W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Belii, Ludwika, Luizy , 25 sierpnia 2019

Już czuję się oszukany

2019-04-03 20:24:34, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Wiem, przed czyim nazwiskiem nie postawię iksa 26 maja podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego. Na kogo zagłosuję, nad tym się zastanawiam, to znaczy na pewno nie oddam głosu na żadnego spośród kandydatów partii/koalicji rządzącej, choćby kandydat oprócz angielskiego znał chiński i jeszcze jakiś inny język. To jest pewne. Jak i pewne, że pominę kandydatów, którzy dotąd nie wyróżnili się ani niczym dobrym, ani niczym złym.

To, że Władysław Dajczak ma być wśród kandydatów na deputowanego do Parlamentu Europejskiego, mało mnie interesuje. Będzie, to dobrze. Nie będzie, też dobrze. Dopóki lista z kandydatami PiS nie zostanie zarejestrowana, informacja nie jest pewna. Dajczak jako wojewoda lubuski jest tylko urzędnikiem państwowym, powołanym na ten urząd przez premiera, tzn. wcześniej prawdopodobnie wskazanym przez regionalnego szefa PiS. Co innego jeśli o fotel w Brukseli będą się ubiegali obecni parlamentarzyści i radni. Parlamentarzystów mogę zrozumieć: nie wierzą, 1. że na pewno będą wśród kandydatów na Wiejską, albo 2. że znowu się dostaną do sejmu. Dlatego obecni parlamentarzyści (Elżbieta Rafalska i Jerzy Materna) szukają swego nowego miejsca. Chyba Dajczak także szuka. Jeżeli partia obecnie rządząca nie wygra jesiennych wyborów na Wiejską, Dajczak może przestać zajmować gabinet wojewody. Zresztą chyba nie wierzy w sukces, ponieważ ma być na ostatnim miejscu wśród lubusko-zachodniopomorskich kandydatów do Brukseli. Mnie Dajczak nie ziębi i nie parzy.

Parzy mnie Elżbieta Polak. I to bardzo mocno. Parzy przede wszystkim dlatego, że niedawno została wybrana na marszałka regionu. Ja i 21 430 dorosłych Lubuszan na nią głosowało. 21 431 mieszkańców środkowego Nadodrza jej zaufało. I uwierzyło, że chce dalej ciągnąć robotę zaczętą w 2010 roku. Nawiasem mówiąc na początku września 2018 r., a więc prawie dwa miesiące przed wyborami samorządowymi dostałem nagrodę kulturalną marszałka. Wtedy powiedziałem do zgromadzonych w sali Lubuskiego Teatru, że dostałem tę nagrodę o rok za wcześnie. Jesienią 2019 r. będę świętować półwiecze debiutu literackiego na łamach prasy, wyjaśniłem, to wtedy marszałek Polak mogłaby mnie nagrodzić. Elżbieta Polak powiedziała, że będzie o tym pamiętała, ale najpierw musi zostać wybrana na radną sejmiku lubuskiego i na marszałka. To i została wybrana zgodnie ze swoim oczekiwaniem. Pół roku później zmieniła zdanie. Jej oba imiona i nazwisko są na trzecim miejscu listy kandydatów Koalicji Europejskiej do Parlamentu Europejskiego. Nie chodzi mi o nagrodę czy list gratulacyjny. Chodzi mi o to, że jej uwierzyłem. Że na nią głosowałem. Że i mój głos miał wpływ na jej wybór w skład sejmiku lubuskiego. Czuję się oszukany. Nawet jeżeli Elżbieta Polak nie dostanie się do Brukseli, to moje samopoczucie się nie zmieni. Ona mnie okłamała.

Myślę, że w identycznej sytuacji jak ja są ci zielonogórzanie, którzy głosowali na Anitę Kucharską-Dziedzic. Jako kandydatka na prezydenta Zielonej Góry Anita Kucharska-Dziedzic dostała za mało głosów, żeby zająć gabinet włodarza miasta. Jako kandydatka na radną w Zielonej Górze dostała ich tyle, że wystarczyło na miejsce w samorządzie miejskim. Jeszcze tam jest. Po 26 maja może przestać być radną. Anita Kucharska-Dziedzic jest jedynką na liście Wiosny w okręgu lubusko-zachodniopomorskim.

O Brukseli marzą była minister rodziny i obecna szefowa tego resortu. Pierwsza to zielonogórzanka Jolanta Fedak, liderka regionalnego PSL. Drugą jest gorzowianka Elżbieta Rafalska, jeszcze posłanka.

Ps.

Ruch wykonany przez wybraną na przewodniczącą sejmiku lubuskiego Wioletę Haręźlak – przejście do PSL tuż przed sesją jest świństwem wyrządzonym nie tylko radnym z grupy Bezpartyjnych Samorządowców, a 6342 Lubuszanom, tzn. tym, którzy wierzyli, że Haręźlak będzie ich reprezentowała w sejmiku. Krótko mówiąc: oszukała nie tylko wyborców, lecz również znajomych, kolegów i przyjaciół.

Wyszukaj w blogu: