W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Dzień Matki, Eweliny, Jana, Pawła , 26 maja 2019

Polacy nic się nie stało

2019-01-20 23:18:21, Autor: Christophe Jędrzejczak | Kategorie: Miasto,

Te wersy powtarzane są tak często w krainie pomiędzy Bugiem a Odrą, że każdy obywatel zna ich treść na pamięć. Śpiewane po każdej klęsce narodowej stały się panaceum na wszystkie choroby drążące społeczeństwo. Społeczeństwo, w którym ludzie, opętani walką o władzę, przywileje, pieniądze, nie cofają się od straszenia mordami czy więzieniami. Ludzie oślepieni jedyną prawdą organizują pokazy symbolicznego wieszania swoich rodaków czy palenia żywcem innowierców. Hasłem życia publicznego stało się słowo ZEMSTA.

A kiedy śmierć zaczyna zgarniać żniwo, oskarżają się nawzajem o rozsiewanie nasion nienawiści. Jedni, poprzez swoją nieobecność, manifestują pogardę dla śmierci człowieka, który myślał inaczej niż Oni. Drudzy szukają odpowiedzi na pytanie: dlaczego? W tym świecie od lat już nie ma miejsca dla ludzi marzących o życiu pełnym radości i wolności.

Kiedy w na początku lat 80. odbywałem praktykę studencką w Gdańsku, moi przyjaciele z Francji zapragnęli zobaczyć siedzibę Wolnego Związku Zawodowego, który na całym świecie był nadzieją milionów ludzi walczących o wolność do szczęścia. Kilkadziesiąt metrów przed legendarną siedzibą wzrok moich gości przyciągnęły napisy dekorujące płyty chodnikowe. Wykonane zostały przy pomocy szablonów. Francuzi, zaintrygowani tymi dziwnymi malunkami, poprosili o przetłumaczenie tych, jak sądzili, wielkich tekstów mówiących o wolności, tolerancji, czy miłości bliźniego tak często głoszonej w świątyniach Kościoła dominującego. Ale jakież było ich zdziwienie, gdy dowiedzieli się, że to tylko nawoływanie do Mordu Rytualnego, który miałby być Wielkim Narodowym Katharsis. Pomimo że nawet najmłodsi obywatele kraju nad Wisłą znają treść tego zawołania, prawie heraldycznego, przytoczę go, ponieważ rozbrzmiewa do dzisiaj i nie budzi w Prawdziwych Polakach negatywnych reakcji. Brzmi ono tak: A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści. Tak więc tradycja jest w Narodzie dawna i dobrze utrwalona. Francuzi treść tego humanistycznego przesłania przyjęli minutą ciszy. Ale dosyć już tej osobistej dygresji i wróćmy do naszej rzeczywistości.

Po Tragedii Gdańskiej wszyscy, od prezydenta do sprzątaczki, starają się zrozumieć skąd tyle nienawiści i pogardy w tym Wybranym Narodzie. Dyskusja o poszukiwaniu odpowiedzi, na której tak naprawdę nikomu nie zależy, jak zapanować nad tym oceanem nienawiści, ukazuje brak elit zdolnych do zdominowania intelektualnego życia politycznego.

Więc pozwolę sobie polecić lekturę tym obywatelom, którzy jeszcze, poza wysyłaniem SMS-ów, są w stanie zmusić się do przeczytania arcydzieła literatury Podróże Guliwera napisanego w epoce Oświecenia, którego światło w Rzeczypospolitej nigdy w pełni nie rozbłysło. To wyjątkowe dzieło irlandzkiego pisarza Jonathana Swifta w pierwszej części opowiada przygody bohatera w krainie Liliputów. Krainie pełnej ludzi opanowanych nienawiścią do innych i gotowych na wszystko, aby to ich prawda zwyciężyła nawet za cenę unicestwienia najbliższego sąsiada.

Głównym zajęciem Liliputów jest prowadzenie wojny z Blefuskami, ich sąsiadami. Obydwie strony dążą do wzajemnej zagłady z powodu różnicy zdań dotyczących strony, od której powinno się rozpoczynać obieranie jajek ze skorupek.

Świat, w którym żyją oba ludy, zbudowany jest na wzajemnej nienawiści. Chęć doprowadzenia do zagłady sąsiada jest najsilniejszą motywacją działań obu stron. Guliwer, szczęściem dla siebie, opuszcza krainę Liliputów i powraca do ojczyzny, z której wyruszy na kolejne podróże. Niestety Liliputy, ci mali ludzie wypełnieni nienawiścią teleportowali się z XVIII wieku w nasze czasy, obierając sobie Polskę za nową Ojczyznę. A ponieważ są bardzo żywotni, przejęli w Rzeczypospolitej cały świat polityki, doprowadzając poziom dyskursu do obelg i gróźb. Niestety, za nimi podążają całe sfory wiernych hunwejbinów. Jak zatrzymać to szaleństwo Liliputów? A może by tak z nakazu naczelnika państwa zobowiązać wszystkich obywateli krainy nad Wisłą do przeczytania tego arcydzieła sprzed wieków?

Bo jeżeli normalni obywatele przegrają tę wojnę z Liliputami, to pozostanie im tylko zastąpić słowa hymnu narodowego słowami piosenki: Polacy nic się nie stało.

Wyszukaj w blogu: