W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Jaromira, Augustyna, Ingi , 28 maja 2020

Oblicza muzycznej praxis

2019-12-07 12:52:43, Autor: Bogusław Dziekański | Kategorie: Miasto,

Szykuje się kolejna publikacja naukowa, która jest pokłosiem działalności gorzowskiej praktyki edukacyjnej, czyli Małej Akademii Jazzu. W dniach 25 – 27 października 2018 roku w Gorzowie odbyła się konferencja naukowa ,,Codzienność i powszechność muzyki a praktyki popkulturowej edukacji’’. Organizatorami byli: Akademia im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim; Katedra Kulturoznawstwa Uniwersytetu SWPS w Warszawie; Instytut Muzyki UMCS w Lublinie, partnerem zaś – Jazz Club „Pod Filarami”, który zajął się organizacją techniczną konferencji pod patronatem Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego.

W tych dniach w Wydawnictwie Naukowym Katedra została złożona do druku książka pokonferencyjna ,,Oblicza muzycznej praxis: debaty, terytoria, reduty nadziei i oporu’’ pod redakcją Andrzeja Białkowskiego i Wojciecha Józefa Burszty, którą wydawnictwo zapowiada już na swojej stronie:

http://wnkatedra.pl/pl/p/Oblicza-muzycznej-praxis-debaty%2C-terytoria%2C-reduty-nadziei-i-oporu-/22522606

W oczekiwaniu na ukazanie się publikacji przytaczam poniżej, za zgodą autora dr. hab. Mirosława Pęczaka, recenzję wydawniczą monografii książki ,,Jedzie Pan Jazz (…)”, która została wydana w czerwcu 2019 roku.

                                     

Książka Andrzeja Białkowskiego i Wojciecha Józefa Burszty „Jedzie Pan Jazz. Edukacja jazzowa i popkulturowa w perspektywie antropologicznej” należy do rzadkich wyjątków w polskiej refleksji teoretycznej i praktyce badawczej poświęconej muzyce. Po pierwsze dlatego, że jej tematem jest jazz oraz jego konteksty popkulturowe, co wciąż stanowi u nas raczej domenę doraźnej publicystyki niż prac naukowych, czy nawet popularnonaukowych. Po drugie – ponieważ (zgodnie z tytułem) przyjmuje perspektywę antropologiczną w opisie i analizie społecznego funkcjonowania muzyki jazzowej, gdy tymczasem w Polsce antropologia muzyki jako wyspecjalizowana dziedzina właściwie nie istnieje. Po trzecie wreszcie dlatego, że bada nader szczególny fenomen, jakim jest odbiór muzyki uważanej za niszową czy wręcz elitarną przez dzieci z małych, prowincjonalnych miejscowości, w tym także ze szkół wiejskich. Do tego – eo ipso – dochodzi podstawowy dla całej książki wątek pedagogiczny, bo przecież w sporej części omawiana monografia jest swego rodzaju raportem z eksperymentu edukacyjnego.

Studia nad muzyką do całkiem niedawna zasadniczo ograniczały się w Polsce do perspektywy tradycyjnie muzykologicznej, skoncentrowanej na muzyce poważnej (klasycznej i współczesnej), w dużo mniejszym stopniu na muzyce ludowej. Ujęcia socjologiczne czy antropologiczne tudzież analizy przykładów muzyki popularnej pojawiały się w tym obszarze marginalnie. Do wyjątków można można prace Tomasza Misiaka, Barbary Jabłońskiej, Grzegorza Piotrowskiego, Elżbiety Skotnickiej-Illasiewicz, Grażyny Filipiak czy Katarzyny Wyrzykowskiej, a z wcześniejszych prób – publicystykę Pawła Beylina. Taki stan rzeczy zawdzięczamy, w głównej – jak się zdaje – mierze archaicznemu i wciąż pokutującemu u nas przekonaniu, wedle którego aprobowaną miarę akademickiej powagi określa samo pole zainteresowań badacza: szanujący się naukowiec winien zajmować się tym, co doniosłe, wpisane w kanon, co godne uwagi dopiero, gdy się „jak figa ucukruje, jak tytuń uleży”.

W przypadku jazzu pojawia się jeszcze inna trudność. Ten muzyczny gatunek potraktowany dawno temu przez Theodora Adorna jako emblematyczny przykład manipulatorskiego charakteru kultury masowej („przemysłu kulturalnego”) i nadal zaliczany do „sztuk popularnych” ma współcześnie (jak napisałem wyżej) opinię muzyki dla koneserów. W zbiorowej wyobraźni i kulturowych dyskursach medialnych funkcjonuje raczej w obszarze kojarzonym z awangardą czy postawangardą, a bynajmniej nie z rozrywką muzyczną. Z drugiej strony jest przecież także muzyką improwizowaną, znoszącą konwencje i sceniczne konwenanse (vide: funkcje performatywne) na podobnej zasadzie jak pewne, naznaczone odpowiednią samoświadomością artystyczną, formy muzyki rockowej. Autorzy omawianej książki pokazują na konkretnych przykładach i na podstawie konkretnych świadectw (uczestników Małej Akademii Jazzu, muzyków i animatora Akademii Bogusława Dziekańskiego), że jazz może być również spontaniczną praktyką kulturową łączącą subiektywne zaangażowanie z wypracowanymi rytuałami, a także spajającą w jedną całość aspekt twórczy z edukacyjnym.

Praktyka edukacyjna opisywanej przez Białkowskiego i Bursztę Małej Akademii Jazzu odnosi się do przekazywania wiedzy o źródłach jazzu, o jego klasycznych stylach, koneksjach z bluesem i muzyką ludową, głównie jednak do jazzu współczesnego, czyli właśnie tego „dla koneserów”. Jednocześnie znakomicie koresponduje z samą istotą tej wolnej i wyzwalającej muzyki – jest jak najdalsza od ujętego w karby reguł procesu, ma bowiem charakter edukacji nieformalnej. Fundamentalną rolę spełnia muzyczna prezentacja i kontakt z artystami. Więcej się gra, niż mówi, choć muzyczny pokaz nie wyklucza rozmowy czy pewnych elementów wykładu. Jak czytamy w książce,  „paradoksalnie najprościej byłoby chyba powiedzieć, że nie mamy tu do czynienia z kolejną, choć może lepiej »opakowaną«, próbą natrętnego i mentorskiego urabiania gustów w myśl jakiejś uprzednio zdefiniowanej wizji normatywnej, ponieważ żadnej takiej wizji ani  MAJ, ani tym bardziej jej »profesorowie« po prostu nie mają, ale raczej ‒ niezależnie od tego, jak bardzo niewspółcześnie by to brzmiało ‒ z próbą stopniowego »zanurzania« młodej wyobraźni w przestrzeń muzycznej kultury, dla której spotkanie z muzyką jazzową i jazzowymi indywidualnościami  jest jedynie pretekstem. Tym, co ową próbę wyróżnia, czyni niezwykłą i niepowtarzalną, jest zakres autonomii, jaką przyznaje się edukowanym (nikt tu nie oczekuje, że staną się fanami jazzu) oraz sposób zorganizowania, zasób środków i strategii działania, które temu celowi służą”.

Książka Białkowskiego i Burszty ma bardzo swoistą „strukturę warkocza”, splatają się w niej bowiem różne wątki tematyczne i formy narracyjne. Mamy zatem wspomniany przed chwilą wątek edukacyjny, artystyczny (jazz jako rozwijająca się estetyka muzyczna), społeczny (motyw wspólnoty podjęty w V rozdziale), polityczny (neoliberalizm a utowarowienie kultury) i antropologiczny, który jest zarazem spoiwem dla wszystkich wcześniej wymienionych (edukacja nieformalna jako praktyka kulturowa, rytuał i perfomatywność „aktu” artystycznego, relacja „nowego” ze „starym”, artysta i animator jako „szaman” oraz „medium” łączące świat zewnętrzny ze społecznością lokalną). Splot narracyjny polega na stałej niemal współobecności kontekstu teoretycznego (jego oczywistą przewagę mamy w rozdziale I) z analitycznym tudzież narracji naukowej z krytyczno-publicystyczną (zwłaszcza rozdział III). Można by taki kształt książki potraktować negatywnie i widzieć w nim zwyczajny brak należytego uporządkowania, wszelako lektura dzieła nie nastręcza przeszkód, może właśnie dlatego, że taka, a nie inna struktura – trochę jak analizowane spotkania jazzmanów z młodzieżą, gdzie muzyka przeplata się ze słowem – wspomaga rozumienie każdego z aspektów wywodu.

Przy tym wszystkim warto zwrócić uwagę na przyjętą w relacjonowanym w książce badaniu metodologię. Wykorzystano trzy narzędzia: wywiad, obserwację i tzw. spotkania fokusowe. W autorskiej realizacji wszystkie te rutynowo stosowane przez badaczy kultury i życia społecznego metody złożyły się na przedsięwzięcie wpisujące się w tradycje narrative studies, socjologii humanistycznej Znanieckiego i Chałasińskiego oraz antropologicznego badania biografii. Białkowski i Burszta podeszli do zadania z podstawowym założeniem nakazującym widzieć w rozmówcach podmiot sytuacji badawczej. Piszę o tym po to, by podkreślić różnicę między takim właśnie podejściem a tym, które dominuje w rutynowej socjologii ankietowej, a zwłaszcza w badaniach rynku czy wspomaganych przez socjologów oraz antropologów (!) badaniach marketingowych.

Podsumowując – książka Andrzeja Białkowskiego i Wojciecha Józefa Burszty jest przykładem owocnego zespolenia kompetencji pedagogicznych i antropologicznych, a także uwrażliwienia na te zjawiska w kulturze, które wymykają się oglądowi opartemu na analizie tzw. kultury instytucjonalnej. „Jedzie Pan Jazz (...)” będzie niewątpliwie przydatną lekturą zarówno dla kulturoznawców, pedagogów, nauczycieli, jak i dla studentów z kierunków humanistycznych i społecznych.

Wyszukaj w blogu: