W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Amandy, Jana, Juliana , 27 maja 2019

Świętowanie po polsku

2019-05-09 13:43:53, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Obchody Dnia Zwycięstwa kończą wielodniową majówkę, czyli jak chcą niektórzy najdłuższe świętowanie współczesnej Europy. Piszę obchody, choć w naszym mieście poza wywieszonymi flagami w barwach narodowych i miejskich trudno było dostrzec wyjątkowość tego dnia. Chyba, że za obchody uznamy uroczyste udostępnienie do zwiedzania schronu znajdującego się pod Kwadratem. Czyli inaczej mówiąc, jakie miasto takie obchody. Przy okazji wczorajszego święta spotkały mnie, syna wojennego oficera, osobiste przykrości. Po pierwsze dowiedziałem się z wypowiedzi ministra od kombatantów, że Dzień Zwycięstwa nie jest dla Polaków żadnym świętem, bo z jednej niewoli nasz naród trafił w drugą i właściwie to nie powód do dumy i chwały, a raczej hańby. Czyli ofiara życia i krwi wielu tysięcy polskich żołnierzy nie ma żadnego znaczenia. Właściwie nie powinno mnie to dziwić, bo w dzisiejszej Polsce wygaduje się wiele  głupstw, ta wypowiedź wysokiego państwowego urzędnika jest jednak wyjątkowo obrzydliwa.

Drugą przykrość sprawiła mi lektura dzisiejszej Gazety Lubuskiej, gdzie mogłem obejrzeć fotorelację z uroczystych obchodów Dnia Zwycięstwa w Zielonej Górze. Okazało się, że są jeszcze miejsca w naszym regionie, gdzie docenia się wyjątkowe znaczenie daty 9 maja 1945 roku. Może nawet to nie była przykrość, ile bardziej swoista zazdrość,  że w Zielonej ktoś pomyślał i zrobił, a u nas poza skromną grupką członków Stowarzyszenia Pokolenia przed pomnikiem 2 Armii Wojska Polskiego nie pojawił się nikt. Zresztą ten obelisk po modernizacji Kwadratu stracił swój uroczysty i symboliczny wymiar. Dziś pasuje w tym miejscu jak pięść do nosa i chyba warto pomyśleć nad jakimś innym miejscem, gdzie mógłby nabrać godnego znaczenia i wartości.

Nagromadzenie świąt państwowych w początkach maja przynosi skutek nie tylko w postaci skumulowanych dni wolnych od zawodowych obowiązków. Gdy święto goni święto to w sposób oczywisty następuje proces ich dewaluacji i znużenia.

W dodatku ich nagromadzenie w tym samym czasie oznacza, że dla wielu ludzi idee i historyczne wydarzenia związane z poszczególnymi świętami stają się nieczytelne, a przez to niewiele znaczące. Data 1 maja dla niektórych oznacza wynikające z wieloletniej tradycji Święto Ludzi Pracy, dla innych dzień świętego Józefa Robotnika, a jeszcze dla innych rocznicę najważniejszego wydarzenia w najnowszej historii Polski, czyli wstąpienia do Unii Europejskiej. Takie nagromadzenie rozmaitych rocznic, świąt i idei praktycznie uniemożliwia wspólne świętowanie, czyli odbiera tym uroczystościom ich zasadniczy sens, jakim jest budowanie wspólnoty narodowej, budzenie patriotyzmu i dumy z bycia Polakami. Do tego dochodzą jeszcze podziały partyjne i polityczne, jedni defilują, drudzy wysłuchują uczonych wykładów, jedni idą w manifestacji pod tęczowymi flagami, inni skandują nacjonalistyczne rymowanki. Nie może więc dziwić, że wielu wybiera wewnętrzną emigrację, a majówka zamiast patriotycznie edukować i wychowywać staje się świętem grillowanej kiełbasy i piwa. Tylko polityczne pożal się elity udają, że wszystko jest w najwyższym porządku, obwieszają się orderami, składają zakupione za pieniądze podatników wieńce pod pomnikami bohaterów narodowych i temat jest z głowy.

Jeszcze trochę, a zaczniemy tęsknić za 1 majowymi pochodami, zapomnimy, że dla wielu to był przykry obowiązek, bo pamiętać będziemy to co było w tym święcie miłego; wspólną zabawę na festynach i piknikach pozwalających odganiać troski i kłopoty. Dziś zamykamy się w gronie najbliższej rodziny, bądź szczupłego towarzyskiego kółka i tyle naszego, bo festynów i pikników nikomu się nie chce organizować.

Najwyższy już czas  przywrócić prawdziwy sens obchodom świąt narodowych, bez tego trudno będzie umacniać wspólnotę wszystkich Polaków, która coraz bardziej staje się pustym, gazetowym hasłem.

Wyszukaj w blogu: