W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Filipa, Halki, Melanii , 22 października 2019

Tu nie ma sentymentów

2019-07-01 11:56:49, Autor: Augustyn Wiernicki | Kategorie: Miasto,

Mam  okazję jako przedsiębiorca spotykać się z przedstawicielami  wielu firm zachodnich. Przyjeżdżają oni do nas w ramach współpracy gospodarczej. Przyjeżdżają do nas też osoby z wielu organizacji charytatywnych na zachodzie, najczęściej z Niemiec i Szwecji. Widzą, że to już nie jest ta Polska i ten Gorzów, który znają z przed choćby kilku, czy kilkunastu lat. „Trochę wam zazdrościmy, bo u nas już się pogorszyło. Zauważamy i podziwiamy ten postęp za każdym razem jak przyjeżdżamy do was od pięciu lat” - dość powściągliwie mówi jeden z moich niemieckich gości.. Niemcy nie są wylewni, ale już z tych kilku słów poczułem satysfakcje, jakiej nie mogłem mieć jeszcze kilka lat temu. Szwedzi czy Holendrzy otwierają się bardziej serdecznie ze swoim szczerym uznaniem dla nas. Jedni i drudzy  widzą swoje szanse w biznesie z nami, mają nas za solidnych partnerów i chcą współpracować. Jeden z Niemców zauważył, że Polska przeżywa swoje odrodzenie, czas nowej szansy w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Potwierdzam mu, że dla Polski jest to czas otwarcia nowej przełomowej i epokowej zmiany. Chyba nikt z nas nie wyobrażał sobie, że Polska jeszcze za naszego życia będzie wyrastała na wiodące i  ważne państwo w Środkowej Europie w sojuszu z USA.

Prowadzę analizy gospodarcze przez ostatnie trzydzieści lat, ale takiego zwrotu w polskich sprawach sobie nigdy nie wyobrażałem. To siłą rzeczy przekłada się przecież na sytuację gospodarczą też w Gorzowie. Znam kilku naszych przedsiębiorców, którzy zainteresowali się exportem i importem na linii Polska – USA. Szczególnie interesują ich nowe technologie i techniki wytwórcze. Dzisiaj, począwszy od najmniejszego zakładu, a kończąc na dużych firmach rozwija się zapotrzebowanie na innowacyjność w celu zwiększania wydajności, poprawiania jakości i rentowności firm. Tam w Stanach Zjednoczonych to wszystko jest, a  w ramach współpracy na warunkach najwyższego uprzywilejowania będzie nam to dostępne. Do tej pory kultywowaliśmy raczej kierunek chiński, niemiecki, węgierski a nawet czeski, a teraz zapewne będzie to też kierunek amerykański. 

Widzę tendencję zainteresowań Ameryką także w swojej firmie. Jest tylko jeden poważny problem, rynek amerykański jest wymagający, tam wejść można tylko z dużą ilością i z super jakością, bo inaczej się po prostu nie opłaca. Na tę zmianę biznesowej orientacji potrzeba dużego kapitału, a z tym w naszych małych gorzowskich firmach jest po prostu skromnie. Nasze banki nie są nauczone finansowania ekspansji na nowe rynki. Nie są skłonne podejmować ryzyka finansowania rozwoju naszych małych firm nawet jeśli to ryzyko byłoby minimalne. Polskie banki powinny uczyć się szybko od banków niemieckich pilotowania swoich firm w kierunku rozwoju i ekspansji. Niemieckie banki szybko diagnozują kierunki pojawiających się nowych szans na rozwijających się rynkach wewnętrznych i zagranicznych. Przykładowo Lidl dostaje na swoją ekspansję na rynek polski grube miliony, a polska sieć często w takiej sytuacji musi się zwijać, bo kredytujący ją bank po prostu nie jest zainteresowany utrzymaniem rynkowej pozycji swego kredytobiorcy. Ktoś powie: sorry, taką mamy politykę kredytową w polskim systemie bankowym. Tylko, że właśnie tym różnimy się od Niemców. To widać, oni się coraz bardziej rozpychają na różnych rynkach, szczególnie polskim, a my nie wspierani bankową polityką kredytową, wegetujemy.

Rola polskich banków powinna być na nowo zredefiniowana, a ich rola w finansowaniu rozwoju polskich przedsiębiorstw powinna być gwarantowana konstytucyjnie, jak w Niemczech. I co z tego, że pojawiają się nowe szanse dla Polski? Zanim je wykorzystamy to konkurencja z Niemiec już tam jest. Większość polityków biznesu nie rozumie, nigdy z biznesem nie miało styczności, żadnego interesu w życiu nie zrobili i nie wiedzieliby nawet od czego trzeba by  było biznes zaczynać. Z Gorzowa do USA, na któreś z ważniejszych targów amerykańskich, powinna pojechać delegacja naszego gorzowskiego biznesu. Tą wyprawę powinna zorganizować Zachodnia Izba Przemysłowo – Handlowa, a dofinansować i jej patronować powinien magistrat. Tam w Stanach trzeba już być i rozpoznać nasze szanse, możliwości i nie spóźnić się.  Polska podpisuje umowę współpracy gospodarczej ze Stanami Zjednoczonymi na zasadzie partnerstwa i wysokiego uprzywilejowania, a te pięć minut w historii trzeba wykorzystać świadomie. Deklarację współpracy i poparcia dla Polski potwierdzał już wielokrotnie prezydent Donald Trump. W USA możemy zabłysnąć naszą polską żywnością, a w drodze powrotnej powinniśmy tu w Gorzowie stworzyć przedstawicielstwa amerykańskiej myśli technicznej. Tak na początku robiły Chiny, a teraz produkują to sami. Polska wiąże się z USA gospodarczo przede wszystkim możliwością przepływy nowoczesnych myśli technicznych i naukowych oraz  współpracą energetyczną. Mamy już wieloletni układ na dostawę gazu i ropy z zasobów amerykańskich i tym samym uniezależniamy się od Rosji. Wzajemne obroty w handlu z USA znacznie wzrastają, choć nadal rezerwy współpracy są ogromne i trzeba je wykorzystać. USA o swoich strategicznych sojuszników dbają, choćby z tytułu własnego geopolitycznego interesu. Na początku czerwca prezydent Andrzej Duda i USA Donald Trump podpisali wspólnie deklarację o współpracy obronnej w zakresie obecności sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych Ameryki na terytorium Polski. Kiedy połączymy te dwie strategie, gospodarczą i militarną wiążącą obydwa kraje, Polskę i USA, to zauważymy, że w bieżącym roku ta obustronna współpraca wchodzi na nowy i dotąd nie spotykany etap. Układ geopolityczny z udziałem Polski w ramach NATO i w tak bliskim sojuszu z USA zmienia układ sił przede wszystkim w Europie. Już nie Niemcy, a Polska staje się głównym sojusznikiem USA i bardzo ważnym ze względu na swe strategiczne położenie w Środkowej Europie w wysuniętej wschodniej  flance NATO. Ameryka za nas wszystkiego nie zrobi, potrzebna jest nasz wytężona aktywność, której to inicjatorem winny być lokalne i centralne władze z udziałem lokalnych przedsiębiorców. Wydaje nam się, że jesteśmy w stanie osiągnąć jakiś stan stabilnego rozwoju, którego już nikt nie może zamącić i zepsuć. Nic bardziej mylnego…,tak łatwo nam to nie przyjdzie. Oto Niemcy szukają swoich szans i pokazują, że za nic mają unijne sankcje nałożone na Rosję w związku z aneksją Krymu, ale i części terytorium Gruzji. Nie bacząc na kogokolwiek w Europie ministrowie  gospodarek Niemiec i Rosji, podpisali list intencyjny w Petersburgu  o współpracy gospodarczej i technologicznej w obszarze wydajności pracy. Według agencji DPA ta współpraca ma „postawić rosyjską gospodarkę na nogi”. Podobne porozumienie Rosjanie podpisali z Francją. Tu nie ma sentymentów, tu jest brutalna gra o interesy, o panowanie nad Europą.  Niemcy i Francuzi zdradzają Unię Europejską. Szczególnie Berlin przymierza się do nowego otwarcia swych relacji z Moskwą, a w grze już jest Nord Strem 2, który może wymusić zasilanie w gaz wszystkie państwa regionu. Wirtschaft, Wirtschaft über alles. Ta koncepcja ma szansę powodzenia i zwiąże cały region z gospodarką Rosji. Ten wydaje się pewny sukces Berlina najprawdopodobniej będzie wzmocniony przez nowego ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Żelenskiego, który wyraźnie zbliża się do Niemiec nawet za cenę resetu z Moskwą. No, ale są jeszcze w tym regionie Stany Zjednoczone Ameryki ze swymi wojskami i żywotnymi interesami w powiazaniu w sojuszu z Polską i układem wyszehradzkim. Zdaje się, że Niemcy z obranego już kursu pro rosyjskiego nie zejdą. Trzeba dobrze to śledzić, czy czasem ta niemiecko – rosyjska współpraca nie może być powtórką z historii. Należy przypomnieć ku przestrodze, ze 19 sierpnia 1939 roku (4 dni przed podpisaniem Paktu Ribbentrop –  Mołotow) w Berlinie Niemcy zawarły strategiczną umowę ze Stalinem (ZSSR), która przewidywała ścisłą współprace gospodarczą obu państw polegającą na dostarczaniu surowców i nowoczesnych technologii, finansowania w niemieckich bankach przedsięwzięć gospodarczych ZSRR. Umowę tą przedłużono w lutym 1940 roku poszerzając ją o wymianę żywności z Rosji na niemiecką technologię. III Rzesza otrzymywała od ZSSR ogromne ilości surowców dla gospodarki i żywność dla Wermachtu, co pozwalało Niemcom spokojnie prowadzić działania wojenne. Można powiedzieć, że głównym partnerem gospodarczym III Rzeszy w okresie1939 do 1941 roku była Rosja Sowiecka. Ten obecny sojusz Niemiec z Rosją może w przyszłości wyglądać podobnie groźnie tym bardziej, że w pewnych kręgach w Polsce działają ruchy odśrodkowe działające na rzecz landyzacji Polski z zamiarem likwidacji silnej władzy centralnej. Z tego środowiska pojawia się polityk z hasłem, że: ”Jestem zwolennikiem Rzeczypospolitej Europejskiej, czyli odejścia od państw narodowych. Taki kierunek musimy przyjąć”. Powiedział to poseł PO-KO. Biorąc jeszcze pod uwagę niemieckie ruchy autonomii Śląska, to mamy zaczątek „perspektywy likwidacji państwa polskiego”. Te ruchy i działania są na razie marginalne, ale groźne jest to, że od tych głosów środowisko tego polityka się nie odcięło.

W części państw Europy Zachodniej , szczególnie w koalicji niemiecko-francuskiej panuje antyamerykanizm. Polska jest w ścisłym sojuszu z USA,  więc siłą rzeczy pojawia się też antypolonizm. Francja i Niemcy podpisały niedawno traktat o wzajemnej współpracy gospodarczej i współdziałania w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa. Jeżeli do tego dołożymy ich sympatie prorosyjskie, to łatwo możemy sobie wyobrazić ogromne „geschefty” Niemiec z Rosją ponad interesem Polski. Mimo że jest w polskiej gospodarce obecnie dobrze, a naszych granic i suwerenności strzeże coraz silniejsza polska armia w sojuszu z armią amerykańską , której coraz liczniejsze wojsko stacjonuje w Polsce,  to jednak w dłuższej perspektywie ten sojusz niemiecko - rosyjski stać się może niebezpiecznym najpierw z gospodarczego punktu widzenia, a następnie z perspektywy militarnej. Berlin na oczach całej Europy rozpoczyna proces resetu z Moskwą, buduje potężne  podwaliny gospodarczej, a w przyszłości może i militarnej  współpracy z Władimirem Putinem. Musimy koniecznie odrobić zaniedbaną lekcję historii z okresu międzywojennego i wrócić do lektury o dwóch konferencjach, które dały podwaliny pod siłę przyszłych hegemonistycznych hitlerowskich Niemiec. Pierwsza to konferencja zakończona Układem w Rapallo z 16 kwietnia 1922 roku pomiędzy Niemcami weimarskimi a Rosją Radziecką. Ten Układ był jednym z ważniejszych wydarzeń w dwudziestoleciu międzywojennym, które wiele państw sobie zlekceważyło. Tym Układem Niemcy i Sowieci rozpoczynają współpracę, która niebawem zaowocuje marzeniem panowania nad Europą.  Należy też dla przestrogi przypomnieć tę drugą konferencję „naiwności” w Locarno 16 X 1925 roku, w której Niemcy udzieliły gwarancji pokojowej Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii i Włochom, a pominęły sprawę bezpieczeństwa granic z Polską i Czechosłowacją. Wiemy czym to zaowocowało dla Polski i jakim poszanowaniem Niemców wobec tych „naiwnych” państw to się skończyło w 1939 roku i w późniejszych latach II wojny światowej. Teraz, w 2019 roku szykuje się nam nowy układ rosyjsko-niemiecki, najpierw będzie gospodarczy, a później…

Sojusz gospodarczo-militarny ze Stanami Zjednoczonymi musi Polska dobrze wykorzystać, a jego efekty muszą być też widoczne  w naszym mieście Gorzowie Wlkp.  Pamiętajmy, polityka nie znosi naiwności, a „Historia magistra est”.

Augustyn Wiernicki

Wyszukaj w blogu: