W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Franciszka, Lamberty, Narcyza , 17 września 2019

Wieś, która była republiką

2018-12-13 16:43:33, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

W zbiorze moich opowiadań „Drugi klucz do bramy” jest rozmowa z pastorem Emilem Hegemannem, prezydentem Wolnego Państwa Świętno między Kargową i Wolsztynem. Oto fragment:

− Po przyjeździe Ignacego Paderewskiego do Poznania wybuchło powstanie wielkopolskie.

− Powstanie?... Bunt. Próba przejęcia władzy siłą. Rewolta. Tak, to była rewolta.

− Niemieccy historycy ową rewoltę, jak ksiądz twierdzi, jednak nazywają powstaniem. Ich zdaniem 27 grudnia 1918 roku wybuchło „Posener Aufstand”. Anglicy piszą, że tego dnia zaczęło się „Greater Poland Rising”. A więc powstanie.

− …

− Kiedy ksiądz dowiedział się o wybuchu powstania w Poznaniu?

− Wiadomości rozniosły się błyskawicznie, tym bardziej że rebelianci…

− Powstańcy.

− … prawie bez walki zajmowali miasteczka i wioski. 1 stycznia opanowali Rakoniewice, zaraz potem byli w okolicznych wsiach. Zanim 5 stycznia weszli do Wolsztyna, rozkręcili tory w okolicy Kębłowa, aby oddział Grenzschutzu nie mógł dostać się do miasta. Wtedy rozsądni mieszkańcy Schwenten zaczęli zadawać pytanie: ku czemu to zmierza? Dlaczego wojsko nie wkracza? Dlaczego nie opanowuje rebelii?

− I wtedy postanowił ksiądz przejąć inicjatywę?

− Nie miałem innego wyjścia. Jako duszpasterz musiałem uspokoić moje owieczki. Wskazać im drogę wyjścia ze spodziewanej niewoli tak, jak nasz Pan wskazał drogę plemieniu Izraela. Przecież ludzie w Schwenten... To bogobojne plemię dotąd mi ufało i wierzyło, że pod żadnym pozorem go nie opuszczę.

− Kronikarze wydarzeń tamtych dni twierdzą, że w kościele podczas niedzielnego nabożeństwa wygłosił ksiądz przemówienie, w którym niewiele było o Panu Bogu, a dużo o zagrożeniu Świętna.

− Pan mi wybaczył, że Jego dom potraktowałem jako salę wiecową, ale czy miałem inne wyjście? Czy miałem czekać, aż rebelianci wejdą do Schwenten, przejmą władzę i ustanowią swoje prawa? A jak się zachowają wobec ludności? Czy nie powiedzą: od dziś Schwenten jest wsią polską? Sołtysem musi być Polak. Ta świątynia ewangelicka będzie kościołem katolickim. W szkole dzieci będą się uczyły języka polskiego. Na to miałem pozwolić? Przecież prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson w swoim czternastopunktowym programie pokojowym mówił o prawie wszystkich narodów do samostanowienia.

− 13 punkt programu pokojowego Wilsona przewidywał utworzenie niepodległego państwa polskiego na ziemiach zaborców.

− Wilson wprowadził ten punkt na prośbę swego przyjaciela Paderewskiego. Nie zgadzały się na to Niemcy

− A co powiedział przywódca bolszewików w Rosji, Uljanow, znany jako Lenin?

− Najpierw był za, ale potem…

− Przecież podczas kazania, w którym padła myśl o utworzeniu Wolnego Państwa Świętno, powoływał się ksiądz na wodza bolszewików.

− Nie zaprzeczam, tak było. Spodobało mi się zdanie Lenina o tym, „że każda narodowość, bez żadnego wyjątku, i w Europie, i w koloniach, uzyskuje wolność i możność samodzielnego zadecydowania, czy tworzy państwo odrębne, czy też wchodzi w skład jakiegoś innego państwa”. Właśnie te słowa wtedy uznałem za wskazówkę, ponieważ podpowiedziały mi dalsze kroki.

− To znaczy jakie kroki?

− Kazałem sołtysowi, aby dwa kwadranse na szóstą po południu zwołał ogólne zebranie mieszkańców wsi w gospodzie Wolfa. Tam jeszcze raz powiedziałem, co nam grozi, gdy rebelianci zajmą Schwenten. A potem, mimo iż we wsi będzie nas większość, w państwie polskim będziemy mniejszością narodową. Będziemy ludźmi drugiej, gorszej kategorii. Nawet nie musiałem powtarzać, co to znaczy. W gospodzie zapanowała przejmująca cisza. Wtedy podniosłem oczy i po chwili spytałem: kto jest za tym, aby obszar Schwenten stał się neutralną republiką. Natychmiast wszyscy podnieśli ręce. Na papierze miałem przygotowany wcześniej tekst deklaracji, było tam to najważniejsze zdanie: „Obszar Schwenten ogłasza się jako państwo niezawisłe, a przekroczenie granic przez obce siły będzie traktowane jako naruszenie prawa międzynarodowego i pogwałcenie neutralności”.

− Kiedy zostało proklamowane Wolne Państwo Świętno?

− Stało się to w dniu święta Objawienia Pańskiego, potocznie nazywanego Świętem Trzech Króli. 6 stycznia 1919 roku mieszkańcy wsi zebrani na placu przed kościołem uroczyście proklamowali powstanie republiki. Uznali też, że do czasu powszechnych wyborów na jej czele będzie stał tymczasowy rząd ze mną jako prezydentem ministrów i jednocześnie sprawującym urząd ministra spraw zagranicznych. Ministrem wojny i naczelnym dowódcą armii został Karl Teske, nadleśniczy z doświadczeniem oficerskim w armii pruskiej. Tekę ministra spraw wewnętrznych mieszkańcy wsi powierzyli sołtysowi Drescherowi. W skład tymczasowego gabinetu republiki wchodzili ponadto panowie: Gross, Janitschki, Klemke i Zinke.

− Była to raczej zabawa w państwo, prawda?

− Zabawa? W historii świata to przypadek nieodosobniony. W Europie ostatnich wieków było wiele autonomicznych enklaw, choćby Rijeka i Triest, Kłajpeda, Hamburg, Brema i Lubeka. Jako samodzielne państwo-miasto na terenie Włoch jest Republika San Marino. Od wieków przy granicy włosko-francuskiej leży niezależna gmina i miasto Seborga. W latach 1815-1846 było Wolne Miasto Kraków, nazywane Rzeczpospolitą Krakowską.

− Czy znalazł się chociaż jeden rząd w Europie, który uznał Świętno za samodzielną republikę?

− Proszę pamiętać, że dopiero co ucichły wystrzały armatnie na frontach pierwszej wojny światowej. Europa przygotowywała traktat wersalski określający nowy ład i porządek na Starym Kontynencie. Spodziewając się trudności, w imieniu mojego rządu najpierw zawarłem porozumienie z rebe… z powstańcami w Kębłowie. Pomógł mi w tym ksiądz Kamiński, który odprawiał msze dla katolików w Schwenten. Trudniej było przekonać dowódcę powstańców w Obrze, chorążego Wojtkowiaka, ale pomogła hrabina Świniarska. Dałem słowo, że władze republiki nie przeprowadzą nacjonalizacji jej własności ziemskiej na terytorium Wolnego Państwa Świętno. Na podstawie obu porozumień udało się doprowadzić do faktycznej neutralności naszej republiki i wytyczyć świętnieńsko-polską granicę. W skład republiki wchodziły także terytoria zajmowane przez pobliskie wsie Kreuz/Krzyż, Ruden/Rudno i Wilze/Wilcze. Co ważne, nasze ustalenia potwierdziła Międzynarodowa Komisja Aliancka i Naczelna Rada Ludowa w Poznaniu.

− Na terenie republiki mogli przebywać wyłącznie jej mieszkańcy?

− Na polecenie ministra spraw wewnętrznych przy drogach wlotowych do Schwenten stanęły drewniane strażnice z tablicami wyraźnie informującymi, że tu się zaczyna obszar republiki. Każdy, kto chciał dostać się na nasze terytorium, musiał ubiegać się o przepustkę z moim podpisem i pieczęcią parafialną. Zdarzały się naruszenia granicy szczególnie przez przemytników tak z Polski, jak i z Niemiec. Byliśmy jednak państwem neutralnym.

− To znaczy, że w jednakowy sposób traktowaliście powstańców, niemieckich żołnierzy, strażników Grenzschutzu?

− Staraliśmy się postępować wedle norm prawa międzynarodowego i zdrowego rozsądku.

− Jako Niemcy sprzyjaliście Niemcom?

− Proszę nie wyciągać tak daleko idących wniosków. Owszem, zdarzało się, że za pieniądze niektórzy nasi obywatele służyli obcym formacjom wojskowym jako przewodnicy.

− Obcym, czyli jakim?

− Proszę traktować mnie jako głowę wolnego państwa. Urzędem byłem równy prezydentowi republiki weimarskiej, Friedrichowi Ebertowi. Aby jednak nie uznał mnie pan za osobę wynoszącą się ponad stan i aby zaspokoić pana ciekawość, wyjaśniam, że od chwili powstania republiki na jej terytorium dochodziło do potyczek i bojów między żołnierzami niemieckimi i, tylko ze względu na pana, użyję tego określenia, powstańcami. W trakcie walk zginęło trzech powstańców, ich ciała przekazaliśmy stronie polskiej. Proszę przyjąć do wiadomości, iż nasze terytorium budziło zainteresowanie republik od nas odległych o tysiące kilometrów. Potwierdzało to zatrzymanie przez nasze służby obywatelki Francji, podejrzanej o szpiegostwo na rzecz jednego z państw europejskich.

− Kto pilnował granic republiki?

− Rząd powołał armię liczącą około 120 żołnierzy. Tworzyli ją wojacy zdemobilizowani z wojska niemieckiego, kontuzjowani frontowcy oraz rezerwiści. Armia miała dwa ciężkie karabiny maszynowe systemu Maxima, karabiny ręczne jednostrzałowe, pistolet systemu Lugera, lance stalowe oraz niewielką ilość amunicji. Zamierzaliśmy powołać siły wodne, których zadaniem miało być pełnienie straży przy jeziorach, kanałach i rzekach, lecz musieliśmy z tego zamiaru zrezygnować, gdyż fryzjer przewidziany na stanowisko admirała zginął śmiercią tragiczną podczas ustalania posterunków.

− Czy państwo miało godło, barwy, hymn?

− Do czasu ustalenia państwowych symboli pieczęć parafialna była jedynym oficjalnym znakiem rozpoznawczym, honorowanym tak przez obywateli, jak i przez państwa z nami sąsiadujące.

− Czym zajmował się ksiądz jako prezydent ministrów?

− Przede wszystkim starałem się o uznanie naszej republiki jako państwa neutralnego, wolnego, równorzędnego wobec wszystkich pozostałych państw świata. W tym celu jedną z pierwszych wizyt złożyłem w konsystorzu ewangelickim w Międzychodzie. Rozmawiałem z przedstawicielami banku w Poznaniu, w którym do czasu proklamowania republiki parafia miała konto, aby przejęli obsługę kredytów naszego państwa. W planie miałem złożenie wizyty w starostwie, dowództwach garnizonów, w niedalekiej przyszłości w Berlinie.

− 16 lutego 1919 roku podpisano protokół przedłużający rozejm. Wstępnie ustalono przebieg linii granicznej. Zdawał sobie ksiądz sprawę z tego, że zbliża się koniec republiki?

− Bodajże w maju gościliśmy w Schwenten Międzynarodową Komisję Aliancką. Jej członkowie traktowali nas z szacunkiem i godnością, tak jak traktuje się rządy niezależnych, neutralnych państw. Do oficjalnego spotkania komisji z moim gabinetem doszło w gospodzie Wolfa. Na pytania dotyczące naszej przyszłości odpowiedziałem, iż zdaję sobie sprawę z trudności, jakie czekają republikę, jeśli zechce zachować status quo. Gdyby powstało samodzielne państwo polskie, do czego dąży rząd w Warszawie, o co z taką determinacją walczyli powstańcy wielkopolscy, nie wyobrażam sobie, aby w jego skład wchodziła nasza republika. Powiedziałem, że zdecydowana większość mieszkańców Schwenten mówi po niemiecku i wyznaje religię protestancką. Nasze miejsce jest w Rzeszy Niemieckiej, gdzie możemy egzystować na zasadzie kraju związkowego lub terytorium autonomicznego.

− Co odpowiedziała komisja aliancka?

− W jej składzie był Japończyk, liczyłem na jego przychylność. Niestety, nie poparł moich propozycji, to znaczy oczekiwań obywateli republiki. Przewodniczący komisji powiedział tylko, że jest wdzięczny za przedstawienie sytuacji politycznej i gospodarczej, którą postara się rzetelnie i precyzyjnie zrelacjonować podczas międzynarodowego spotkania w Paryżu w sprawie wytyczenia granicy państwowej.

− 28 czerwca 1919 roku podpisano traktat wersalski. Polska się odrodziła. Traktat ustalał przebieg granicy w ten sposób, że Świętno znalazło się po tej samej stronie co Kargowa, Babimost, Kolsko.

− Decyzję w sprawie utworzenia państwa polskiego uważam za nierozważną, tym bardziej że odbyło się to kosztem terytorium zajmowanego przez Niemcy. Wielką szkodę konferencja wersalska wyrządziła takim miejscowościom jak Obra, Kębłowo, Mochy, Jażyniec, Kopanica, odrywając je od ziemi i umacniającej się tradycji niemieckiej. Pozostawienie Schwenten wraz z Unruhstadt/Kargową, Nowym i Starym Jaromierzem, Bomst/Babimostem w granicach republiki weimarskiej uważam za rozważne. Było to z pewnością konsekwencją naszej oceny sytuacji, jaką w maju przedstawiłem Międzynarodowej Komisji Alianckiej.

− Kiedy upadło Wolne Państwo Świętno?

− Stanowczo protestuję przeciw użyciu takiego określenia. Proszę pana, nasza republika nigdy się nie poddała Polsce ani Niemcom. Zważywszy jednak na trudności, jakich należało się spodziewać w całej Europie po zakończeniu działań wojennych, mój rząd doszedł do wniosku, że Schwenten nie powinno być samodzielnym państwem, lecz leżeć  w granicach wielkich Niemiec. Dokument w tej sprawie, w obecności aliantów, sporządziliśmy 10 sierpnia 1919 roku.

− Ile dni trwało to najmniejsze państwo europejskie?

− 218. Przez tyle dni sprawowałem urząd głowy Wolnego Państwa Schwenten, kierowałem jego rządem i jako pastor byłem duchowym przywódcą społeczności. Mimo iż Schwenten nie znalazło się na mapie powojennej Europy jako samodzielna republika, mamy swoje miejsce w historii Starego Kontynentu.

Wyszukaj w blogu: