W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Bianki, Borysa, Wawrzyńca , 10 sierpnia 2020

Mieć marzenia

2020-01-26 21:14:24, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Robert Biedroń znowu zawitał do Gorzowa. Jego przyjazd to realizacja obietnicy ze słupskiej konwencji, gdzie zapowiedział odwiedziny w wielu polskich miastach i miasteczkach w roli kandydata na prezydenta RP. Co prawda kampania wyborcza oficjalnie nie została jeszcze rozpoczęta, bo marszałek Sejmu ciągle zwleka z ogłoszeniem terminu wyborów. Czyli mamy do czynienia z naszym polskim wynalazkiem, czyli tzw. pre-kampanią, która staje się pomału stałym elementem naszego politycznego krajobrazu. Wynika to prostego faktu, że PiS jak zawsze gra nie fair, odwlekając rozpoczęcie kampanii wyborczej najdłużej jak tylko się da, bo daje to już na samym początku poważny handicap urzędującemu prezydentowi, który pod pretekstem wykonywania swych obowiązków kontynuuje swój Tour de Pologne prezentując siebie jako pretendenta na kolejną kadencję.

Pan europoseł korzysta więc z tego samego patentu i spotyka się z obywatelami w ramach pełnienia swych parlamentarnych obowiązków. W niedzielne przedpołudnie rozmawiał z liczną grupą gorzowian, w której o dziwo przeważali młodzi ludzi o swoim pomyśle na Polskę i swoim pojęciu roli i zadań prezydenta. Porównywałem w duchu to spotkanie ze spotkaniem sprzed roku, ową słynną burzą mózgów, gdy rodziła się Wiosna – partia, której liderem został właśnie Robert Biedroń. Pewnie, że formuła była trochę inna, że inne okoliczności, że sporo się w tzw. międzyczasie wydarzyło, ale wydaje mi się, że jednak Biedroń stracił wiele ze swej siły oddziaływania, tego co się zwykło określać charyzmą, nadużywając formułek, wyświechtanych częstym używaniem sloganów, grepsów i chwytów retorycznych.

Spotkanie nie nabrało temperatury bo czas gonił, co podkreślał Robert Biedroń i sami organizatorzy. Program pobytu kandydata lewicy na prezydenta przewidywał bowiem to, że dokona on otwarcia biura poselskiego Anity Kucharskiej Dziedzic. Całe towarzystwo musiało się więc szybko przenieść na drugą stronę Kwadratu na ulicę Krzywoustego 22, gdzie już od kilku tygodni funkcjonuje biuro pani poseł, by już w sposób oficjalny ogłosić, jak to powiedział żartobliwie R. Biedroń, urbi et orbi, że na mapie Gorzowa pojawiło się miejsce, gdzie wszyscy opuszczeni, wykluczeni, skrzywdzeni zostaną wysłuchani i co ważniejsze otrzymają wszelką możliwą pomoc. Pani poseł Kucharska Dziedzic, jak wiadomo nowa postać w polskim parlamencie deklarowała, że w tej nowej roli nie zatraci swej wrażliwości na krzywdę i ludzkie sprawy, że właśnie pod tym adresem będą mogli się spotykać ludzie o lewicowych poglądach, że będzie to miejsce do dyskusji, sporów i zgłaszania postulatów. To będzie także adres komitetu wyborczego Roberta Biedronia, który także przy tej okazji przypomniał słynną propozycję Jacka Kuronia - „nie palcie komitetów, zakładajcie własne”. Pani poseł zaprezentowała się jako zwolenniczka harmonijnej i równoprawnej współpracy gorzowian i zielonogórzan podkreślając, że mimo swego zielonogórskiego adresu jest przede wszystkim posłem lubuskim. Otwarcie biura była też okazją do oficjalnych podziękowań tym wszystkim, którzy głosowali na panią Kucharską Dziedzic, osobom które przyczyniły się do jej wyborczego sukcesu poprzez aktywne uczestnictwo w kampanii. Niektórych z nich wyróżniła powierzeniem roli społecznego asystenta posła RP.

Zarówno wystąpienie pani poseł, jak i pana europosła kończyły się wyrażeniem nadziei nie tylko na wyborczy sukces Roberta Biedronia, ale i na zwycięstwo lewicy w nieodległej przyszłości oznaczające powrót do kiedyś posiadanej władzy. I choć widziałem zwątpienie na niektórych twarzach, bo dziś te słowa mogą wydawać się nierealną mrzonką, to bardzo mi się one podobały. Trzeba przecież stawiać sobie najwyższe cele, trzeba marzyć, bo życie człowieka pozbawionego marzeń ma niewiele sensu.

 

Wyszukaj w blogu: