W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Belii, Ludwika, Luizy , 25 sierpnia 2019

W gospodarce jest coraz lepiej

2019-03-29 16:32:41, Autor: Augustyn Wiernicki | Kategorie: Miasto,

Od początku 2019 roku jesteśmy informowani o nowych inicjatywach Rządu, które mają przyspieszyć rozwój społeczno-gospodarczy Polski. Szeroki front robót w naszym Gorzowie Wlkp. jest imponujący i jakby ten dobry trend rozwojowy potwierdza. Praktycznie bezrobocie jest na najniższym poziomie, nie notowanym od wielu lat. Ogromna rzesza emigrantów ze wschodu zasiliła nasz deficytowy rynek pracy, a mimo to na dużych budowach i w wielu firmach zawieszono banery z informacjami, że pracownicy są pilnie poszukiwani. Widzimy, że wiele robót miejskich się „ślimaczy”, a na jednym z nowo budowanych budynków w centrum miasta aktywność budowlana jakby zamarła, tylko łopocze na wietrze napis; „Poszukujemy pracowników”. Bezrobocia prawie nie ma. Coraz częściej zdarza się, że wielu tych, co w latach przemian społeczno-gospodarczych wyjechali za pracą do Anglii, Irlandii czy nawet do Niemiec, teraz wraca do Polski.

W czasie tej zarobkowej emigracji straciłem dobrego pracownika, w którym pokładałem nadzieję, że przejmie jedno z kierowniczych stanowisk. Dowiaduję się niedawno, że z założoną tam rodziną wrócił do Gorzowa. Zarobił trochę pieniędzy i harówka od rana do nocy na obczyźnie już mu się nie widzi, nie chce być dalej wykorzystywanym emigrantem. Mówi, że wolą z żoną trochę mniej, ale godniej i to co teraz w Gorzowie razem zarobią, to po zdobyciu praktyki da im jakąś perspektywę awansu i godnego życia. Mam nadzieję, że wróci do naszej firmy i ubogaci ją swoim zachodnim doświadczeniem. Inny znajomy, który powrócił ze Szwecji mówi, że na zachodzie, szczególnie w Szwecji słychać dużo dobrego o polskim rozwoju gospodarczym i wielu Polaków z zaciekawieniem patrzy na te nowe szanse w Ojczyźnie.

Pierwsze miesiące tego roku rzeczywiście są dobre, co potwierdzają też znani mi szefowie wielu firm, z którymi współpracuję. Nie widzę powodów do większego spowolnienia gospodarki, co nie oznacza, że w biznesie w tym roku będzie można spać spokojnie. „Chcesz mieć rozwój, to ciągle szykuj się na kryzys”- mawiał mój zacny profesor ekonomii.

Prognozy czołowych banków jak i analityków finansowych wskazują, że strefa euro hamuje.  Wzrost w większości zachodnich państw  będzie wyraźnie wolniejszy. Spowolnienie w Niemczech zawsze odbijało się na naszej sytuacji gospodarczej. Trzeba pamiętać, że do Niemiec kierujemy 28% naszego eksportu, a w obrotach z zachodnim sąsiadem mamy obecnie solidną nadwyżkę. Polska w zeszłym roku miała wzrost  ponad 5% i jeżeli nawet ten wzrost obniżyłby się o 30%, co jest możliwe, to 3,6 %-towy wzrost by nas kompletnie zadawalał.  Niemcy spodziewają się  0,9%-towego wzrostu. Myślę, że mamy już pierwsze efekty planu Morawieckiego. Zamrożenie cen energii daje stymulujący sygnał dla gospodarki. Co by nie powiedzieć, to stocznie się rozbudowują, kopalnie mają dobre wyniki, nasze rafinerie i przemysł naftowy ma się dobrze, nawet LOT i PKP, które były na skraju  upadku i zęby na nie ostrzyły Niemcy, mają całkiem rozsądne wyniki, produkcja przemysłowa i eksport rośnie, a deficyt maleje. 

Co nas w tym roku czeka? Na pewno dobrze zadziała „piątka Kaczyńskiego”. Już wiadomo, że 500+ na pierwsze dziecko wprowadzone będzie od 1 lipca br.  Będzie to podobny zastrzyk pieniędzy na polski rynek jak poprzednio na drugie dziecko. Jak zauważymy, dóbr i usług nam na rynku podaży nie brakuje, półki w sklepach są pełne towarów,  w składach magazynowych oraz na liniach produkcyjnych produktów jest nadmiar. By mogły one wejść na ścieżkę konsumpcji lub inwestycji to brakuje tylko jednego - pieniędzy jako ekwiwalentu wymiany. 500+ pełni taką podwójną rolę; z jednej strony jest programem pomocowym skierowanym na wychowanie i likwidację ubóstwa polskich dzieci, a z drugiej zaś jest sprytną metodą dofinansowania polskiej gospodarki, poprzez wprowadzenie dodatkowego pieniądza na ubogi polski rynek konsumpcji. Część z tych pieniędzy wróci do budżetu w postaci podatków, część zasili konsumpcyjne portfele Polaków, a pozostała część powiększy fundusze rozwojowe firm.

Rząd zapowiedział, że dla młodych pracowników do 26. roku życia nie będzie podatku PIT. Jest to o tyle ważne, że daje pracodawcy obniżkę kosztów, możliwość ustanawiania trochę wyższych wynagrodzeń dla młodych rozpoczynających pierwszą pracę i znacznie lepszy komfort dla zakładających rodzinę. Młodzi będą już kalkulować, czy wyjeżdżać na zachód kuszeni trochę wyższymi zarobkami, czy pozostanie w kraju; w ogólnym bilansie będzie się jednak opłacało, by  tu budować swoją stabilną szansę życia dla siebie i rodziny. Widać już, że w wielu przypadkach życiowej kalkulacji wygrywa ta opcja bycia u siebie i na swoim tu w kraju i blisko  rodziny. Na pewno w tym myśleniu pomaga 500+ i wyprawka szkolna oraz już znacznie wyższe płace. Seniorzy-emeryci dostawać będą „trzynastkę” w postaci najniższej emerytury – 1100 zł brutto od maja i tuż przed wakacjami. Stworzenie trochę lepszych warunków finansowych dla ich babć i dziadków, a może też rodziców powoduje, że na nich łatwiej będą młodzi mogli liczyć z pomocą. Przywrócenie zredukowanych połączeń autobusowych, głównie PKS, skomunikuje małe miejscowości przede wszystkim z dużymi miastami.  Młodzi zapewne  chętniej zamieszkają na tzw. prowincji, bo będą mieć ułatwiony dojazd do pracy i kontakt z wielkomiejskimi ośrodkami kultury. Obecnie ludność uboższa i nie mająca swoich środków komunikacji z małych miejscowości, wsi i różnych popegeerowskich osad praktycznie była odcięta od świata, od możliwości dojazdu do pracy, do lekarza czy w jakichś osobistych sprawach administracyjno-prawnych. To się zmieni. Ten program „piątki Kaczyńskiego”, wzmacniający  rozwój gospodarczy z równoczesnym wsparciem rodziny będzie dość kosztowny i może wynieść kolejne przynajmniej 20 mld zł, a w dodatku ten program ma być jeszcze rozszerzony  na przełomie czerwca/lipca br.

No więc skąd te pieniądze będą? Po pierwsze Rząd ma jeszcze co robić z nieopodatkowanym szmuglem przez granicę - tak wschodnią jak, przede wszystkim, zachodnią. Tu rezerwa jest jeszcze duża, a premier Morawiecki to widzi i do tej kontrabandy musi się dobrać. Jak mawiał Wiktor Orban: po pierwsze nie pozwolić okradać społeczeństwa i ukrócić przepływ ogromnych fortun do rajów podatkowych. Po drugie: produkcja przemysłowa i aktywność eksportowa rolnictwa i przemysłu rolno-spożywczego już idą mocno w górę. Te wyniki  kompletnie zaskoczyły ekonomistów, a szczególnie tych co nieszczególnie patrzą na rosnącą w siłę naszą gospodarkę. Co najciekawsze, nasze fabryki i kluczowe przedsiębiorstwa nie zamierzają spowalniać. Prezes KGHM mówi, że jest spokojny, bo ma coraz większe zapotrzebowanie na miedź, a przy okazji wzrosła produkcja srebra dając Polsce czołową pozycję w świecie. Niemieckie firmy i innych krajów zachodnich rozpatrują możliwość przenoszenia swoich fabryk do Polski. PESA bydgoska nie nadąża produkować tramwajów, produkcja taboru kolejowego schodzi jak ciepłe bułeczki, a jeszcze niedawno upadający CEGIELSKI dzisiaj nie wyrabia z silnikami do statków i z inną towarzyszącą produkcją. Nawet wzrosła produkcja Volkswagena w zakładach w Polsce. Styczeń w ogóle zaskoczył ekonomistów w UE, polska produkcja przemysłowa wzrosła o 6,1% w stosunku do stycznia roku poprzedniego. W lutym GUS podał, że dynamika produkcji wzrosła aż o 6,9% licząc rok do roku. Obcokrajowcy postrzegają nas jako kraj sukcesu gospodarczego, pozostawiają rocznie ponad 43 mld zł, z czego większość poszła na zakup materiałów budowlanych i do remontu mieszkań, sprzęt AGD i RTV oraz części samochodowych, a 1,1 mld zł wydali na art. spożywcze i 0,4 mld na usługi. W gospodarce jest coraz lepiej i stąd obecna władza czerpać będzie przede wszystkim fundusze na poprawę warunków życia Polaków i środki na dalszy rozwój. Ale czy zadowoli wszystkie grupy , którym też należy się podwyżka płac? W krótkim czasie raczej to będzie trudne i dla państwa ryzykowne. Wzrost poziomu życia musi być wyprzedzany wzrostem gospodarczym. Ale ten może dostać zadyszki przy takim obciążeniu finansowym i kryzysie w UE. Potrzebna rozbudowa naszego rodzimego przemysłu i potrzebna roztropność, ale tej u wielu krytykantów nie zawsze w nadmiarze.

Krytyka polskiej gospodarki przez niektórych naszych polityków jest coraz bardziej zacięta. Oni wydaje się wyznają zasadę, że „im gorzej tym lepie”. Krytykowanie praworządności przez Timmermansa, nękanie TSUE i straszenie Polski obcięciem funduszy trwa, a produkcja i wskaźniki gospodarcze Polski na tle Unii Europejskiej, jakby im na złość, dalej idą w górę. Recesja w Europie, a na pewno dla Francji, Włoch, Hiszpanii i Portugalii oraz Grecji staje się faktem, a Polska na ich tle znów mieni się jak gospodarcza zielona wyspa. Aż trudno w to uwierzyć, kiedy patrzymy z jak tragicznej pozycji startowaliśmy po reformach Sachsa-Balcerowicza! Mogłoby być jeszcze lepiej gdyby…. Oto prezydent Warszawy zamówił 213 tramwajów Hyundai w Korei, na wartość 1,8 mld zł, zamiast w polskiej fabryce PESA. Najprawdopodobniej tramwaje Hyundai, z różnych przyczyn, do Polski zgodnie z warunkami przetargu na czas nie przypłyną, a Warszawa może stracić, przeznaczone na ten cel, unijne dotacje.  Ale po co taka niechęć do polskich tramwajów, komu ten prezydent zrobił na złość? Przecież powinno być dokładnie odwrotnie. Kilka krajów zablokowało import wołowiny z Polski, bo, jak uprzejmie doniosła jedna ze słusznych stacji TV, ubój w jednej z ubojni dokonywano bez właściwego nadzoru weterynaryjnego i dlatego mięso może być złej jakości. Straty rolników poszły w setki milionów, Polska zaczęła tracić rynek art. spożywczych tak ciężko w UE i świecie zdobyty. Podobnych przykładów można podać znacznie więcej. Przy tym część naszych europarlamentarzystów naprawdę solidnie pracuje, aby czasem, broń Boże, Polska nie uzyskała solidnego wizerunku i nie stała się wiarygodnym partnerem w UE. Ta grupa ciągle uprzejmie donosi. Warto śledzić szkalowanie Polski na arenie międzynarodowej z udziałem niektórych polityków z Polski w wątpliwej koalicji z niemieckimi i francuskimi. Taki stan rzeczy może wydarzyć się tylko w Polsce, bo inni u siebie i wobec własnego kraju na coś tak wrogiego nie pozwalają. To szkalowanie Polski przez swoich ma korzenie historyczne. W gabinecie kanclerza Niemiec, pod portretem rosyjskiej carycy Katarzyny (z pochodzenia Niemki) odnaleziono instrukcję Fryderyka Wilhelma II adresowany dla dyplomacji europejskiej, datowany na maj 1791 – pisze Maciej Pawlicki, publicysta tygodnika „Sieci”. Przytaczam tylko fragment: „ (…)Tak jak dotychczas Polacy, którzy – w swoim mniemaniu próbują  „ocalić swoją zagrożoną wolność” traktowani być mają jako gromada warchołów, którzy nie rozumieją międzynarodowej polityki oraz stanowią zagrożenie dla europejskiego ładu, a także dla samych siebie. Należy ich na wszystkie możliwe sposoby izolować, ośmieszać i kompromitować.(…)Nagradzać należy medalami tych, którzy demontują polskie państwo i blokują próby wzmocnienia go oraz ośmieszają polityczne ambicje Polaków jako groźne mrzonki.(…)”. Póki co, polskie sprawy naprawdę idą w dobrym kierunku jakby na przekór tej historycznej instrukcji, której realizacja dała podwaliny upadkowi Polski w XVIII wieku. Widzimy na naszym gorzowskim podwórku, że udało się  uruchomić z beznadziei drogę do lepszego jutra i nie dajmy sobie tego zmarnować, nawet pod nie wiadomo jak wielce szlachetnymi, choć fałszywymi hasłami.

Augustyn Wiernicki

Wyszukaj w blogu: