W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Bogusława, Bronisława, Ilony , 18 sierpnia 2019

Zasada ograniczonego zaufania

2019-06-02 12:36:54, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Poraziła mnie informacja o tym, że Marek Lisiński, lider walczącego z pedofilią w kościele stowarzyszenia Nie Lękajcie Się, człowiek którego jako ofiarę pedofilskiej napaści przez księdza po rękach całował sam papież Franciszek, okazał się finansowym oszustem i naciągaczem. Ktoś może powiedzieć, ot jeszcze jeden drobny cwaniaczek, który wykorzystał sytuację, w jakiej się znalazł i popularność, jaką zdobył, by dorwać się do cudzych pieniędzy. Niby tak, ale jeżeli pomyślimy, jaką olbrzymią szkodę wizerunkową uczynił ten osobnik dla całego ruchu walki z pedofilią w KK, jak potężne argumenty dał przez to tym wszystkim, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości o złu czynionym przez duchownych, to nietrudno dojść do wniosku, że szkody poczynione przez Lisińskiego mogą mieć olbrzymi negatywny skutek. Dzięki niemu obrońcy księży, tacy jak słynny prokurator Piotrowicz, mogą dziś powiedzieć, popatrzcie kim są ludzie, którzy dzisiaj atakują księży. Wiem, że nikt myślący nie będzie utożsamiał całego wielkiego już w Polsce ruchu walki z pedofilią z osobą lidera Stowarzyszenia, bo przecież sam Jezus powiedział, kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci  kamieniem (Ewangelia wg świętego Jana), ale nie wątpię, że przypadek Lisińskiego zostanie wykorzystany przez rozmaitych propagandystów, zwłaszcza tych z telewizji publicznej do zohydzenia tej ważnej dla przyszłości Polski i polskiego kościoła idei walki ze złem. I nie będzie liczyć się to, że człowiek nie jest istotą doskonałą, każdy ma na sumieniu większe lub mniejsze grzeszki, ważne jest to, że Lisiński to oszust i złodziej.

Nie pierwszy to już u nas przypadek, że człowiek stający na czele bojowników walczących w imię słusznej sprawy okazuje się, że nie ma kwalifikacji moralnych do sprawowania roli przywódcy.

Przypomnę choćby casus lidera Komitetu Obrony Konstytucji Mateusza Kijowskiego, którego przekręty doprowadziły do upadku tego wspaniale rozwijającego się ruchu społecznego. Dziś walka polityczna toczy się według zasady wszystkie chwyty dozwolone, wykorzystuje się do swoich celów służby specjalne, które powinny zajmować się całkiem czy innym niż poszukiwanie haków na politycznych przeciwników aktualnie rządzących. Okazuje się przy tym, że wcale nietrudno jest znaleźć trupa w prywatnych szafach naszych polityków, bo ich bon-moty, czy złote myśli w rodzaju: do polityki nie idzie się dla pieniędzy, albo o żonie Cezara okazują się pustymi frazesami. Żona przydaje się do zastosowania rozdzielności majątkowej w małżeństwie, a pieniądze „nam się po prostu należą”.

Jak już powiedziałem ludzie są ułomni. Gdyby się tak przyjrzeć wielkim postaciom historycznym  to można z łatwością znaleźć rozmaite popełniane przez nich grzeszki. Czy jednak odbiera to im wielkość ich dokonań.

Posłużę się tu znanym, starym dowcipem z Radia Erewań, do którego skierowano pytanie, czy to prawda, że Czajkowski był gejem. W odpowiedzi zainteresowany usłyszał, prawda, ale nie tylko za to go cenimy.

Szanujmy i doceniajmy naszych bohaterów takimi, jakimi są,  dokonujmy obiektywnej oceny ich życia uwzględniając blaski i cienie. Ale przyglądajmy się przede wszystkim tym, którzy pojawiają się nagle w naszym życiu publicznym, szczególnie uważnie zaś tym, których intencje mogą budzić wątpliwości. „Nie ufam Grekom, nawet gdy niosą dary” - fraza z „Eneidy” jako żywo pasuje do wymagań współczesności. Można być bowiem pewnym, że jeżeli ktoś stanie się znaczącą osobowością w działalności społeczno-politycznej, a zwłaszcza jeśli przeciwstawi się rządzącym, to służby prześwietlą jego życiorys do dziesiątego pokolenia.

Wyszukaj w blogu: