W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Belii, Ludwika, Luizy , 25 sierpnia 2019

Don Kichoci?

2019-07-23 15:56:54, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Z coraz większym podziwem przyglądam się grupie gorzowian demonstrujących w różnych miejscach naszego miasta przeciwko szaleństwom obecnie rządzących. A powodów do protestów jest aż nadto.

Najpierw były demonstracje na placu przed katedrą przeciwko łamaniu konstytucji, potem w tym samym miejscu odbyła się chyba największa zbiórka czarnych parasolek, w trakcie której kobiety wykrzyczały swój sprzeciw przeciwko zamiarom zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Odbyło się także  kilkanaście zgromadzeń pod budynkiem gorzowskiego sądu w obronie polskich sądów i sędziów, literiady z hasłami krytykującymi pomysły władzy, protest przeciwko deformie polskiej oświaty, a także próba demonstracji przed pałacem kurii przeciwko pedofilii w kościele katolickim. Było więc tego sporo, tyle tylko, że z udziałem zawsze tej samej grupy osób rzadko wspieranych przez szerszą rzeszę mieszkańców Gorzowa, którzy zniechęceni brakiem jakiejkolwiek reakcji władzy lekceważącej protesty przestali na te manifestacje najzwyczajniej przychodzić.

To jednak nie zmniejszyło determinacji i aktywności tych, którzy kiedyś pod szyldem KOD-u, teraz w innej formule organizacyjnej nie ustają w swych działaniach, widać ich także na oficjalnych wiecach i spotkaniach z udziałem dzisiejszych dygnitarzy (spotkania z premierem Morawieckim i PAD), a nawet na demonstracjach organizowanych w Warszawie.

Można bez przesady  powiedzieć, że właściwie każda sprawa wywołująca w naszym kraju jakieś emocje i spory znajduje swoje odbicie w działaniach gorzowskich Don Kichotów. Tak ich jakoś postrzegałem, bo widzę wiele wspólnego z tą słynną postacią literacką. Ich działania i rozmaite aktywności muszą siłą rzeczy kojarzyć się z przysłowiową walką z wiatrakami, bo odnoszę nieodparte wrażenie, że władza nic sobie z tego nie robi, uważając iż to niewiele znaczące incydenty wywołane przez oszalałych z nienawiści oszołomów.

Po namyśle doszedłem jednak do wniosku, że popełniam zasadniczy błąd w takim traktowaniu działalności pani Moniki Twarogal, pana Leszka Pielina, pani Mirosławy Kędziory i ich przyjaciół. Nie mam racji myśląc o ich postawie jako pozbawionej sensu, bo nieskutecznej.

To co robią stawiając tamę złu, arogancji i bezmyślności mimo braku szerszego poparcia pozwala nam wszystkim ocalić choć trochę godności obywatelskiej, mimo szykan i rozmaitych delikatnie mówiąc nieprzyjemności. Pan Pielin stawał przed sądem, pani Twarogal straciła pracę, a z przejawami agresji słownej i fizycznej manifestanci spotykają się praktycznie na co dzień.

Choć dzisiaj wypychani na margines, lekceważeni, sekowani i czasem wyszydzani pozostają wierni wyznawanym przez siebie wartościom. Mają odwagę i wolę walki o lepszą Polskę, korzystają z tych resztek demokracji, jakie udało się jeszcze zachować w naszym kraju. To dzięki takim ludziom jak oni możemy mieć nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone.

To co się wydarzyło w poprzednią sobotę w Białymstoku pokazuje, że to już ostatni czas by wykrzyczeć głośne nie dla nietolerancji, obskurantyzmowi religijnemu  i nacjonalizmowi graniczącemu  z faszyzmem.

Nie możemy udawać, że w Polsce nie dzieje się nic złego, że tylko źli ludzie, że spisek brukselskich elit, że nasi odwieczni wrogowie Niemcy, że totalna opozycja, że to oni wszyscy niweczą wysiłki „dobrej zmiany”.

Mam tylko nadzieję, że to co zasiała grupka  gorzowian w umysłach swoich współmieszkańców przyniesie owoce już  w trakcie jesiennych wyborów. Oby tak się stało.

Wyszukaj w blogu: