W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Leoncjusza, Michała, Renaty , 23 maja 2019

Pan Prezydent się nie wzruszył

2019-04-02 14:43:35, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Gdyby mnie ktoś zapytał, jaki był cel i efekt wizyta prezydenta Dudy w Gorzowie miałbym problem. Pewnie bym się wykpił stwierdzeniem, że wizyta się odbyła. I to wszystko.

Bo tak naprawdę ta wizyta miałaby rzeczywiście jakiś sens 11 listopada, kiedy była pierwotnie planowana, ale wówczas mgła zniweczyła te plany. W trakcie obchodów rocznicy odzyskania niepodległości takie imprezy mają sens, bo to jest czas budowania wspólnoty, patriotycznej dumy, nawet wtedy gdy w tych obchodach uczestniczy osoba, która zrobiła tak wiele dla zniszczenia owej wspólnoty.

Ponieważ jednak PAD wielokrotnie podkreślał, jaki to jest słowny (kredyty frankowe, kwota wolna od podatku itd.), więc skoro obiecał swój przyjazd do Gorzowa to się musiało tak stać.

Jak się okazało na przyjazd prezydenta oczekiwała skromna garstka gorzowian, bo jak się odliczy tych wszystkich, którzy na plac Grunwaldzki przybyli z obowiązku (PiSowscy dygnitarze, harcerze, młodzież z zespołu artystycznego, dziennikarze) i dla ochrony majestatu to zwykłych obywateli można było naliczyć co najwyżej kilka setek. Za to powszechną uwagę przykuwał fakt niespotykana dotąd przy takich okazjach liczba policjantów wspieranych strażakami, funkcjonariuszami Straży Miejskiej, służbami medycznymi, że o agentach tajnych służb nie wspomnę, bo na pewno tacy także byli.

Plac został skutecznie wygrodzony, utworzono dwie śluzy kontrolne przez które każdy kto chciałby się znaleźć bliżej PAD musiał przejść poddając się upokarzającej kontroli polegającej na wybebeszaniu kieszeni, torebek, obmacywaniu itp. Wszystko to zapewne po to uchronić prezydenta przed spodziewanymi wybuchami entuzjazmu i uwielbienia ze strony suwerena.

Dla zbudowania napięcia bohater dnia naturalnie się musiał spóźnić, co specjalnie nie ucieszyło zgromadzonych, bo było dosyć zimno. Szczególnie cierpieli Mali Gorzowiacy ubrani w efektowne i piękne stroje ludowe, które zdaje się nie stanowią zbyt skutecznej ochrony przed zimnem.

Ale za chwilę mogli się rozgrzać, bo mieli wyjątkową okazję zatańczyć przed PAD, ale ich występ był w odczuciu wielu tam obecnych zbyt długi.

Nim Mali Gorzowiacy zatańczyli, to przedtem prezydent musiał na plac przybyć. Choć budynek Urzędu Wojewódzkiego dzieli od placu Grunwaldzkiego odległość zaledwie kilkuset metrów to prezydent i jego służby zadbały o efektowne tzw. entre. Na plac „na bombach” zajechała cała kolumna limuzyn, co mogło sugerować, że PAD zaczyna odzwyczajać się od przemieszczania się piechotą. Tych limuzyn, było co najmniej kilkanaście i gdy pomyślałem, że większość z nich musiała przejechać na kołach do Babimostu by odebrać prezydenta i przywieźć go do Gorzowa, a potem odbyć podobną operację w drodze powrotnej to sobie pomyślałem, że jednak jesteśmy bogatym państwem, skoro nas stać na takie Bizancjum. A jeżeli się do tego doliczy koszty pracy tych wszystkich obecnych tam służb, to nie powinno potem dziwić, że brakuje dla nauczycieli.

Główną atrakcją spotkania miało być przemówienie PAD. Towarzyszący mi kolega bardzo intensywnie usiłował dociec co właściwie pan prezydent powiedział. Próbowałem go przekonać, że wszelkie próby poszukiwania głębszego sensu w tym przemówieniu nie mają żadnych szans powodzenia, bo było to takie standardowe wystąpienie, które po zamianie kilku lokalnych elementów mogłoby być wygłoszone z takim samym skutkiem w jakichś Skierniewicach, czy Ciechanowie. Ku mojemu rozczarowaniu PAD niestety nie okazał wzruszenia w tym historycznym momencie. Jego emocjonalność i skłonność do wzruszeń, najczęściej swoimi własnymi słowami, pomału staje się legendarna. Niektórzy traktują to jaką okazję do kolejnych kpin i żartów, czemu rozmaite działania i czyny PAD szczególnie sprzyjają.

Zresztą na plac stawili się dość licznie i ci, których nie cechuje zbytnie uwielbienie PAD i wcale tego nie ukrywają. W trakcie jego wystąpienia było słychać buczenie, skandowanie haseł „Konstytucja” i „marionetka”, pojawiły się okolicznościowe transparenty i plakaty. Tym razem nie doszło do żadnych gorszących scen, rękoczynów czy agresji fizycznej. Była agresja słowna, głównie ze strony zwolenników obecnej władzy skutecznie wyciszana przez policjantów, którzy zadbali o to by obywatele mieli swobodę zamanifestowania swoich poglądów. I to był chyba największy sukces poniedziałkowego spotkania z PAD w Gorzowie.

Wyszukaj w blogu: