W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Donata, Gizeli, Łukasza , 17 lutego 2019

Czarny styczeń

2019-02-02 12:00:52, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Skończył się wreszcie styczeń 2019, bodaj najbardziej tragiczny w najnowszej historii naszego kraju i obfitujący w wydarzenia kompromitujące polskich polityków.

Jeszcze bowiem trwały debaty na temat afery KNF oraz bezskuteczne wnioskowanie o ujawnienie wynagrodzeń „dwórek” prezesa Glapińskiego, gdy nagle cieniem na życie publiczne w Polsce położył się okropny mord prezydenta Adamowicza. Ta tragedia tylko na chwilę uciszyła polityczne swary, bo ledwo skończyła się żałoba natychmiast kłótnie i awantury wybuchły ze zdwojoną siłą.

Jakoś to mnie nawet nie zdziwiło, bo poziom skonfliktowania i skłócenia w polskiej polityce sięgnął chyba zenitu, choć są i tacy, którzy twierdzą, iż nie ma takiej sytuacji, żeby nie mogło być gorzej.

Bo zobaczmy co się wydarzyło w końcówce stycznia. Taśmy Kaczyńskiego, ujawnienie korupcji w MON i polskiej zbrojeniówce, sensacyjne zeznania warszawskiego prawnika przed komisją reprywatyzacyjną, wreszcie seksafera, w której głównym „bohaterem” jest czołowy polityk znany ze swych bezkompromisowych i ostrych ocen działań PiS.

Czyli szambo, tradycyjne już podsłuchy, nagrania, działania dalekie od cywilizowanych metod politycznego dyskursu. Ot, takie klasyczne dla polskiej polityki okładanie się cepami. Pokazuje to jasno brak klasy, elementarnych zasad kultury politycznej, egoizm i prywatę polskich polityków, którym bynajmniej nie chodzi o to, co powinno stanowić istotę ich działań, czyli dobro wspólne.

Takiego upadku obyczajów, takiego zohydzenia polityki ja przynajmniej nie pamiętam, chociaż żyję już dosyć długo. Oczywiste jest, że takie sytuacje i wydarzenia budzą w obywatelach, jeśli nie obrzydzenia, to co najmniej zniechęcenie. I dotyczy to wszystkich stron konfliktu, bo okazuje się po raz któryś, że ci którzy mieli postępować inaczej niż ich przeciwnicy, kierując się zasadami prawa, moralności i przyzwoitości są wcale nie lepsi, a może nawet jeszcze bardziej zdemoralizowani, obłudni i bezwzględni. Czyli zwykła zmiana u steru władzy przestała wystarczać. Jest po prostu coraz gorzej.

Odbiera to Polakom resztki nadziei, że będziemy żyli w normalnym kraju prawa, kraju prawdziwych wartości, a nie w państwie mafijnym, w którym toczy się bezwzględna wojna o władzę dwóch gangów.

Obawiam się, że bez całkowitego resetu, oczekiwane pozytywne zmiany nigdy nie nadejdą. Chętnych do tego resetu jakoś nie widać, co oznacza iż niezbędny jest kolejny przełom, taki jak w sierpniu 1980 roku, czy jakiś kolejny Okrągły Stół. Pytanie tylko kto miałby przy nim zasiąść, skoro wszyscy obecni uczestnicy życia publicznego warci są tych samych marnych pieniędzy i trudno liczyć na to, że nagle staną się mężami stanu.

Czy to znaczy, że nie ma już dla nas żadnej nadziei? Ci, bardziej niecierpliwi będą najzwyczajniej wyjeżdżać z Polski, możliwa jest także emigracja wewnętrzna jeszcze groźniejsza niż opuszczanie kraju, bo oznacza pogrążenie się w apatii i zwątpieniu. Tych, którym jeszcze się chce jest coraz mniej i to też jest smutne.

Byle tylko nie doszło do dramatycznych wydarzeń, jak w Gdańsku gdzie źródłem tragedii stała się nienawiść świadomie aktywowana przez niektórych polityków. To igranie z ogniem, bo na końcu tej drogi widać realną groźbę wojny domowej.

Ja mam dosyć.

Wyszukaj w blogu: