W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Emila, Laury, Rogera , 14 listopada 2018

Basia z hymnu

2018-10-26 17:56:45, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Ministerstwo kultury zapowiedziało zmiany w godle i hymnie Polski. Mają się one wiązać z unowocześnieniem obu symboli narodowych. Ostatnie zdanie w tej sprawie będzie należało do posłów.

W 2010 r. ukazał się zbiór moich opowiadań „Drugi klucz do bramy”. Jednym z bohaterów jest Józef Wybicki, ten sam, który w 1797 r. napisał „Pieśń legionów polskich we Włoszech”. Oto fragment rozmowy z Wybickim.

− Gdy podczas uroczystości patriotycznych Polacy śpiewają hymn narodowy, to nie więcej niż dwie pierwsze zwrotki. Wschowianie śpiewają cztery zwrotki.

− Dlaczego wschowianie, jak waćpan mówisz, śpiewają więcej?

− Sądziłem, że kto jak kto, ale pan się domyśli dlaczego… Czwartą zwrotkę mieszkańcy Wschowy śpiewają ze względu na Basię, panie generale.

− „Już tam ojciec do swej Basi / mówi zapłakany / »słuchaj jeno, pono nasi / biją w tarabany«”?

− Tak.

− Jest tam błąd logiczny. To nie ojciec powinien być zapłakany, lecz jego Basia. Pisałem szybko, nikt nie skorygował pomyłki i tak zostało… O Basi i jej ojcu napisałem w zwrotce piątej. Czwarta ma takie słowa: „Niemiec, Moskal nie osiędzie, / gdy jąwszy pałasza, / hasłem wszystkich zgoda będzie / i ojczyzna nasza”. A zwrotek było sześć.

− W 1927 roku, kiedy do władzy w niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej doszli byli legioniści, uważający się za spadkobierców idei generała Jana Henryka Dąbrowskiego, „Pieśń legionów polskich we Włoszech” stała się oficjalnym hymnem państwowym. Wtedy też troszkę ją unowocześniono i skrócono.

− Jestem z tego bardzo dumny. Nie zawsze byłem przydatny mej ojczyźnie, ale, niech Wszechmogący zaświadczy, życia swego nie marnotrawiłem na hulankach i zbytkach.

− Owa Basia, o której śpiewają wschowianie, to postać fikcyjna czy rzeczywista?

− Basia to druga żona mego przyjaciela generała Dąbrowskiego. Gdy ją poznałem, nie była jeszcze czcigodną, dostojną generałową, panią Dąbrowską. A poznałem ją najpewniej w Śmiglu, w rezydencji Chłapowskich, miała może sześć lat, może mniej.

− Poznał ją pan w Śmiglu, a nie we Wschowie?

− We Wschowie, królewskim mieście, poznałem inną damę, również czcigodną i dostojną, najbliższą memu sercu.

− Jeśli ma pan na myśli Esterę Wierusz-Kowalską, rzeczywiście tak będzie. Na razie pytam o Basię.

− Rok po ślubie podczaszego wschowskiego Ksawerego Chłapowskiego herbu Dryja i Nepomuceny Chłapowskiej z Turwi na Boży świat przyszła Basia. Musisz waszmość wiedzieć, że podczaszy to nie za wysoki urząd ziemski. Najwyższe urzędy w Rzeczypospolitej moich czasów sprawowali wojewoda i kasztelan. Po nich szły takie godności jak podkomorzy, starosta grodowy, chorąży, sędzia ziemski, stolnik i dopiero na szóstym miejscu podczaszy. Były urzędy niższe, jak podsędka, podstolego, cześnika, łowczego, wojskiego większego, pisarza ziemskiego i miecznika. Prócz honorów związanych z urzędem podczaszego wschowskiego pan Chłapowski miał niemały majątek po swoich świętej pamięci rodzicach w rodowym Niegolewie, Śmiglu i okolicy. Pani Nepomucena wniosła do małżeństwa posiadłości w Murowanej Goślinie i Łopuchowie. Na dodatek, a może przede wszystkim, pan Ksawery duszą i sercem był patriotą. Drogocenny swój czas dzielił między posłowanie do sejmu Rzeczypospolitej a rodzinę. Panna urodzona w takiej familii od niemowlaka budziła zainteresowanie sąsiadów, których dobry Bóg obdarował synami.

− Czy wydarzyło się coś niezwykłego, że zapamiętał pan Basię aż tak, iż umieścił ją w „Pieśni legionów”?

− O tym, że w 1772 roku caryca Katarzyna zagarnęła Inflanty Polskie i peryferyjne ziemie na wschodzie Rzeczypospolitej nie muszę waszmości przypominać. Żeby tylko Rosja. A to i Austria uszczknęła kawałek południowej Polski ze Lwowem, bez Krakowa. Prusy anektowały Warmię i Pomorze Gdańskie bez Gdańska i Torunia. Mimo że dosłownie i w przenośni karlała do niedawna wielka Rzeczpospolita Obojga Narodów, król Stanisław August Poniatowski zbyt mało czynił, aby temu zapobiec. W owym czasie pan Chłapowski i ja byliśmy posłami ziemi wielkopolskiej. Sejm zwany Czteroletnim albo Wielkim obradował z krótkimi przerwami. Celem najważniejszym patriotycznie nastawionej części posłów były reformy państwa. Przeszły ci one do historii jako konstytucja 3 maja, w dziejach narodów druga po amerykańskiej ustawa zasadnicza.

− Co to ma wspólnego z Basią?

− Ma to, niecierpliwy waćpanie, że rzadko wyjeżdżaliśmy z Warszawy do swoich domów, najwyżej na święta. Kiedy wracaliśmy, sąsiedzi byli ciekawi nowych wiadomości ze stolicy. Zbieraliśmy się a to u hrabiego Mielżyńskiego, a to u mnie w Manieczkach, a to w Śmiglu u pana Chłapowskiego. Przy winie w ogrodzie albo przy biesiadnym stole rozprawialiśmy o tym, co może nastąpić, jeśli pospołu nie uratujemy Rzeczypospolitej. Katolicki naród polski znalazł się w kleszczach między prawosławnymi i luteranami. To większe zagrożenie jak w czasie szwedzkiego potopu.

− A gdzie jest Basia, panie generale?

− Często, zamiast bawić się lalkami, pierworodna Chłapowskich siedziała cichutko w kąciku albo w cieniu dębu i przysłuchiwała się naszym rozmowom. Zapamiętałem te jej wielkie oczęta jak dojrzałe śliwki i otwarte półksiężyce usteczek. Boże, jak to dziecko łowiło nasze słowa, jaki niepokój był na jego rumianej twarzyczce, chociaż pewnie niewiele rozumiało z tego, o czym rozprawialiśmy podochoceni winem i sytuacją polityczną.

− Rządy konfederacji targowickiej doprowadziły do drugiego rozbioru Polski. W 1793 roku Prusy zagarnęły Wielkopolskę. Basia miała wtedy jedenaście lat.

− We dworach wielkopolskich stacjonowały oddziały pruskie. Po miastach słychać było niemiecką mowę. Nie tylko przy magnackich, lecz i ziemiańskich, i chłopskich, i mieszczańskich stołach zastanawiano się, co dalej z Rzeczypospolitą. Jakim sposobem przywrócić ojczyźnie wolność? Największą nadzieję wiązano z Tadeuszem Kościuszką. I, uwierz mi, mości skrybo, z Janem Henrykiem Dąbrowskim, który przystąpiwszy do konfederatów targowickich, szybko od nich odstąpił. Wtedy Basia mogła po raz pierwszy usłyszeć o swoim przyszłym mężu.

Wyszukaj w blogu: