W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Dory, Olgi, Teodora , 26 marca 2019

Zima wasza – wiosna nasza!

2019-02-17 22:08:32, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Miasto,

Takie i podobne hasła pojawiły się i były kolportowane m.in. przez związkowców zaraz po tymm jak Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego wprowadziła Stan Wojenny w grudniu 1981 r. Potem były też inne jak na przykład: PRON cię broni, PRON cię chroni, trzymaj prącie mocno w dłoni. To drugie to jako walka śmiechem z systemem. Nie do śmiechu będzie jednak obecnej władzy już za kilka tygodni.

Do strajku generalnego szykuje się potężna armia prekariuszy z klasy średniej-niższej (niższej-wyższej?) czyli belfrów. Od żłobków, przez podstawówki, a na liceach kończąc do protestu przystąpi wg ostrożnych szacunków ośmiu na dziesięciu nauczycieli. Oznacza to, że placówki oświatowe zwyczajnie zostaną zamknięte, bo dyrektor i katecheta nie będą w stanie zapewnić opieki wszystkim uczniom. Frustracja i przygnębienie zamieniające się w złość i rewolucyjny nastrój potęguje dodatkowo samozadowolenie i optymizm uciekającej do Strasburga ministry. Tej, która musi być skutecznie schowana przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. To jak jest w szkole wiedzą jedynie ci, którzy w niej pracują. Arkusze kalkulacyjne ministerstwa czy wydziałów edukacji, którzy bezczelnie śmiejąc się wszystkim w twarz opowiadają, że edukacja to największy kawałek tortu pokazują jedynie część prawdy. Gdy patrzymy na las widzimy jedynie pierwsze rzędy drzew. Tak samo jest ze szkołą. Kto w niej nie siedzi(ał) nie ma pojęcia o czym pisze czy mówi.

Oczywiście pierwszym i najważniejszym problemem są płace. Poziom żenująco niski odstrasza potencjalnych nauczycieli od pracy w szkole. Tony analiz potwierdzają negatywną selekcję do zawodu co przekłada się w następstwie na jakość usługi. Dziś średnia wieku nauczycieli w Polsce to 45 lat, ale z wyżu demograficznego przełomu dekad już nic nie wyciśniemy. Ci, którzy mieli przyjść do pracy w szkole już tu są i mają obecnie 40 lat. Młodych nie ma i – niestety – nie będzie. Programy edukacyjne cofnęły szkołę do czasów dziewiętnastego wieku, gdzie kosa na sztorc i Staszka Bozowska były wzorcami dla Polaków kryjących się przed prześladującym Moskalem. Programy cofnięto, a płace nie ruszyły z miejsca. Równanie w dół, a więc katastrofa murowana. Dość powiedzieć, że cztery klasy szkoły elementarnej wystarczały do wpisania krzyżyka na kartce wyborczej. Naród tępy to naród łatwy do manipulacji i kompletnie pozbawiony refleksji. Jeśli (jakimś cudem) pojawi się np. drugi Giedroyć (i tylko dlatego, że dziadkowie to stara, przedwojenna inteligencja)  to rzeczywistość zmusi go do emigracji, bo partnerów do intelektualnej dyskusji nad Wisłą może zwyczajnie zabraknąć.

Szkoła „óczy”, bo uczeń nie poszukuje odpowiedzi, bo ma umieć to co jest napisane w podręczniku. Pytania, wątpliwości, poszukiwania, krytyka czyli własna praca to obecnie jedynie cząsteczka całości procesu nauczania. Co do mojej działki to obawiam się, że historyków pewnie nie będzie wcale, bo kto będzie potrafił zrobić fiszkę albo znaleźć i odczytać sygnaturę w archiwum o krytyce źródła nie wspominając?

I właśnie dziwi mnie fakt, że obecna władza tak bogata w agenturalne zasoby ludzkie poprzedniego systemu nic nie potrafi odczytać z pełzającej rewolucji w szkolnictwie. Trwanie przez ministrę tak uparcie przy swoim w sytuacji, gdy rzesza wściekłych nauczycieli napiera jest zwyczajnym brakiem wyciągania wniosków z historii ostatnich lat upadającej komuny. Próba zastraszania dyrektorów poprzez indywidualne rozmowy z wizytatorami rządowego kuratorium dotyczące sporów zbiorowych i próba nakłaniania ich do dyscyplinowania związkowców i pozostałych niezadowolonych przynosi skutek dokładnie odwrotnie proporcjonalny. Im więcej dokręcania śruby tym szybciej ona pęknie. To fizyka, a nie żadna filozofia.

Pęknięcie będzie bardzo bolesne, bo jeśli egzaminy po szkole podstawowej i gimnazjum w lwiej części nie odbędą się z uwagi na strajk to szkoły średnie przyjmą własne kryteria przyjęć. O ile otrzymają zgody organów prowadzących, a te władzy centralnej. Wtedy miejsce w liceach i technikach dostaną ci..., którzy np. wcześniej wstaną i ustawią się w kolejce (lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku w pigułce) albo na cenzurce będą mieli same „szóstki”. To dotyczy jedynie kilkuset tysięcy trzecio i ósmoklasistów. Jeśli jednak ręka w rękę pójdzie większość (wszyscy nigdy nie pójdą, bo ta grupa zawodowa jest wyjątkowo nielojalna wobec siebie) belfrów to stanie kraj. Dziecko w domu to rodzic na urlopie/opiece/chorobowym. Zabraknie urzędników i pracowników usług przede wszystkim (na urlopy z tytułu opieki nad dzieckiem korzystają głównie i przede wszystkim matki, a te branże są wyjątkowo sfeminizowane). Jeśli stanie kraj to zwolni gospodarka. Im dłużej będzie on trwał tym bardziej wściekli będą obywatele. Nie na nauczycieli, bo ci są tak zdesperowani, że już nawet nie reagują na szykany i lżenie w internecie. Wiedzą, że jak nie teraz to nigdy. Jeśli sztandaru rewolucji nie poniosą dzisiejsi 40 i 50 latkowie, którzy do żebraczej emerytury nauczycielskiej mają co najmniej kilka/kilkanaście lat to już nikt go nie wyciągnie. Młodych coraz mniej, a ponadto są zlęknieni i jakby uważają, że ich to nie dotyczy. Odmierzają czas piętnastu lat harówy do płacy, która w końcu pozwoli im na kredyt mieszkaniowy. Będą wtedy starcami nie będąc nigdy młodymi. Do tego najlepiej wykształconymi mając po trzy kierunki studiów i kilkanaście kursów pedagogicznych w ręku.

Taka wiosna nas czeka, bo krok w tył oznaczałby pokazanie społeczeństwu tchórzostwa, koniunkturalizmu i braku honoru. Honor to ostatnie co im – nauczycielom - jeszcze zostało.

Wiosna panie sierżancie, a może panie naczelniku? Czas na negocjacje powoli kończy się...

Wyszukaj w blogu: