W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Eustachego, Faustyny, Renaty , 20 września 2019

Ciszej nad (edukacyjną) trumną?

2019-09-11 21:30:41, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Miasto,

Leży przede mną ankieta wręczona przez przedstawiciela Związku Nauczycielstwa Polskiego dotycząca formy protestu, jaki mógłby być realizowany, jeśli odpowiadający chciałby protest wznowić. To co najmniej dziwne, że pytania przedstawiane są teraz – we wrześniu - gdy cała machina nauczania ruszyła i każdy z nas – nauczycieli – jest zwyczajnie zainteresowany tym, co w szkole ma być zrealizowane, a z czego zwyczajnie trzeba zrezygnować, aby pracować dbając o swoje przede wszystkim zdrowie.

Nawet bierni uczestnicy życia szkolnego dostrzegli w kwietniu, jak bardzo zdeterminowane jest środowisko nauczycielskie. Większość pracowników oświaty od przedszkoli przez szkoły podstawowe i na średnich kończąc stanęło po stronie strajkujących. Nauczyciele byli atakowani przez przedstawicieli rządu gdy wmawiano im, że są wykorzystywani przedmiotowo przez ZNP. Atakowani byli przez rodziców, którym insynuowano, że to wina nauczycieli, że egzaminy będą miały słabe wyniki, a strajk wymierzony jest właśnie w nich. W końcu atak przeprowadziły anonimowe trole internetowe, które sugerowały „nieróbstwo” i „lenistwo” (to najłagodniejsze ze stwierdzeń) całego środowiska. W całym proteście po stronie belfrów stawali pojedynczy ludzie wiedząc jak praca pedagogów jest niesprawiedliwie oceniana, a sami nauczyciele traktowani.

Patrząc na reakcje postrajkowe możemy z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że nauczyciele są nie tylko poranieni, sprowadzeni do roli służebnej w najgorszym wydaniu, ale stali się także ciężarem społeczeństwa i obciążeniem budżetu nie tylko centralnego, ale także tego samorządowego. Najlepiej gdyby ich nie było...

Ankieta, którą wypełniłem – zgodnie z prośbą związkowca – niesie jeszcze jeden przekaz, o którym zapominamy. Sam organizator protestu nie jest przekonany czy z taką samą determinacją do strajku przystąpią sami nauczyciele. W kwietniową sobotę wszyscy zostaliśmy poinformowani, że akcja została przerwana, a więc każdy spodziewa się jej wznowienia. Skoro jednak ogłasza się kolejne konsultacje to sprawa wydaje się nie do końca oczywista. To rodzi kolejne pytania o wiarygodność samego organizatora i podejrzenia o śmieszność w sytuacji, w jakiej znalazła się polska szkoła. Tylko totalny ignorant lub człowiek odporny na fakty nie dostrzega tego, co obecnie dzieje się w szkołach średnich w całym kraju. Klasy liczące ponad 30 uczniów, lekcje trwające nierzadko do późnych godzin popołudniowych (czasem wieczornych), brak zajęć dodatkowych (zmęczenie i przeciążenie samych nauczycieli zwyczajnie odbiera energię na pracę z uczniami uzdolnionymi lub tymi, którzy chcieliby wiedzą pogłębić), skrócane przerwy i tłok na korytarzach to tylko fragment rzeczywistości obecnej szkoły. To czego nie widać, a jest pracą nauczycieli, dyrektorów, kierowników szkolenia praktycznego powoduje, że polska szkoła przetrwała te pierwsze tygodnie września i miesiące przygotowań tylko dlatego, że oni jej nie opuścili. Jeśli rzeczywistość jaką oglądają codziennie rodzice lub ta, którą opisują tysiące uczniów wieczorem wracających ze szkoły kogokolwiek dziwi to przygotujmy się na jeszcze głębszą zapaść. Już pisałem o tym, że nauczyciele są coraz starsi, a do realizacji zajęć przyjęci na powrót zostali ci, którzy z zawodu odeszli na zasłużoną i wypracowaną emeryturę. Kwestią czasu jest ich masowy eksodus na zawsze, bo wysiłek jest zwyczajnie ponad ich siły. Brak młodych i odejścia z zawodu powodują, że polska szkoła zwyczajnie rozpada się, a to, że jeszcze nie runęła rodzice zawdzięczają w głównej mierze nauczycielom. Tym samym, których odsądzano od czci i wiary jeszcze kilka miesięcy temu. Tym samym wobec, których kierowano groźby sądowe za uniemożliwienie przeprowadzenia egzaminów, które odbyły się, a wyniki są mniej więcej takie same jak w latach poprzednich.

Wznowienie protestu wydaje się być absolutną koniecznością, ale niemożliwą do spełnienia z kilku powodów. Po pierwsze nauczyciele są sami, bo społeczeństwo nawet jeśli nie było nastawione wrogo (choć było) to przyjęło postawę wyczekującą, czyli bierną. Po drugie nauczyciele zostali zwyczajnie zarżnięci, gdy odebrano im nie tylko nadzieję na zmianę, ale także godność pozostawiając samych sobie nierzadko z długami za niezapłacone rachunki w wyniku braku pensji. Po trzecie podwyżki (wolę bardziej adekwatne słowo korekty) wynagrodzeń w stosunku do choćby inflacji, wzrostu cen towarów i usług spowodowały, że wielu z nich po raz pierwszy zobaczyło wpływ na konto taki, jakiego nie widzieli nigdy w życiu. To iluzja, bo wpływy i wydatki nie bilansują się, ale pierwsze wrażenie 2 września dało do myślenia wielu belfrom. Utrata wynagrodzenia za strajk tak samo jak w maju będzie dla nich nie do zaakceptowania, a więc protest dla nich to niepewność, na którą wielu nauczycieli zwyczajnie nie stać. Zapaść ekonomiczna pogłębi się, a wielu znów będzie nie tylko wściekłych na rządzących, ale także na związek, który powiódł ich po raz kolejny na barykady.

Pozostawanie biernym to koniec. Gorzej wynagradzanego zawodu za wkładaną pracę i wysiłek w Polsce nie ma, a nadziei na poprawę sytuacji także nie widać. To błędne koło napędzane jest jakąś ułudą, którą na uczelni pedagogicznej wkłada się studentom nazywając ją patetycznie misją.

Jestem przekonany, że edukacja będzie za kilka lat luksusem, na który stać będzie tylko nielicznych. Szkoły publiczne ograniczą się tylko do czterech klas szkoły elementarnej jak za czasów okupacji i zaborów, aby pracownik fizyczny umiał podpisać się na wekslu lub przy odbiorze jałmużny, bo pensje będą odbierać jedynie dobrze wykształceni. Ci ostatni skończą prywatne szkoły dostępne dla nielicznych, którzy nierzadko mniej zdolni, ale posiadający środki na kształcenie. W takich prywatnych szkołach pracować będą nauczyciele opłacani prawie jak guwernantki, a więc służba już nie tylko z nazwy, ale profesji i pozycji w społeczeństwie. Taka szkoła, edukacja i oświata czeka nasze dzieci już niedługo. Odchodzą i odejdą ze szkoły ci, którzy jeszcze naiwnie wierzą lub perspektywę emerytury mają już na wyciągnięcie ręki. Zostaną jednostki, które świata nie naprawią, a zdrowie stracą.

Zawsze powtarzałem, że bunt leży w naturze człowieka, a jego brak powoduje, że stajemy się bezwolni i godzimy się na bylejakość i beznadzieję. Bunt jest oznaką życia, a jeśli go nie ma to umieramy. Nie ma zgody na umieranie, a więc pozostaje walka, z której będzie ból i cierpienie.

Stać nauczycieli na jeszcze jeden zryw? Nie wiem, ale jednego jestem pewny. Dopóki walczysz możesz przegrać, ale gdy do walki nie stanąłeś to już przegrałeś...

Wyszukaj w blogu: