W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Dory, Olgi, Teodora , 26 marca 2019

Znowu niespokojnie w gorzowskim szpitalu

2019-02-14 21:14:13, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Był taki czas, że o gorzowskiej lecznicy było głośno w całej Polsce, bynajmniej nie ze względu na dokonania naszych medyków. Wojewódzki szpital w Gorzowie piastował bowiem długo mało zaszczytny tytuł jednej z najbardziej zadłużonych instytucji medycznych w Polsce. Potem, po udanej sanacji polegającej na skutecznym oddłużeniu, sytuacja zdawała się wracać do normalności.

Długo jednak nie trzeba było czekać na to, by problemy gorzowskiego szpitala znowu trafiły na pierwsze strony gazet. Najpierw „na mieście” mówiło się o powracających problemach finansowych, było także głośno o jakichś nieprawidłowościach, a przysłowiowa fama głosiła, że głowy prezesów są mocno zagrożone, bo Marszałkini nie jest zadowolona z ich osiągnięć. Ile w tym było prawdy, a ile najzwyklejszej plotki nie potrafię ocenić.

Nieszczęściem gorzowskiego szpitala i praprzyczyną jego rozmaitych problemów jest moim zdaniem przede wszystkim to, że jest on traktowany przez zmieniające się władze wojewódzkie jak swoisty łup polityczny i jako taki jest wykorzystywany do powierzania lukratywnych posad swoim ludziom.

Tak było w czasach kiedy Lubuskiem rządziło SLD, tak było kiedy spore wpływy w Urzędzie Marszałkowskim miało Prawo i Sprawiedliwość, nie inaczej jest i teraz kiedy w tzw. instytucjach marszałkowskich karty rozdaje PO. Efekty takich działań są dosyć wątpliwe, bo o decyzjach kadrowych w zakresie ważnych i trudnych funkcji menadżerskich nie decydują umiejętności, doświadczenie w zarządzaniu, ale przede wszystkim partyjna legitymacja. Szpital gorzowski to nie tylko bardzo ważny element w systemie bezpieczeństwa zdrowotnego miasta i okolic, ale także jeden z największych pracodawców w regionie, co oznacza iż wśród kilkutysięcznego personelu zawsze się znajdzie miejsce dla kilku zaufanych, a znajdujących się w potrzebie partyjnych kolegów.

Nie dziwi mnie więc zbytnio to, że w naszym szpitalu mamy do czynienia z kolejnym kryzysem polegającym na tym, że jeden z ważniejszych jego oddziałów – Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej zaprzestał normalnej działalności, bo wstrzymane zostały zabiegi planowe. Powód bardzo prosty – w przeciągu kilku ostatnich miesięcy liczba lekarzy zatrudnionych na tym oddziale zmalała z 14 do 8. Według prezesa szpitala odejścia lekarzy z gorzowskiego szpitala wynikały z faktu, iż nie był on w stanie spełnić ich wymagań płacowych dochodzących do niebotycznej kwoty 50 tysięcy złotych miesięcznie. Lekarze natomiast przekonują, że ich odejścia z naszego szpitala to skutek nieodpowiedzialnego traktowania potrzeb oddziału chirurgicznego, który według zarządu generuje straty finansowe rzutujące na jego ogólny wynik ekonomiczny. Mamy więc słowo przeciwko słowu, z czego wyraźnie widać, iż niezbędny jest bezstronny arbiter, który mógłby obiektywnie rozstrzygnąć na czym polega problem. Sytuację ma zbadać audytor zewnętrzny, problem ma podjąć także branżowa komisja sejmiku. Na wyniki tych działań trzeba będzie jednak trochę poczekać, natomiast zarząd deklaruje podjęcie doraźnych wysiłków mających przywrócić normalność w gorzowskim szpitalu. Czy tak się stanie, czas pokaże. Póki co, widać próby upolitycznienia sprawy, choćby ze strony wojewody, który w piśmie do marszałka województwa sugeruje że powstała sytuacja wynika między innymi z niewłaściwego nadzoru marszałka nad szpitalem.

Duch jego pisma znacznie się różni od tego, który na ręce pani marszałek Polak skierowali prezydent Wójcicki i przewodniczący Kaczanowski. Ich list jest bowiem nie tylko wyrazem naturalnego zaniepokojenia sytuacją zawierając uzasadnioną prośbą o jej wyjaśnienie, ale co najważniejsze deklaruje udzielenie szpitalowi pomocy, jaką tylko miasto będzie mogło udzielić. Autorzy tego pisma zwracają uwagę na konieczność poszukiwania ustawowych i systemowych metod rozwiązywania takich kłopotów nie tylko tu i teraz, ale także w przyszłości. Jeżeli tak się nie stanie, to tego rodzaju kryzysy mogą powtórzyć się bardzo szybko.

Wyszukaj w blogu: