W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Filipa, Halki, Melanii , 22 października 2019

Gorzowianie znowu wyszli z domów

2019-06-17 14:21:10, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Zakończyły się tegoroczne Dni Gorzowa. Mam w stosunku  do tej imprezy tak zwane mieszane uczucia.

 Ale po kolei, najpierw o tym co nie bardzo  mnie się podoba. Także i ja mam  wątpliwości związane z  terminem tej imprezy, który z natury rzeczy powinien być związany, jak dawniej, z rocznicą lokacji miasta na prawie niemieckim. Przypada ona, jak powszechnie wiadomo, na początek  lipca i w tymże czasie odbędzie się na przykład uroczysta, rocznicowa sesja Rady Miasta, na której między innymi zostanie nadane honorowe obywatelstwo miasta dla kolejnego zasłużonego gorzowianina. To już stała tradycja i szkoda tylko, że owa sesja nie została włączona, jako najpoważniejszy akcent w obchody Dni Gorzowa, co powinno być oczywistą oczywistością. Właściwie to nie wiem dlaczego święto miasta odbywa się od kilku lat w połowie czerwca, być może raz, czy drugi były ku temu jakieś racjonalne uzasadnienia, ale w tym roku chyba nic nie stało na przeszkodzie by zorganizować je w terminie lipcowym.

Nie podoba mi się także miejsce wybrane dla tej imprezy. Zlokalizowanie jej w ścisłym centrum miasta powoduje konieczność zamknięcia poważnej części ulic i najważniejszego mostu dla ruchu kołowego, co dodatkowo komplikuje i tak już utrudnione remontami poruszanie się po Gorzowie.  W końcu nie wszyscy gorzowianie są zainteresowani tą imprezą, a kłopoty komunikacyjne dotykają wszystkich bez wyjątku. Mamy przecież w mieście sporo miejsc jakby stworzonych dla tej imprezy, gdzie bez żadnych kłopotów i bezkolizyjnie można to święto zorganizować. Można to zrobić w amfiteatrze zmodernizowanym przecież za grube miliony, obok jest park, w którym można pomieścić wszystkie te stoiska handlowe i promocyjne, które są nieodłącznym składnikiem tej imprezy. W grę wchodzi także Słowianka ze swoimi rozległymi parkingami, na których kiedyś były organizowane liczne imprezy masowe.

Owszem bulwary nadwarciańskie mają swoją niepowtarzalną urodę i możliwości, a próba ich wykorzystania jest dowodem na to, że organizatorzy chcą mocniej związać miasto i jego mieszkańców z rzeką, od której kiedyś Gorzów się odwrócił.

Ale to miejsce można wykorzystać także w inny sposób. I tu kolejna wątpliwość, bo takie nagromadzenie imprez na przestrzenie kilku dni sprawia, że fizyczną niemożliwością jest ogarnięcie ich w całości i skorzystanie ze wszystkich propozycji. Tym bardziej, że po tym święcie rozpocznie się kanikuła, w placówkach i instytucjach kultury nastaną wakacje co oznacza, że oferta kulturalna i rozrywkowa na najbliższe dwa miesiące będzie praktycznie zerowa. Czyż nie lepiej te poważne środki finansowe i wysiłki organizacyjne poświęcić  na sformułowanie atrakcyjnego programu na cały sezon letni, tak by na nadwarciańskim bulwarze co weekend odbywało się coś fajnego i ciekawego.

Warto o tym pomyśleć na przyszłość, tym bardziej że już wkrótce na bulwar powrócą zamknięte na czas remontu wiaduktu knajpki, puby i bary.

Teraz o tym co przyjemne i pozytywne. Przede wszystkim przy okazji swego święta Gorzów pięknieje, staje bardziej radosny, wypełniony bawiącym się tłumem młodych i starszych mieszkańców. Każdy bowiem znajdzie coś dla siebie, dzieciaki okazję do wyjątkowej zabawy, młodzi muzykę jaką lubią, starsi natomiast mogli znaleźć coś dla siebie na  tradycyjnych już, mam nadzieję,  senioraliach. Nowym elementem, który oby na stałe wszedł do programu Dni Gorzowa jest udział naszych przyjaciół z Ukrainy, prezentujących swoją kulturę, kuchnię i rękodzieło.  Ukraińcy stanowią coraz liczniejszą grupę w naszej miejskiej społeczności i bardzo dobrze się stało, że włączyli się w to nasze wspólne świętowanie. Ale zarazem brakowało mi zauważalnej obecności na gorzowskim święcie przedstawicieli naszych partnerskich miast – ukraińskich Sum, czy niemieckiego Herfordu. Te miasta również powinny przy tej okazji pokazać swoje zespoły muzyczne, czy np. dorobek artystów plastyków.

Wart podkreślenia jest coraz większy udział gorzowskich artystów i miejscowych instytucji kultury. Rokrocznie z ciekawym projektem występuje gorzowski teatr, zawsze coś ciekawego dzieje się przy tej okazji w MOS. Prezentują się amatorskie zespoły artystyczne, czy jak w tym roku nowo powstały Filary Jazz Big Band.

Jak więc z tego jasno widać działo się w naszym Gorzowie, oj działo. Ważne jest jednak to by formuła Dni Gorzowa była otwarta, by nieustannie ją zmieniać, wzbogacać i doskonalić.  Mam bowiem wrażenie, że od jakiegoś czasu organizatorzy zamknęli się w znanym sobie i przez to bezpiecznym schemacie, od którego już tylko krok do nudnej, bo przewidywalnej  rutyny.

Do zobaczenia za rok, na jeszcze ciekawszych i piękniejszych Dniach Gorzowa.

Wyszukaj w blogu: