W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Felicji, Roberta, Sławy , 24 stycznia 2020

Na Nowy Rok

2020-01-03 10:12:31, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Z trudem przychodzi mi uznać, że data 1 stycznia ma jednak jakiś magiczny wymiar. Zawsze oznacza nowy początek, nowe nadzieje, że o nowym kalendarzu do zapisków i organizacji życia nie wspomnę. Towarzyszy temu coraz mocniejsza nuta melancholii wynikająca z faktu, że oto rozpoczyna się kolejny rok życia, na liczniku coraz wyższa liczba, a świadomość nieuniknionego coraz silniejsza. W sumie więc niewiele powodów do radości, dlatego tym trudniej mi zrozumieć te sylwestrowe szaleństwa i zbiorowe szczęście ze zmiany cyferek. Noworocznych bali zaliczyłem już odpowiednio wiele, żeby się czuć zwolnionym z obowiązku wszechogarniającego przymusu  uczestnictwa w sylwestrowych rozrywkach. Imprezy pod chmurką też mnie jakoś nie pociągają, sam byłem organizatorem kilku, więc wiem ile kłopotów i przykładów ludzkiej bezmyślności i braku odpowiedzialności ze sobą niosą.

Niewątpliwym plusem dodatnim takiego stanu rzeczy jest to, że noworoczny dzień rozpoczynam ze świeżą głową, bez żadnych męczących skutków nadużywania szampana i innych trunków, dzięki czemu mogę się delektować koncertem z Wiednia. Jest też  naturalnie relacja z konkursu skoków w ramach TCS, natomiast do pełni szczęścia brakuje stałego kiedyś punktu programu telewizyjnego, a mianowicie sportowego podsumowania roku. Może zresztą gdzieś jest i taka audycja, jednak nietrudno było ją przeoczyć przy takiej mnogości telewizyjnych programów.

Ma więc Nowy Rok swoje rytuały i obyczaje, potwierdzające łatwość, z jaką je przyjmujemy i stosujemy.

Była także nowa bielizna, w której rozpoczynałem kolejny rok i tym razem cała długa lista noworocznych postanowień. Dawno tego nie robiłem (palenie papierosów rzuciłem już dawno), ale doszedłem do wniosku, że podejmowanie rozmaitych zobowiązań oznacza, że ciągle mam jakieś plany, niekoniecznie ambitne zamiary, że po prostu jest po co żyć, a nie tylko oddawać się rozkoszom emeryckiego bytowania.

Sam jestem ciekaw na ile starczy mi sił i ambicji by te wszystkie plany wykonać, a do rachunku sumienia dojdzie za około 12 miesięcy.

Rozpoczęcie roku to tradycyjny czas ogłaszania rozmaitych podwyżek. W 2020 zapowiada się ich szczególnie dużo, co jednak mocno niepokoi, zwłaszcza emerytów, którzy mogą liczyć jedynie na rewaloryzację swych skromnych emerytur, a nie tak jak wszyscy zatrudnieni na konsumpcję owoców wzrostu gospodarczego. Zresztą, żyjąc w alternatywnej rzeczywistości mam coraz większy problem z ustaleniem tego, czy egzystujemy w Polsce w ruinie (TVN), czy może jednak w kraju powszechnej szczęśliwości(TVP). Ot, bądź mądry i pisz wiersze. Pewnie rację mają ci, którzy uważają, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Inaczej bowiem rzeczywistość będą odbierać beneficjenci dobrej zmiany, a inaczej szary lud, który mam nadzieję nie kupi wszystkiego, co serwuje tzw. narodowa telewizja.

W tym miejscu przypomniała mi się przedwojenna anegdota opowiadająca o sporze legionowego weterana z chłopem z kresów dotyczącym tego, czy w sanacyjnej Polsce żyje się dobrze. Na peany leguna chłop odpowiedział: wam w Polsce żyje się wygodnie, bo usadziliście się przy krowim cycku, więc macie same mleko i śmietankę, nas natomiast umieściliście przy zadku, dlatego mamy tylko gówno. Jak z tego widać, mimo upływu lat niewiele się w naszej Polsce zmieniło, ciągle są równi i równiejsi.

Rok 2020 zaczyna się powoli, mamy jeszcze taki poświąteczny brak tempa. Bo to przecież ciągle jakieś wolne od pracy dni, jakieś nowe święta. Już wkrótce dzień trzech króli, z którym wiąże się nowy sympatyczny obyczaj pochodów. Także w naszym Gorzowie takie pochody odbywają się już od ładnych kilku lat, z coraz liczniejszym udziałem gorzowian. To miłe, choć wydaje się, że od wymiaru duchowego tego przedsięwzięcia mocniejszy jest jego walor ludyczny. Bez względu na motywy warto w tym pochodzie uczestniczyć. Potem będzie finał WOŚP, imprezy która już trwale wpisała się w program styczniowych uroczystości.

A później już pójdzie! Nasi dzielni politycy na pewno dostarczą nam mnóstwa atrakcji, które nie pozwolą na  nudę i normalność. Już się boję.

Wyszukaj w blogu: