W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Biny, Damazego, Waldemara , 11 grudnia 2018

Rekompensata za nasze straty i cierpienia

2018-11-30 17:08:34, Autor: Augustyn Wiernicki | Kategorie: Miasto,

Uczestniczę w wielu spotkaniach Stowarzyszenia Dzieci Wojny, które przeżyły koszmar, tragedie i cierpienia podczas II. wojny światowej i w okresie stalinowskich prześladowań. Słucham opowiadań i każde z ich przeżyć to gotowy scenariusz na film. Szczególnie mam w pamięci życiorys Ryszarda, który jako mały chłopiec przygarnięty został przez polskiego oficera, wsadzony na „pakę” wojskowego samochodu i przywieziony z pod Warszawy do Gorzowa Wlkp. Nie wie jak się naprawdę nazywa. Ojca nie pamięta wcale, mamę pamięta tylko z chwili pobytu w jakimś niemieckim obozie. Pamięta, jak mamę z jego starszą siostrą prowadzono do łaźni, a później już nigdy ich nie widział. On się uchował, bo był małym „chudziną” i skrył się w obozowej kuchni między garami gdzie od czasu do czasu podkradał ziemniaki. Oficer  oddziału, jadącego już na Berlin, dał mu zmyślone nazwisko, imię Ryszard i tak zostało do dzisiaj. Te i setki innych historii seniorów, które okres wojny przeżywały jako małe dzieci, wyciska łzy i zmusza do wołania do Boga o sprawiedliwość, a często do krzyku o karę dla sprawców tych tragedii. Tylko tak po ludzku, ani uczciwej kary, ani zadośćuczynienia do dnia dzisiejszego nie ma i nawet się na to nie zanosi.

Dzieci Wojny ciągle poruszają temat niezałatwionego rachunku krzywd. Mają niskie emerytury i nie stać ich nawet na lekarstwa. Najbardziej zastanawia mnie coś innego.  Te skrzywdzone hitlerowską wojną osoby to rodzice lub dziadkowie nie tylko każdego z nas, ale przecież też każdego posła, senatora, wojewody, ministra czy wysokiego warszawskiego urzędnika. Jak daleko musiała pójść, co u niektórych, wpojona amnezja, deficyt wiedzy i jakby masowe zawirusowanie, że tym bolesnym wojennym tematem swoich najbliższych prawie wcale nie chcą się zajmować, a ich krzywdy chcą podkreślić grubą kreską tłumacząc różnymi sloganami typu przebaczenie, zapomnienie, pojednanie czy dobrosąsiedztwo. Ich historyczna sprawiedliwość nie interesuje. Jakiś strach, poprawność polityczna, czy po prostu zwykła zdrada swoich najbliższych. Całe szczęście, że jest to mniejszość. W polityce międzynarodowej szanuje się tylko tych, którzy sami siebie szanują i w swym postępowaniu są stanowczy. Zaniechania obowiązków wobec swego narodu należy po prostu naprawić i pamiętać, że ci nasi seniorzy tak szybko odchodzą bez wyrównania rachunku krzywd. Właśnie w poczuciu troski o Dzieci Wojny, o nasze babcie i dziadków, piszę ten artykuł, jak i kilka poprzednich w EchoGorzowa.pl. Odżywa potrzeba dziejowej sprawiedliwości i  świadomość ustanowienia prawa do odszkodowań dla ofiar z okresu II wojny światowej.

Grupa 100 posłów z inicjatywy posła Arkadiusza Mularczyka złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego domagając się uznania za niezgodny z Konstytucją przepis niepozwalający wytaczać procesów Niemcom przed polskimi sądami w przypadku domagania się odszkodowań za zbrodnie wojenne. Tyle lat po barbarzyńskiej II wojnie światowej, w której Polacy ponieśli największe w świecie straty i cierpienia, istnieje zapis prawny tzw. immunitetu państwa, który uniemożliwia składanie pozwów przez Polaków o odszkodowania od Niemiec. Dlaczego utrzymywano niesprawiedliwy przepis blokujący możliwość dochodzenia odszkodowań od głównego winowajcy? Dopiero teraz wnioskuje się do TK o uznanie art.1113 Kodeksu postępowania cywilnego za niezgodny  z art. 30 i art. 45 ust.1 Konstytucji RP „ w zakresie, w jakim nakazuje odrzucanie pozwu w sprawach dotyczących zbrodni wojennych, ludobójstwa i zbrodni przeciw ludzkości”. Trudno nawet zrozumieć, że mógł taki przepis istnieć w ustawodawstwie polskim, który dawał immunitet obcym państwom z „pogwałceniem godności i konstytucyjnej gwarancji  Polaków do prawa dochodzenia w sądach sprawiedliwości z tytułu krzywd i zbrodni wojennych”. Miejmy nadzieję, że Trybunał Konstytucyjny w końcu stanie po stronie milionów poszkodowanych Polaków. Należy oczekiwać, że tzw. proniemieckie lobby w Polsce okaże się zbyt słabe i nie zablokuje tej inicjatywy, jak zrobiono to już w kilku innych sprawach. Ciekawe pozostaje jednak, kto z posłów nie jest po stronie interesów Polaków w sporze o odszkodowania wojenne. Otworzenie przez TK możliwości dochodzenia roszczeń z tyt. strat  wojennych od ich sprawców, może być krokiem milowym w przymuszeniu państwa niemieckiego do konkretnych rozmów ze stroną polską, jak tę sprawę odszkodowań i reparacji wojennych uregulować. Grecja, Włochy i inne państwa też to robią w imię dziejowej sprawiedliwości. A Polska? Minęło 73 lata od zakończenia II wojny światowej i sprawa odszkodowań i reparacji jest ciągle bez rozstrzygnięć i wyrównania rachunku krzywd z tyt. zniszczeń, wymordowania i okradzenia Polaków. Przecież to byli  nasi dziadkowie i babcie!  Co by nie powiedzieć o polskim sądownictwie to zapewne nastąpiły obecnie w nim takie zmiany, że należy się w końcu spodziewać sprawiedliwości dla  poszkodowanych Polaków, a nie ochrony sprawców wojennych tragedii. Poszkodowani przez nazistowskie Niemcy oczekują werdyktu Trybunału Konstytucyjnego w tym względzie. Zdajemy sobie sprawę, że Niemcy już poszli w zaparte i tak ustawili swoje sądy, że polskie roszczenia będą odrzucane przed sądami niemieckimi. Dlatego ofiary II wojny światowej powinny mieć jak najszybciej możliwość wytaczania procesów Niemcom przed sądami w Polsce, co do tej pory było niemożliwe, bo same sądy polskie odrzucały je wskazując na tzw. immunitet państwowy ustanowiony przez któryś z poprzednich polskich rządów. Dotychczasowy ten stan prawny należało by uznać za niezgodny z polską racją stanu i, mówiąc bardzo delikatnie, wrogi wobec własnego narodu tak tragicznie poszkodowanego przez hitlerowskie Niemcy.

Już pisaliśmy na ten temat w EchoGorzowa.pl, że otwarcie możliwości dochodzenia roszczeń i odszkodowań reparacyjnych Polaków wobec państwa niemieckiego jest konieczne choćby z prostego powodu. Po pierwsze, krzywdy wojenne należy naprawiać i za nie płacić, a po drugie, trzeba zrobić wszystko, by wywoływanie wojen nikomu się nie opłacało. By była świadomość, że prędzej czy później za winy wojenne trzeba będzie ponieść surowe konsekwencje. Jak na razie to wywołanie  II wojny światowej, w ogólnym bilansie, po prostu Niemcom się opłaciło. Ten dodatni bilans dla sprawcy trzeba zmienić na ujemny, choćby jako przestrogę na przyszłość.

Niemcy wobec Polski występują z pozycji siły. Bronią się jak tylko mogą mówiąc, że nie zapłacą i już. Rzecznik niemieckiego rządu Steffan Seibert w październiku 2018 roku  w kwestii reparacji wojennych dla Polski powiedział, że strona niemiecka uważa sprawę za zamkniętą. Polski prezydent natomiast w przeddzień stwierdził, że jego zdaniem kwestia reparacji nie jest rozstrzygnięta. Następnie powiedział, że ustalenia parlamentarnej grupy ekspertów potwierdzają, że poniesione przez Polskę straty nie zostały zrekompensowane. Podobne stanowisko ma wielu polityków polskich. Z ubolewaniem należy powiedzieć, że są też i tacy posłowie, którzy stanęli po stronie sprawców polskich tragedii i bronią niemieckich interesów.  Wydaje się, że należy brać przykład z polityków żydowskich. Tygodnik Wprost podaje, w numerze z listopada br., że Ronald Lauder, przewodniczący Światowego Kongresu Żydów, stanowczo upomniał się od Niemiec oddania zrabowanych dzieł sztuki ich żydowskim właścicielom. Oskarżył Niemców o ten stan rzeczy. To jest prawidłowe stanowisko jednego z przywódców społeczności żydowskiej. Te dzieła sztuki rzeczywiście powinny zdobić żydowskie muzea i mieszkania, a nie muzea i domy niemieckie. To wzorcowa lekcja także dla naszych polityków. O swoje narodowe interesy trzeba zabiegać stanowczo i konsekwentnie, jak Żydzi. Każde inne postępowanie niektórych naszych „jaśnie oświeconych” polityków w zasadzie ociera się o zdradę i targowicę. Co są nam winni Niemcy pisałem w jednym z wydań EchoGorzowa.pl. Przypomnę w skrócie: 6 mln zamordowanych, 1,5 mln osieroconych dzieci i prawie milion inwalidów, 850 mld dolarów z tytułu zniszczeń i złodziejstwa, w tym samych dzieł sztuki ok. 600 tysięcy. A tułaczka, poniewieranie Polaków, utracone dzieciństwo i niemal sześć lat okupacji? To mamy zapomnieć i podarować?

Powinniśmy już przygotować w Gorzowie stosowne kancelarie prawne do rozpoczęcia lada moment procesów w polskich sądach o odszkodowania dla osób cywilnych od państwa niemieckiego. W końcu racja, prawda i sprawiedliwość jest po naszej stronie i nie mamy się czego bać. Liczymy, że polski Trybunał Konstytucyjny w końcu też będzie po stronie poszkodowanych. Dzisiaj Polska jest znacznie silniejsza niż jeszcze kilkanaście lat temu. Mamy silny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, który się Niemcom i Francuzom wyjątkowo nie podoba, tworzymy potężny układ Trójmorza, do którego wręcz na siłę próbują dostać się Niemcy, gospodarka idzie wzorowo z dobrą perspektywą na przyszłe lata, stopa życiowa znacznie się podniosła, bezrobocia bardzo małe, budżet zalicza kolejną nadwyżkę, bilans handlu zagranicznego jest wyjątkowo dobry, poziom wzrostu PKB najwyższy w UE, odbudowujemy swoją bankowość, zaczynamy też odbudowywać niektóre gałęzie narodowego przemysłu, bieda wśród dzieci prawie znikła, a klientów opieki społecznej jest mniej o połowę.

Pani Angela Merkel szykuje nowe rozwiązania dla Unii Europejskiej. Chce nad nią panować. Zapowiedziała kilka dni temu, że państwa narodowe powinny być gotowe do oddania części swej suwerenności. Rozumiemy, że pod kuratelę Niemiec, które przejęły kontrolę nad gospodarką UE,  mają gigantyczną nadwyżkę budżetową i nie wiedzą co z pieniędzmi zrobić. Zapowiadają nawet europejską armię, której głównym filarem zamierzają być zapewne Niemcy dzięki uzyskanej przewadze finansowej i gospodarczej. Meisterstück… Gdyby tak się stało, to próba wyrównania rachunku krzywd wobec Polski przez państwo niemieckie nie miała by żadnych szans powodzenia. W końcu trzeba się spieszyć,  upomnieć się o historyczną sprawiedliwość i wyrównanie krzywd i strat wyrządzonych nam przez Niemców podczas II wojny światowej. Może chociaż w ten sposób uda nam się zrekompensować część strat materialnych, psychicznych, oraz z tyt. zmarnowania prawie sześciu lat życia naszych rodziców i dziadków w warunkach zagrożeń, represji i biedy spowodowanej przez okupanta. Nie będzie to łatwe, ale konieczne z naszego narodowego punktu widzenia. To się naszym rodzicom, dziadkom, babciom i pradziadkom za okrucieństwa wojenne po prostu ze zwykłej uczciwości i sprawiedliwości należy. Lech Obara, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra w Olsztynie już zajmuje się problematyką ewentualnych odszkodowań dla Polaków za krzywdy wyrządzone przez Niemców. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie - mówi Obara - da ogromne szanse  dla poszkodowanych w II wojnie światowej. Chcemy bardzo dobrych stosunków sąsiedzkich z Niemcami, ale w oparciu o zasadę sprawiedliwości. U nas w Gorzowie też trzeba coś dla tej sprawiedliwości zrobić. Zapewne taką przewodnią rolę torującą drogę do rozpoczęcia procedur odszkodowawczych mogą pełnić Stowarzyszenia Dzieci Wojny – tylko, że już trzeba zadbać by one miały siłę w dochodzeniu swych racji.  Ale to już zależeć będzie od roztropności i mądrości naszych polityków. Z tym może kłopotu nie będzie… Zobaczymy, wybory do Sejmu i Senatu  za rok.

Augustyn Wiernicki

Wyszukaj w blogu: