W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Ambrożego, Florentyny, Gawła , 16 października 2019

Burdel

2019-09-28 21:10:43, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Miasto,

Z całą pewnością słowem odmienianym przez wszystkie przypadki w mijającym tygodniu było słowo burdel. Oczywiście nie bez przyczyny życie publiczne w Polsce owładnięte zaglądaniem sąsiadowi pod kołdrę, a jeszcze bardziej do portfela owładnięte było chęcią poznania jakie tajemnice krył w kamienicy nowo wybrany prezes Najwyższej Izby Kontroli. Sprawę badają służby państwa, a słowo burdel ma w historii bogatą przeszłość.

Prawie sto lat temu Naczelnik Państwa jął zagadnąć do Polaków, że są kurwy dodając po tym, że naród ów jest wspaniały. Jeszcze dosadniej opisał sytuację polityczną w Polsce jako pierdel, serdel i burdel właśnie. Często posługujemy się skrótami myślowymi opisującymi bałagan, a więc niezły burdeli rzecz jasna, że trzeba posprzątać ten burdel. Tymi mniej więcej słowami poddała w wątpliwość środki bezpieczeństwa w Seksmisji siostra Rania, gdy wściekła dowiedziała się o ucieczce samców. Wtedy to zakrzyknęła no niezły burdel macie w tym archeo. Nie miała na myśli prostytucji, bo jak wiemy w świecie kobiet mężczyzn było trzech, a więc opisywała sytuację ogólną. Może też wybuchnąćpożar w burdelui bynajmniej mam na myśli kabaret, a prawdziwą tragedię dla na przykład żołnierzy. Taką właśnie apokalipsę mogli przeżyć dzielni wojacy Mussoliniego w Afryce gdy Franciszek Dolas naważył niezłego bigosu wtargnięciem do owego bordello bum bum. Nawet potężne Stany Zjednoczone mogły zbombardować świat gdy im Fidel Castro zrewolucjonizował Najwspanialszy burdel Ameryki, a pisał o tym felietonista Piotr Gadzinowski w Trybunie. Możemy, więc śmiało zaryzykować tezę, że owybur del to ważne miejsce nie tylko w polityce, ale w polityce zrobił oszałamiającą karierę, ale dziwnym trafem dotyczy to konserwatystów z prawej strony. Można powiedzieć, żediab eł ubrał się w ornat i ogonem na mszę woła lub pod latarnią najciemniej, gdy przywołamy ludowe sentencje.

Dom publiczny od zawsze był zwrotem zbyt długim, a dla niezorientowany chmaison de prostitution mogło wydawać się zwyczajnie nudne. Naturalnie istnieją synonimy w różnych językach używane dziś jako wyraz znajomości natury rzeczy jak lupanar, dom rozkoszy (wprowadza poetyckie odniesienie), przybytek rozkoszy (tu rzadko używane sformułowanie niemal usprawiedliwiające działania wewnątrz) no i nasza swojska agencja towarzyska. Agencje mamy różne np. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która dba o potrzeby rolników (sic!) czy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego,która osłania Polskę i Polaków własną piersią, aby krzywda nam się nie wydarzyła. Agentów także mieliśmy różnych w historii, bo taka Mata Hari używała alkowy do wyciągania informacji i przyszło jej zapłacić najwyższą cenę za rozkosz, którą dawała, ale i przyjemność z tego – jak sądzę – także uzyskiwała. Agentem był także naszHans Kloss, który najpierw rozkochiwał co bardziej urodziwe nazistki, a potem wykorzystując je zabierał to na czym mu najbardziej zależało. W burdelu oczywiście miłości nikt nie szuka chyba, że sam akt seksualny uznamy za miłość fizyczną. Tak sobie wymyślił niegdyśRichard Gere w filmie Pretty Woman W takiej sytuacji możemy jakoś usprawiedliwiać krakowskiego bonza, że prowadząc przybytek rozkoszy mógł nie informować ministra o pokojach na godziny w kamienicy. Nie musiał także wydawać paragonów i prowadzić płatności kartą, bo jak wiadomo wizyta wburdelu nie należy do chwalebnych, a chwalić się kupowaniem przyjemności ciała za pieniądze jest (raczej/z pewnością) powodem do wstydu niż przejawem dumy. W tym sensie rację miał Oliver Toscani, który poddał analizie hot-dogi. Twierdził, że zaspokaja (bułka z parówką – dop. LS) on głód, ale jest tym samym dla smakosza, czym burdel dla miłości.

Pointa jest niestety bolesna, bo jeśli państwo i obywatele bardziej interesują się współżyciem seksualnym i zagrożenie widzą w marszach równości, a nie w największej liczbie zgonów od czasów II Wojny Światowej. Jeśli ważniejszy jest burdel w krakowskiej kamienicy niż bałagan w służbie zdrowia to znaczy, że żyjemy naprawdę w kraju, któremu do szczęścia brakuje niewiele. Zapewniam zatem czytających, że jest źle, ale najgorsze dopiero przed nami...

Wyszukaj w blogu: