W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Cezarego, Marii, Zygfryda , 22 sierpnia 2019

Gramatyka Donalda Tuska

2019-05-03 19:45:05, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

W piątek, 3 maja, wczesnym popołudniem włączyłem telewizor. Na ogół w piątek o tej porze nawet mi nie w głowie oglądanie telewizji. Na TVN 24 słuchałem wykładu Donalda Tuska w Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego i jednocześnie jednym okiem przypatrywałem się defiladzie wojskowej na ulicach stolicy i na warszawskim niebie. Defilad widziałem wiele, to i mogłem sobie pozwolić na takie oglądanie wojska i maszyn wojskowych. Wykładów mądrych ludzi wysłuchałem także wiele, ale to, co usłyszałem od Donalda Tuska, który będąc szefem Rady Europejskiej zaprezentował się jak doświadczony nauczyciel akademicki, który wie, jak mówić do słuchaczy, aby ich nie zanudzić, dało mi sporo do myślenia, chociaż nie odkrył przede mną niczego nowego. Donald Tusk potwierdził, że moje dotychczasowe widzenie polityków rządzących Rzeczpospolitą niewiele się różni od jego postrzegania tych osób. Proszę nie sądzić, że taka zbieżność mnie ucieszyła. Przeciwnie.

Nie wnikam w to, czy konspekt swojego wykładu Tusk sam ułożył, czy przy pomocy unijnych asystentów lub opozycyjnych profesorów. Jako wykładowca przedstawił argumenty niełatwe do podważenia, chociaż pewnie rządzący zrobią wszystko, aby je ośmieszyć, odrzucić, zlekceważyć. Ale czy można zbagatelizować stwierdzenie, że władza powinna tak władać państwem, aby wszyscy się szanowali? I żeby ona szanowała wszystkich bez względu na poglądy? Od dawna wiem, że polityka jest konkurencją, ale nie na ośmieszanie. Nie na dzielenie. Nie na śmierć i życie. Rządzący nie mogą postępować według założenia: skoro wygraliśmy wybory, to kraj jest nasz. Osoby o innych poglądach muszą dostosować się do naszej wizji, a komu to nie odpowiada, droga wolna. Tylko nasz wzór. Przecież Europa, w niej Polska, to miejsce, gdzie ludzie o różnych poglądach mają żyć i pracować? Unia Europejska to nie nacjonalizm, to nie wyższość jednych państw nad drugimi. Unia to równość wszystkich wobec wszystkich. Jeżeli jeszcze tak nie jest, to tak powinno być. Ku temu dąży Unia. Do takiej Unii nie pasuje zawołanie, że Polska jest sercem Europy. Sercem Europy jest co najmniej 28 państw większych i mniejszych od Polski. Jak celne było obrazowe pytanie, że skoro Polska jest sercem Europy, to Szwecja głową, a Węgry? Słuchacze długimi owacjami nagrodzili Tuska za to pytanie. Najlepsi kabareciarze pewnie by na to nie wpadli.

Gdy w trakcie wykładu Donald Tusk przywołał gramatykę, odniosłem jego wypowiedź do naszego regionalnego podwórza. Dlaczego wojewoda stawia się nad marszałkiem? Dlaczego uważa, że on albo marszałek? Dlaczego nie mówi: ja i marszałek? Albo: marszałek i ja, jeszcze marszałek jest kobietą? Kto go tego nauczył?

Przypuszczam, że rządzący oglądali defiladę i nie słuchali tego wykładu na żywo. Szkoda, że ich tam nie było. Domyślam się, że znajdą się tacy, którzy im zinterpretują albo streszczą wykład Tuska. Szczególnie to, co powiedział o konstytucji i co przeczytał, a co jest zawarte w preambule. Na początku wykładu z ust Tuska padło, że w Polsce rządzący raz w roku obchodzą święto konstytucji, a przez pozostałe dni obchodzą konstytucję. W tym jednym zdaniem zawarł najtrafniejszy obraz rządzących. Komentarz zbędny.

Wyszukaj w blogu: