W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Klaudyny, Romana, Tomasza , 18 listopada 2019

Wpływ świętowania na rozwój czytelnictwa w Polsce

2019-03-10 17:18:37, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

O tym, że 3 marca był Międzynarodowy Dzień Pisarza, dowiedziałem się 3 marca przed wieczorem. Żona zadzwoniła ze Szklarskiej Poręby z życzeniami od niej i koleżanek, z którymi wybrała się na karkonoskie szlaki, żeby świętować zbliżający się Dzień Kobiet. Jestem autorem ponad 30 powieści i zbiorów opowiadań wydrukowanych na papierze, a mimo tego do pierwszej niedzieli marca nie wiedziałem, że od 1984 roku jest świętowany Międzynarodowy Dzień Pisarzy, ustanowiony przez PEN Club. Prawdę mówiąc to niedawno się dowiedziałem, że 23 kwietnia przypada Międzynarodowy Dzień Książki, chyba jednak z wyłączeniem literatury dziecięcej, bo 2 kwietnia jest Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci. 8 maja będzie Dzień Bibliotekarza i Bibliotek, o czym pamiętam, ponieważ się zdarzało, że byłem zapraszany do książnic na spotkania z czytelnikami jako autor. Czy to święto obejmuje wszystkie biblioteki i wszystkich bibliotekarzy w Rzeczypospolitej, tego nie wiem. W internecie znalazłem informację, że 24 października jest Międzynarodowy Dzień Bibliotek Szkolnych zainicjowany przez International Association of School Libriarianship już w 1999 roku. Skoro biblioteki szkolne świętują osobno, to i pewnie biblioteki uczelniane, lekarskie, rolnicze, związkowe itd. Zapomniałbym o światowym Dniu Poezji, który przypada 21 marca. I pewnie jest ktoś, kto się zastanawia nad swoją karierą naukową. Podpowiadam, aby napisał rozprawę na temat wpływu świętowania na rozwój czytelnictwa w Polsce.

Jestem z tych, którzy pamiętali, że 8 marca trzeba kupić goździki/tulipany i pędzić do wybranych kobiet. Pędziłem wtedy, pędzę i teraz. Teraz to nawet dwa razy pędzę do jednej kobiety. Najpierw 14 lutego, kiedy są walentynki, i 8 marca, kiedy Dzień Kobiet. Do walentynkowej róży dokładam coś z serduszkiem, co tego dnia rzuca się w oczy w każdym markecie. Przyznaję się, że robię to bardziej dlatego, żeby nie zostać uznanym za ignoranta niż żeby potwierdzić to, co potwierdziłem własnoręcznym podpisem i słowami o miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej.

Tego, że 10 marca to Dzień Mężczyzn, dowiedziałem się od żony. Kiedy mi to oznajmiła, pomyślałem sobie, że mimo studiów i siwiejących resztek włosów na głowie jestem niedouczony. Dlatego zajrzałem do internetu, a tam stoi, że „tradycja obchodzenia tego święta na świecie została zapoczątkowana 19 listopada 1999 w Trynidadzie i Tobago przy wsparciu Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz grupy ludzi w Stanach Zjednoczonych, Europie, Afryce, Azji i na Karaibach”. Było i o dyrektorce programu Kobiety i Kultura Pokoju, która gdzieś stwierdziła, że „to świetny pomysł, który będzie symbolem równowagi płci”. I zaraz przypomniało mi się kościelne wspomnienie 40 Męczenników z Sebasty, które do zeszłego roku moja żona traktowała jako święto mężczyzn. Ci, którzy nie znajdują potwierdzenia w tradycji, świętują 19 marca, kiedy Józefa. Podobno dziewczyny próbują przeforsować 4 kwietnia jako świętowanie Dnia Chłopaków. 23 czerwca jest Dzień Ojca, o którym dowiedziałem się przypadkowo gdzieś tak sto lat po tym, jak amerykańskie dzieci zaczęły składać życzenia swoim tatulkom. Dzień Matki był znany w Polsce wcześniej. Co innego Dzień Dziadka, o którym wiem, że jest zaraz po Dniu Babci, o czym nie muszę pamiętać, bo robią to wnuki.

To, że chyba każda branża chce mieć swój dzień, rozumiem. Wtedy jest najlepsza okazja do przypinania odznak, dawania dyplomów, popijania i tańcowania na cudzy koszt. Ale nie rozumiem, dlaczego skoro Wojsko Polskie czci 15 sierpnia, w dzień ustawowo wolny od pracy (bo to i kościelne święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny), żołnierze zwani wyklętymi świętują 1 marca. 12 lutego to Międzynarodowy Dzień Dzieci-Żołnierzy. Wojskowa Służba Zdrowia świętuje 4 kwietnia. Na mój rozum – żołnierz zawsze jest żołnierzem i powinien świętować ramię w ramię.

Najbardziej nieudane w polskim kalendarzu jest Święto Odzyskania Niepodległości, obchodzone 11 listopada. Już samo to, że dopiero w 1937 roku zostało ono ustanowione jako święto państwowe, każe zadać pytanie, dlaczego Polacy nie świętują 7 października, kiedy Rada Regencyjna ogłosiła niepodległość kraju. 11 listopada 1918 roku poza tym, że Rada Regencyjna przekazała władzę nad wojskiem Józefowi Piłsudskiemu i mianowała go naczelnym dowódcą, nic ważnego się nie wydarzyło. Nie wydarzyło się w Polsce. Bo tego dnia w wagonie kolejowym stojącym na bocznicy pod Paryżem Niemcy podpisały kapitulację, co oznaczało zakończenie pierwszej wojny światowej w Europie. 11 listopada jest świętem nieudanym głównie ze względu na pogodę. Może więc obchodzić je kiedy indziej. Na przykład 3 maja, 4 czerwca lub 31 sierpnia.

W labiryncie świąt giną takie, jak: Dzień Sprzątania Biurka – 2 stycznia, Dzień Sekretarki i Asystentki – 25 stycznia, Dzień Teściowej – 5 marca, Europejski Dzień Sąsiada – ostatni wtorek maja, Dzień Przyjaciela – 9 czerwca, Dzień Dobrej Wiadomości – 8 września, Dzień Znaczka Pocztowego – 9 października, Dzień bez Zakupów – ostatnia sobota listopada, Międzynarodowy Dzień Całowania – 6 czerwca albo 6 lipca, albo 28 grudnia.

Między 12 a 16 marca przypada Światowy Tydzień Mózgu.

Wyszukaj w blogu: