W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Augusta, Saturnina, Urbana, 31 października 2020

Wybór cywilizacyjny

2019-05-17 13:25:44, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Kiedy się mówi o wyborach często sięga się po wielkie słowa, że wybory to święto demokracji, a udział w wyborach to najważniejszy obywatelski obowiązek. Wszystko to prawda. O ile w okresie słusznie  minionym wybory były fasadą, za którą ukrywany był system władzy trącący o despotyzm, o tyle po 1989 roku wyborom przywrócono właściwy charakter i rolę. Pewnie, że można obruszać się na system wyłaniania kandydatów oparty na decyzjach ścisłych gremiów kierowniczych poszczególnych partii, co sprawia, że nasz głos oddajemy nie tyle na daną osobę, ile na liderów listy wyborczej. Na wynik wyborów znaczny wpływ ma także przyjęty u nas sposób obliczania głosów, autorstwa Vincenta d'Hondta. Jego metoda preferuje duże komitety wyborcze, co w ostatnich wyborach parlamentarnych przyniosło dosyć nieoczekiwany skutek, polegający na tym, że głosy oddane na lewicę w większości przeszły na stronę PiS. Póki co jednak taka ordynacja wyborcza obowiązuje, a wszystkie propozycje dotyczące np. tzw. JOW (jednomandatowych okręgów wyborczych), czy też zmiany metody obliczania wyniku wyborczego nie są poddane procedurze parlamentarnej, gdyż rządzące ugrupowania nie są żadnymi zmianami zainteresowane, bo po prostu nie leży to w ich interesie.

Mające się odbyć wkrótce wybory do europarlamentu zostaną więc przeprowadzone według niezmienionych zasad, podobnie zresztą jak kolejne, zaplanowane na nieodległą perspektywę.

Zresztą niezmienione pozostają nie tylko zasady, ale także działania w ramach kampanii wyborczej. Oto Prawo i Sprawiedliwość po raz kolejny urządza swoisty teatr, w którym znowu odgrywa rolę przygotowaną przez swoich marketingowców polegającą na tym, że przybiera postać wilka przyobleczonego w owczą skórę. Stosuje więc zabieg sprawdzony w poprzednich wyborach, gdzie PiS stroił się w szaty obrońców demokracji i konstytucji, by po wyborczym zwycięstwie szybko je zrzucić ujawniając swe prawdziwe oblicze. Przez blisko cztery lata polska prawica nie ukrywała swej niechęci do Unii Europejskiej, wdając się w rozmaite konflikty i spory (słynne 27:1) co wielu słusznie odczytywało jako powolne przygotowywanie do polexitu, by teraz gdy w grę wchodzi możliwość zdobycia wysokodochodowych mandatów europoselskich jawić się jako entuzjaści Unii.

Zastanawiam się jak długo „ciemny lud będzie kupował” te tanie chwyty.

Kampania przed wyborami europejskimi jednoznacznie i bardzo wyraźnie pokazuje, że dziś stajemy nie przed prostym wyborem kandydatów jednego, bądź drugiego komitetu wyborczego.

Istotą tych wyborów jest podjęcie decyzji o tym, jaka ma być Polska, w którą stronę ma pójść w najbliższych latach. Czy chcemy żyć w Polsce będącej zaściankiem Europy, kraju pozbawionym sojuszników i przyjaciół, czy może raczej w Polsce współdecydującej o losach całej Europy, której głos jest słuchany z uwagą i szacunkiem.

Wynik tych wyborów będzie miał wyjątkowe znaczenie także i dlatego, że będzie to najlepszy i najbardziej wiarygodny sondaż zapowiadający rozstrzygnięcia w jesiennych wyborach parlamentarnych.

Okaże się także, czy zastosowana przez PiS korupcja wyborcza, w postaci osławionej „piątki Kaczyńskiego” przyniesie oczekiwany przez tę partię skutek. Może wreszcie Polacy zrozumieją, iż rząd rozdaje nieswoje pieniądze, że są to środki pochodzące z naszych podatków.

Mam także nadzieję, że opadną wreszcie łuski z polskich oczu i potrafimy ocenić prawdziwe zasługi poszczególnych kandydatów ubiegających się o przepustkę do Brukseli. Najłatwiej to widać  na przykładzie tych, którzy w tej Brukseli już byli. Porównajmy choćby dwóch europosłów piastujących ważną funkcję wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego. Jeden, Ryszard Czarnecki, musiał w atmosferze skandalu z tej funkcji odejść i poza nieustanną obecnością w polskich mediach dla uprawniania pisowskiej propagandy niczym szczególnym się nie wyróżnił. Drugi, Bogusław Liberadzki, swą powagą, rozsądkiem i bezstronnością zdobył powszechny szacunek posłów ze wszystkich krajów i ugrupowań, dbając przy tym o sprawy i interesy nie tylko całego kraju, ale i regionu, który mu poselski mandat powierzył. Czy trzeba więcej by zrozumieć, który komitet wyborczy ma wartościowszych i godnych poselskich mandatów kandydatów?

Wyszukaj w blogu: