W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Emila, Laury, Rogera , 14 listopada 2018

Miejskie układy

2018-11-07 13:41:30, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Ponad siedmiogodzinne przesłuchanie Donalda Tuska przez komisję do sprawy Amber Gold dla tych wszystkich, którzy interesują się polityką (a kto dziś w Polsce polityką się nie interesuje?) było fascynującym spektaklem. Piszę spektaklem, bo to widowisko stanowi widomy dowód na postępującą teatralizację życia politycznego w naszym kraju. Politycy coraz częściej zachowują się jak wielcy hollywoodzcy gwiazdorzy i co ważniejsze, zdaje się im to sprawiać olbrzymią przyjemność. Oczywisty jest w tym udział mediów, które w pogoni  za newsem zrobią wszystko by wyprzedzić konkurencję, nawet wykreować bohaterów z postaci zasługujących co najwyżej na rolę trzeciego halabardnika. Takich halabardników nie brakuje w składzie osławionej komisji, a co gorsze powierzona im została rola pierwszych amantów i heroin. To było widać gołym okiem, gdy zamiast merytoryki mieliśmy tweetowanie, tanie grepsy, zwracanie się bezpośrednio do kamer telewizyjnych, ot takie typowe gierki pod publiczkę. W ten sposób zostały obnażone prawdziwe cele komisji, której wcale nie chodziło o wyjaśnienie afery, ale o bieżącą nawalankę polityczną pod hasłem dopaść Tuska.

Wśród wielu wątków i tematów podniesionych w trakcie przesłuchania dla mnie najbardziej interesujący problem pojawił się na sam koniec, gdy Donalda Tuska przesłuchiwał poseł Zembaczyński. Otóż obaj panowie rozważali sprawę tak zwanego układu gdańskiego, o czym często mówiło się przy okazji tej afery. Pojęcie to, dla niektórych czysto publicystyczne wywołało spore zamieszanie i pozwoliło objąć podejrzeniami wielu porządnych ludzi.

Gdy słuchałem Tuska mówiącego o tym, jak rodzą się sytuacje, które wyraźnie trącą podejrzeniami o co najmniej nieetyczne zachowania, jak przysługa wyrządzana znajomemu może sugerować zwykłą korupcję, to myślałem jak bardzo cienkie są granice w tym względzie, a których przekroczenie prowadzi prosto do patologii i przekraczania norm prawnych i społecznych.

Pojęcie układu jest dziś często nadużywane i wykorzystywanie do oskarżeń wobec przeciwników, dla prezesa Kaczyńskiego mityczny układ to symbol patologii III RP.

Jak to się ma do naszego lokalnego podwórka. Pamiętam poprzedniego prezydenta miasta Tadeusza Jędrzejczaka z czasów gdy miał kłopoty nie tyle z prawem, ile z wymiarem sprawiedliwości, kiedy za przyczynę swoich problemów uznał bliżej niesprecyzowany układ. Obiecywał, że pokaże kto i co, że wszystko zostanie wyjaśnione w książce, którą miał napisać i wydać, tyle tylko, że na obietnicach się skończyło. Książki jak nie było, tak nie ma, choć niewątpliwie miałaby ona szanse na to , by stać się gorzowskim bestsellerem może nawet wszech czasów. Pewnie jednak nie przyszedł jeszcze na to czas, Tadeuszowi Jędrzejczakowi udało się wrócić na polityczne salony, afera budowlana jakoś się rozmyła (konia z rzędem temu, kto potrafi powiedzieć, na jakim etapie postępowania prokuratorskiego się znajduje), a na pisanie memuarów przyjdzie pewnie czas na politycznej emeryturze.

Dla mnie oczywiste jest to, że w procesie sprawowania władzy w sposób naturalny powstaje pewien system wzajemnych uwarunkowań i zależności, że kształtuje się ekipa z liderem ściśle współpracująca ze sobą na co dzień, realizujące wspólne cele programowe. Czy to znaczy, że w mieście rodzi się jakiś mafijny układ. Do tego daleka droga, choć trzeba bardzo uważać by nie dopuścić do tego by nie powstał jakiś wynaturzony system, daleki od normalnego obyczaju. Na pewno dla tych którzy znają wielu ludzi życie jest prostsze i łatwiejsze. Znając lekarza można liczyć na szybsze i skuteczniejsze leczenie, kiedyś znajomość z panią z mięsnego umożliwiała dostęp do kilograma zwyczajnej, są także rozmaite przywileje związane ze sprawowaniem określonych funkcji; rozmaite bonusy w rodzaju służbowych telefonów i samochodów.

Czy to układ? Na pewno nie, ale rola liderów w każdej społeczności polega między innymi na tym by do powstawania takich układów nie dopuszczać. Siłą rzeczy każde rozwiązanie personalne prędzej czy później się zużywa, rodzi się rutyna, czasem poczucie bezkarności wynikające z przekonania, bo my tu razem tyle już lat, więc włos mi z głowy nie spadnie, bo jestem swój człowiek.

Myślę, że wprowadzenie zasady ograniczenia kadencji włodarzy miast i gmin do dwóch miało na celu ograniczanie sytuacji, w których zbyt długie sprawowanie władzy prowadzi właśnie do tego rodzaju negatywnych zjawisk. A że przy tej okazji doszło do wylania dziecka z kąpielą, czyli do utracenia wielu pozytywów płynących z długoletniego, skutecznego zarządzania małymi ojczyznami, to już inna sprawa i temat na zupełnie różną opowieść. Może kiedyś.

Wyszukaj w blogu: