W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Aleksego, Bogdana, Martyny , 17 lipca 2019

Święto Pod Filarami

2019-06-15 12:33:31, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Wreszcie jest. Dawno zapowiadana, przez wielu oczekiwana książka o Małej Akademii Jazzu, w skrócie określanej MAJ, znakomitym programie edukacji muzycznej dzieci realizowanym pod egidą jazz klubu Pod Filarami. Dwaj wybitni naukowcy, profesor Wojciech Burszta i doktor Andrzej Białkowski postanowili zbadać, jak sami określają,  wspólnotowy fenomen MAJ w ujęciu antropologiczno – kulturowym. Chociaż to książka naukowa, to jest zarazem, co czyni ją na swój sposób wyjątkową, po prostu do czytania nie tylko przez studentów, czy ludzi nauki, ale także dla ludzi interesujących się jazzem i jego upowszechnianiem. Nie jest to naturalnie instrukcja w rodzaju „jak to się robi”, lecz próba zrozumienia jak można było osiągnąć tak gigantyczny sukces tak skromnymi środkami. Tę tajemnicę autorzy odkrywają poprzez tę tajemnicę  słowami ludowego   filozofa Wieńcusia Rymanka, a które uczynili mottem swej książki. Spotkali go gdzieś w Polsce w trakcie swych antropologicznych wędrówek i usłyszeli od niego „Może  by takich i więcej było, tylko nie znali sposobu”. Jako żywo pasują one do sytuacji z gorzowską MAJ i osobą jej twórcy, Bogusława Dziekańskiego. Nikt chyba nie wątpi, że gdyby nie było Bogusia, nie byłoby jazz klubu, Małej Akademii, prężnego środowiska muzyków jazzowych, licznych jazzfanów, całych pokoleń gorzowskich (choć nie tylko bo MAJ już dawno wywędrował poza gorzowskie opłotki) dzieciaków wyedukowanych muzycznie, nie byłoby wreszcie omawianej tu książki. Można bez przesady stwierdzić, że Boguś Dziekański to prawdziwy człowiek orkiestra, a to określenie jest akurat w tym przypadku wyjątkowo adekwatne.

Książka nie jest suchą naukową analizą zjawiska, bo mimo swego nieco odstraszającego podtytułu „edukacja jazzowa i popkulturowa w perspektywie antropologicznej” tworzy ciepły i sympatyczny klimat, taki jaki cechuje całą MAJ. Sam tytuł książki „Jedzie pan jazz” nie bardzo przystoi poważnej rozprawie naukowej, ale taka jest właśnie Akademia, z jednej strony poważna, bo sama nazwa zobowiązuje na zasadzie noblesse oblige, ale jest przecież także zabawą, przyjemnością, radością ze wspólnego słuchania muzyki, pełnego emocji i ubogacania duchowego.

Ta książka to wyraz uznania nie tylko dla Bogusia, jego tytanicznej pracy przez kilka dziesięcioleci jako animatora i edukatora kultury, ale także bezcenna forma promocja tej pięknej idei, póki co na skalę ogólnopolską, a w przyszłości być może także w wymiarze ogólnoświatowym, gdyż jest plan jej przetłumaczenia na język angielski.

Może dzięki niej Gorzów nie będzie się w Polsce kojarzył wyłącznie ze spaloną katedrą, stadem wolnych krów, czy podtopionymi w ulewach autami pokieraszowanymi gradem wielkości mandarynek.

„Jedzie pan jazz” winien stać się lekturą obowiązkową dla wszystkich lokalnych patriotów, regionalistów, ludzi kultury, nauczycieli i miłośników muzyki. Szczerze polecam.

Warto dodać, że przy okazji promocji tej książki, miało miejsce jeszcze jedno ważne wydarzenia, mianowicie pierwszy występ (czyli jak to określił z emfazą Boguś – światowa premiera) nowo powstałej formacji muzycznej pod nazwą Filary Jazz Big Bandu, która zaprezentuje się szerszej publiczności w trakcie tegorocznych Dni Gorzowa. Choć to  zespól amatorski, ale poziom w pełni profesjonalny, w końcu nazwa zobowiązuje. Warto zadbać by nie okazał się on okolicznościową efemerydą, by stał się trwałym elementem gorzowskiej kultury. Zwracam się do władz miasta z apelem o konkretne wsparcie tego projektu,  bo entuzjazm tych młodych ludzi, ich niewątpliwy talent i umiejętności potwierdzają, że w pełni na to zasługuje.

Wyszukaj w blogu: