W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Delfiny, Marii, Wirginiusza , 8 grudnia 2019

Społeczeństwo będzie dalej pić

2019-11-26 16:24:06, Autor: Augustyn Wiernicki | Kategorie: Miasto,

Premier Mateusz Morawiecki, po ogłoszeniu nowego i powyborczego składu Rządu RP, 19 listopada br. w Sejmie RP wygłosił expose, w którym poruszył niemal wszystkie tematy dotyczące życia społecznego: od gospodarki poczynając, przez komunikację, rodzinę i sport z mocnym akcentem patriotyzmu i wartości w tle. I w zasadzie to wystąpienie jest o tyle bardzo ważne, że otwiera całą przestrzeń zadań do realizacji przez Rząd nowej kadencji. To wystąpienie pozwala też zrozumieć, jakimi wartościami kierował się będzie premier w swej czteroletniej kadencji rządzenia, co przecież też będzie przyczynkiem narracji politycznej i krytycznej kontroli  opozycji w całej  kadencji Sejmu. Temat expose wydawał się bardzo ciekawy, ponieważ Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory  z zapowiedzią budowy polskiego państwa dobrobytu, państwa nowoczesnego, o którym powiedział premier Morawiecki pod hasłem: „Polska to mój dom”. Trudno temu zaprzeczyć. Polacy w końcu, po 30 latach transformacyjnych wyrzeczeń i często biedy, rzeczywiście oczekują zmian w kierunku poprawy życia. Chcą, aby „made in Poland” brzmiało dumnie i docierało do każdego zakątka globu. Tym przemówieniem sejmowym „Polskość to wolność, solidarność i normalność” dla wielu otworzył nową nadzieję i oczekiwanie na lepsze czasy, a dla opozycji uruchomił temat do totalnej krytyki. Już zaczynałem pisać na ten ciekawy temat expose, ale przerwałem, bo oto w międzyczasie premier zapowiedział podwyżkę cen alkoholu i wyrobów tytoniowych w trosce o społeczeństwo. Pisałem już o ogromnych skutkach alkoholizmu w Polsce, też w Gorzowie Wlkp. Postanowiłem więc expose pozostawić na później, a zająć się tym nowym światełkiem, które może rozjaśnić trzeźwą drogę do polskiego dobrobytu.

Wysoka cena to skuteczna bariera popytu – pomyślałem jak ekonomista. Zabrali się za plagę pijaństwa i nikotynizmu w trosce o wiele pijackich rodzin - to dobrze wróży na przyszłość. Władza ograniczy pijaństwo to wszystko zmieni się na lepsze: dzieciom poprawi się życie, ich ojcowie czy opiekunowie będą mniej pić, dzieci do szkoły nie będą chodziły głodne, w domu nie przepije się ostatnich pieniędzy, zniknie przemoc i molestowanie seksualne przez różnych pijanych tzw. tatusiów, żony przestaną nocami płakać, znikną rozwody z powodów alkoholowych, więzienia znacznie opustoszeją, bo 70% przebywa tam z powodu alkoholu, nieprzepite pieniądze pójdą na coś przydatnego, idzie zima i wystarczy dzieciom  na buty,  może starczy w końcu na remont mieszkania, w wielu domach  pojawi się radość i dzieci nie będą się bały wracać do domu do pijanego ojca czy pijanej mamy,  może ci od dawna nietrzeźwiejący ojcowie wrócą z „kwadratu”, a te mamy dotychczas żyjące w oparach alkoholu i nikotyny opamiętają się i odbiorą swe dzieci z rodzin zastępczych lub z  Domu Dziecka. Przecież te dzieci pogrążone w chorobie sierocej o tym codziennie marzą i  czekają na matczyną miłość. Myślę sobie: podwyżka cen papierosów i alkoholu przyniesie wiele dobrego. Palacze będą mniej palić, mniej pieniędzy bezmyślnie puszczą z dymem, inni bezmyślnie nie przepiją ostatnich pieniędzy, bo może wysoka cena ich opamięta. Idą święta, będą pieniądze w tych domach na paczki świąteczne i wigilijne. Przecież paląca matka i ojciec przepalają przynajmniej po ok 300 złotych miesięcznie, czyli razem 600 złotych. W rodzinie palącej i pijącej pozostanie w portfelu nieprzepalonych i nieprzepitych rocznie 8-12 tysięcy złotych. W skali dziesięciu lat to przecież fortuna warta samochód. Wyliczyłem, że po tej znacznej podwyżce cen, ludzie nie przepalą i nie przepiją rocznie w Polsce przynajmniej 20-30 miliardów złotych. Abstynencja stanie się czymś normalnym, jak w wielu krajach, które ograniczyły dostęp do alkoholu. Z tymi nieprzepitymi i niepuszczonymi z dymem pieniędzmi ludzie „rzucą się” na zakupy, remonty, budowy domów, oszczędzania na samochody, wyjazdy na wczasy rodzinne, itd.  Po przez poważny wzrost cen rzeczywiście jest szansa w Polsce na ograniczenie pijaństwa, a przez to na dobrobyt, jak w USA, w Norwegii, Szwecji, Kanadzie, Japonii, w Kuwejcie, itd. Tam dorobku się nie przepija, bo nawet sklepu z alkoholem trudno znaleźć w promieniu dwudziestu kilometrów. Będzie  sukces, w końcu Rząd wziął się za pijaństwo i nikotynizm! – pomyślałem.                                 

Niestety, nadzieja moja długo nie trwała, prysła jak bańka mydlana w momencie gdy ogłoszono, że to będzie tylko wzrost akcyzy na alkohole i wyroby tytoniowe o 10 % ! Szybko obliczyłem, że cena półlitrowej butelki wódki wzrośnie „aż” o 1,4 zł., a cena puszki piwa podrożeje o 6 groszy. Wino 0.75l może podrożeć o ok. 15 groszy., a wódka ”małpka” 100 ml. np. Żubrówki podrożeje o ok. 16 groszy Paczka papierosów podrożeje przeciętnie o ok. 1 zł. A papierosy elektroniczne porównywalnie podrożeją dopiero od 1 lipca 2020 roku. Rynkiem alkoholu nadal będą rządzić „małpki”, te wódki  w małych buteleczkach. Firma Synergion  oszacowała, że codziennie w Polsce sprzedaje się trzy miliony „małpek”, czyli rocznie ponad miliard. „Małpki” maja ważne miejscem na półce sklepowej,  kupują je najczęściej osoby z problemem alkoholowym, robotnicy i ci pod krawatem,  młodzi w wieku 20-25 lat, a nawet dzieci, emeryci i młode kobiety. Pierwsza fala sprzedaży „małpek” przypada rano i stanowi 28 proc. sprzedaży, druga po wyjściu z pracy - 36 proc., a kolejne 36 proc. sprzedaje się po godź 18.  Najlepiej, ze względy na ich destrukcyjny charakter dla trzeźwości dzieci i młodzieży, powinny być kilka razy droższe lub całkowicie wycofane tak z produkcji jak i sprzedaży na polskim rynku.

Panie premierze, to żadna podwyżka, to symboliczna regulacja cen nic nieznacząca dla obniżania spożycia alkoholu. Nawet do budżetu niewiele podatku wpłynie z tej podwyżki. To raczej jakiś gest skierowany do potentatów sektora alkoholowego: „nie martwcie się, miliardów wam nie zabierzemy”. Co to będzie oznaczało? Społeczeństwo będzie dalej pić i palić jak dotychczas, będzie dalej przepijać ten przez wszystkich oczekiwany dobrobyt. A już wydawało się, że władza pojęła problem i zrozumiała barierę polskiego rozwoju. Nadzieja była  już tak blisko… niestety, dalej będziemy przodować w pijaństwie.

Obecna Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, po kilkudziesięciu jej zmianach jest  zdeformowana i nie spełnia swej funkcji. Nie wiem dlaczego do posłów ta prawda nie dociera. 30% dorosłego społeczeństwa nadmiernie pije alkohol, ok. 1 milion osób jest ciężko uzależniona, a 1,5 miliona dzieci wychowuje się w domach z poważnym problemem alkoholowym. Następuje degeneracja nadmiernie pijącej części społeczeństwa.           

W roku 1937 spożycie alkoholu wyniosło 0,7l na dorosłego Polaka, W 1953 roku wypijano 3 litry spirytusu, w 1960 wzrosło do 5,5 L,  w latach 1972-75 było już 6,4 litra, w 1980 wzrosło do 8,4 l. Od 1990 roku obserwujemy ciągły wzrost spożycia alkoholu do zatrważającego poziomu  11 l czystego spirytusu na osobę powyżej 15 roku życia w roku 2016. Trzeba jednak to spożycie skorygować o tych 20% abstynentów, którzy wcale nie piją. Spożycie w grupie tych pijących wzrasta wtedy nawet do 20 litrów czystego alkoholu rocznie. Jest to poziom spożycia alkoholu o którym nawet nie marzyli zaborcy, którzy mieli plan degradacji Polaków. W Polsce w 2015r. średnio na jeden punkt sprzedaży alkoholu przypadało 273 osoby. Przed wojną na 1 sklep przypadało 2500 osób. W Gorzowie Wlkp. prawie każdy większy budynek ma swój sklep z alkoholem, w zasięgu ręki. Badania potwierdzają wysoką korelację poziomu spożycia alkoholu z liczebnością punktów sprzedaży i łatwością dostępu do alkoholu, a następnie ze wzrostem przestępczości.

25%-30% kobiet w Polsce pije  alkohol będąc w ciąży, a każdego roku rodzi się ponad 7,5 tys. dzieci z alkoholowym zespołem płodowym FAZ.  Pijące kobiet rodzą dzieci z deformacjami fizycznymi, z różnymi mikro ubytkami natury psychicznej, psychologicznej i z deficytami wychowawczymi. Pijaństwo 30% rodaków psuje Polsce opinię w świecie. Polacy na zakup alkoholu wydają ponad 50 mld zł., z czego do budżetu państwa z tyt. podatków wpływa tylko ok. 12-15 mld zł., a koszty pijaństwa wynoszą kilka razy więcej. Codziennie w polskich zakładach karnych przebywa ok. 72 tysięcy skazanych, w tym większość  trafiła do więzień przez alkohol. Po wyjściu z więzienia ponad 50 % z powrotem do niego wraca przez alkohol. Obniżenie w Polsce spożycia alkoholu tylko o 50% spowoduje poważne oszczędności dla Państwa i rodzin, a Polska  rocznie odzyska sporą nadwyżkę ok. 20 - 30 mld zł oszczędności i dużo więcej z obniżenia społecznych kosztów pijaństwa. Światem rzeczywiście już rządzą bossowie wielkich korporacji, a przewodzi sektor alkoholowy. Możliwe, ze jest strach rządzących przed potężnym lobby alkoholowym. Odezwał się już ogromny jazgot, że  podwyżka akcyzy o 10% wywoła jakieś perturbacje, choć daje to wzrost ceny tylko ok. 3%. Ta podwyżka niewiele zmieni, a nadmiernie pijący nawet jej nie zauważą ponieważ siła nabywcza Polaków znacznie więcej wzrosła, niż ta cena alkoholu.

W latach 2001-2018 przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 122 procent. Obecnie Polacy mogą kupić ponad dwa razy więcej wódki czy piwa niż 17 lat temu. Lobby alkoholowe z tego pozorowanego działania po prostu się śmieje. W Szwecji po alkohol trzeba by było jechać przynajmniej 20 kilometrów, a u nas ma się „małpkę” czy połówkę przy mieszkaniu. Na gwałt potrzebna jest nowa ustawa przeciw alkoholowa, aby zapobiec dalszemu wzrostowi spożycia alkoholu i pogłębiającej się degeneracji dużej części społeczeństwa.  Prezydent Gorzowa Wlkp. ma niebawem złożyć do Rady Miasta uchwałę wprowadzającą zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach od 22 do 6-tej rano.  Ważny to będzie czynnik ograniczający dostęp do alkoholu w godzinach nocnych, ale bez odważnych regulacji prawnych Rządu efekt tego będzie niewielki. 

Panie premierze, nie bał się Pan Fransa Timmermansa, nie wystraszyła pana TSUE, nie poddał się Pan Emmanuelowi Macronowi, stawił Pan czoło  Frau kanclerz Angeli Merkel; czyżby się Pan wystraszył miliarderów sektora alkoholowego, którzy aż trzęsą się by im z tych ponad 50 miliardów nic nie ubyło? Mało prawdopodobne!  Zbierz  Pan grupę wyszehradzką, u nich z alkoholem nie jest lepiej,  stwórzcie propozycję dla całej UE, która też alkoholem płynie.  Ja, moi znajomi i przyjaciele z Ruchu Społecznego ”Ku Trzeźwości Narodu” Ziem Zachodnich Polski z siedzibą w Gorzowie Wlkp. mówią Panu, że dla dobra polskiego Narodu, dla drogi do polskiego dobrobytu, którą Pan ogłosił, dla UE, która należy do najbardziej rozpitego regionu świata, alkohol  musi być przynajmniej dwa razy droższy. Przepisy o trzeźwości zmienione być muszą tak, by ograniczały dostępność do alkoholu, jak np. w USA czy Norwegii. Panie premierze, ma pan za sobą ponad 60 % społeczeństwa prawie nie pijącego i 20% abstynentów. Któż miałby demonstrować przeciw ograniczeniu pijaństwa?- przecież nie ci co są ciągle pijani lub nieprzytomni! Któż przeciw Panu, gdy trzeźwy Lud Boży jest z Panem?

Augustyn Wiernicki

Wyszukaj w blogu: