W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Jagienki, Kamili, Korneliusza , 16 września 2019

Do Pana Jerzego otwarty list

2019-08-19 08:32:10, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Miasto,

Z wielkim zdumieniem i nieskrywaną dezaprobatą przeczytałem pański felieton pt: "Rozterki"

Bierze Pan w obronę Przewodniczącego Rady Miasta, gdy ten napisał odmowne uzasadnienie dotyczące objęcia patronatem "Marszu Równości".

Osobiście ubolewam, że Pan jako pedagog, absolwent zacnego Uniwersytetu, purysta językowy i - z całym przekonaniem - także dla wielu autorytet demonstruje tak daleko idącą - graniczącą z absurdem - retorykę.

Przytaczane przez Pana argumenty o następstwach wydarzeń, których świadkami byliśmy w Białymstoku, Płocku i w każdym innym mieście, gdzie organizowane są podobne przedsięwzięcia nie mogą być argumentem o zaniechaniu podejmowania prób edukacji społeczeństwa. Pan, który swoją osobą może zaświadczyć o tym, że lewicowa wrażliwość powinna wychodzić naprzeciw deprawacjom, szykanowaniu i wreszcie prześladowaniu mniejszości nawołuje publicznie do wycofania i wstrzemięźliwości w wyrażaniu własnych wartości. Nie ma tu miejsca na rozterki, bo w tym - jak i w każdym - przypadku, gdzie naruszane są nasze prawa należy zwyczajnie powiedzieć "no pasaran"

Nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem "szpagatu" jaki Pan wykonał, aby pod pozorem dbałości o bezpieczeństwo miasta i cynicznie wykorzystując fakt, że Gorzów może być źle postrzegany w kraju wyraża Pan nadzieję, że organizatorzy zwyczajnie wycofają się. W tej sytuacji zapewniam Pana - szanowny Jerzy - że stawianie sprawy w taki sposób jest oznaką tchórzostwa i kunktatorstwa, a najmniej - hipokryzji. Przecież Pan, który świetnie pamięta wydarzenia przełomowe w naszym - i nie tylko - kraju oraz pomny doświadczeń bohaterów walk i męczeństwa, musi mieć świadomość, że to właśnie odwaga, szczerość intencji, szacunek do praw i wolności drugiego człowieka doprowadziły do zwycięstwa przyzwoitości.

Świadomie pomijam fakt, że staje Pan w obronie Przewodniczącego Rady Miasta wywodzącego się z bliskiej - także mi - idei, ale z całą mocą zaznaczam, że uleganie naciskom drugiej strony nie jest przejawem troski o - jak Pan to ładnie ujął - miasto, ale próbą - i to kompletnie nieudaną - obrony sprawy, której obronić zwyczajnie nie da się.

Szanowny Panie Jerzy

Zapewniam Pana, że warto wychodzić na ulice demonstrować. Warto i trzeba manifestować. W imię zasad i w imię wolności. Każdy kto uważa, że jest inaczej zasługuje jedynie na otoczenie go troską jeśli doświadczony przez życie. Jeśli natomiast byłby to młokos powiedziałbym, że należy go reedukować w zakresie praw podstawowych.

I na koniec przytoczę słowa doskonale Panu znanego luterańskiego duchownego więzionego w Dachau podczas II Wojny światowej Martina Niemollera:

Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.

Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.

Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą.

Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.

Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

Proszę, aby Pan - będąc cenionym przeze mnie intelektualistą - nie dawał się już nigdy wmanewrowywać w obronę przegranej sprawy, a za taką uważam odmowę stawania po stronie prawa i wolności każdego z nas.

Pozdrawiam serdecznie. Szczerze oddany.

Leszek Sokołowski   

Wyszukaj w blogu: