przyzwoleniem grupy magnatów i części sprzedajnej szlachty oraz poparciu wrogich Szwedów i cara Rosji  Piotra I-go dalej sprawował niemieckie królewskie Rządy w Polsce. Po Auguście III wprawdzie wybrano w końcu królem Stanisława Leszczyńskiego, ale to trwało bardzo krótko. Pod naciskiem Rosji, Prus, Austrii i pod presją 20-tysięcznej armii rosyjskiej sprzedajna szlachta wybrała ponownie Sasa, Augusta III-go, którego w 1734 roku koronowano na Wawelu. Panował 30 lat, a sprawy polskie niewiele go obchodziły. Za to polskim magnatom żyło się według powiedzenia: „za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa”. Polska dzięki tej hulaszczej szlachcie i sprzedajnym magnatom chyliła się ku upadkowi, a Rosja, Prusy i Austria zawarły pakt, aby nie dopuścić do żadnej zmiany w Polsce i utrzymać jej słabość. Tak też było za cichym, ale też i jawnym przyzwoleniem części przekupnej szlachty. Po 30-letnim panowaniu Augusta III, który prawie wcale w Polsce nie przebywał, caryca Katarzyna II, też Niemka z rodu Askańczyków, (w Gorzowie Askana to chyba jej „pomnik”) pod osłoną rosyjskich wojsk, zgodziła się na młodego i solidnie wykształconego Stanisława Poniatowskiego. 16 września 1764 roku, po raz pierwszy w Warszawie, a nie w katedrze wawelskiej, przyjął z woli carycy koroną królewską i dodatkowe imię August. W jego działaniach było widać dobrą wolę, chęć dokonania reform,  wzmocnienia armii, szkolnictwa czy w końcu uchwalenia 3 maja 1791 roku, drugiej na świecie po Stanach Zjednoczonych, demokratycznej i nowoczesnej Konstytucji naprawy Rzeczypospolitej. Niewiele mógł zrobić, bo sam uwikłał się w romans z carycą, pobierał od niej apanaże finansowe, zadłużył się, magnaci na wojsko płacić nie chcieli choć żyli w luksusach  owładnięci manią posiadania coraz większych bogactw, wiosek i miast. W dodatku zawsze obok miał rosyjskiego doradcę i szwadron carskiego wojska. Słabość króla, zdrada i nikczemność szlachty doprowadziła od 1772 roku do kolejnych trzech rozbiorów, a w 1795 roku za zgodą posłów ostatniego sejmu wraz z podpisem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego zlikwidowano na 123 lata państwowość polską. Lud polski z tym się jednak nie pogodził, a dzisiaj polscy seniorzy politykom to przypominają.

Nasze babcie i dziadkowie budzili świadomość konieczności odrodzenia niepodległego państwa polskiego. W wielkich powstańczych zrywach ku wolności umacniano patriotyzm do Ojczyzny, którą praktycznie zlikwidowano. Dzięki naszym pradziadkom i prababciom, za pośrednictwem rodziców, przekazywano z pokolenia na pokolenie pamięć o Powstaniu Kościuszkowskim z 1794 roku przeciw Rosji i Prusom, o Powstaniu Listopadowym w 1830-1831 przeciw Rosji, które przerodziło się w wojnę polsko-rosyjską, o Powstaniu Krakowskim w 1846 roku przeciw równocześnie trzem zaborcom i o Powstaniu Styczniowym w 1863-1865 r. przeciw Rosji. Żywa jest pamięć dzisiejszych poznaniaków o Powstaniu Wielkopolskim z 1918-1919 r., w którym przodkowie zbrojnie wystąpili przeciw Niemcom i z sukcesem pokonali pruskiego zaborcę przyłączając Wielkopolskę do obszaru Polski. Ten okres walki z zaborcami o niepodległość był przygotowaniem gruntu pod późniejszą polską niepodległość II Rzeczypospolitej. O tym wszystkim mówiliśmy w gmachu Sejmu na Kongresie Polskich Dzieci Wojny, na zebraniach  kombatantów i seniorów, na różnych spotkaniach, aby pamięć o wielkiej i znaczącej w Europie Polsce, a szczególnie o przyczynach jej upadku i rozbiorach ostatecznie zakończonych likwidacją państwa, nie została zapomniana z myślą o nauce i wnioskach z tego płynących dla współczesnych i przyszłych polityków. Polska, jak na ówczesne czasy, była wielkim państwem o wysokim w Europie poziomie kultury. Tak mogło by być również w XVII-XVIII wieku i następnych wiekach, gdyby nie słabość ówczesnych elit, tej sprzedajnej szlachty i zachłannej magnaterii, tych bezdusznych i krótkowzrocznych polityków, którzy nie o Rzeczypospolitą, a o prywatę zabiegali przede wszystkim u obcych, którzy później i tak Polskę złupili. Polscy seniorzy mają nie tylko prawo, ale też obowiązek korzystać ze swojego życiowego doświadczenia, z tej życiem pisanej mądrości i przypominać władzy, a jak przyjdzie konieczność to i upominać elity polityczne, by czasem nie popełniali błędów jakie oni z historii pamiętają. Poprzez seniorów, przez Polskie  Dzieci Wojny mamy szansę dotrzeć z przestrogami do współczesnych i umocnić pamięć historyczną ku nauce i przestrodze na przyszłość, przypominać o tym co dla Polski najważniejsze wykorzystując życiowe doświadczenie. Historia Magistra Vitae Est.

Po to odbył się we wrześniu br. w Warszawie Kongres Polskich Dzieci Wojny, wielkie zebranie polskich seniorów, którzy wiele z historii przypomnieli obecnym politykom. Seniorzy, tak boleśnie skrzywdzeni przez okupantów, upomnieli się też o naprawienie rachunku krzywd doznanych w II wojnie światowej i w okresie stalinowskich prześladowań. O tym, czego żądali seniorzy w Sejmie podczas Kongresu, napiszę za miesiąc w następnym echogorzowa.pl.

 

 

 

 

Wyszukaj w blogu: