W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Amelii, Dobromira, Leonarda , 30 marca 2020

Taki mój protest

2020-02-21 09:41:18, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Póki nie sprawdziłem, co warzy Kompania Piwowarska, zanosiło się, że od tego roku przestanę pić piwo z browaru w Witnicy. Lubię piwo mocne, dlatego sięgałem po flaszeczki witnickiego trunku o nazwie Black Boss Porter, który w Szwecji jest uważany za ekskluzywny. Czasem kupowałem lubuskie warzone w Witnicy, ale to wtedy, kiedy gościłem w swoim domu kolegów z Polski. Chciałem im się pochwalić, że i w naszym regionie, jak się chwali marszałek – wartym zachodu, robią piwo. Dawniej gościom podawałem piwo marki Lubusz. Po plajcie browaru na Kożuchowskiej w Zielonej Górze zachęcałem ich do kosztowania hausta także produkowanego w Zielonej Górze, ale przy Drzewnej. Piwo z tego browaru albo się popsuło i piwosze omijali pijalnię, albo browarnikom znudziło się warzenie. Jego miejsce zajął nowy miejscowy trunek o smaku piwa, którego osobiście nie kosztowałem, a o którym jeszcze nie słyszałem złej opinii. Ma się rozumieć ze strony piwoszy.

Należę do nieformalnego stowarzyszenia piwoszy letnich. To znaczy nie piję piwa od pierwszego października do ostatniego dnia kwietnia. Nie ma to nic wspólnego z jakimś ślubowaniem złożonym na kacu lub pod wpływem. Od października do kwietnia rozkoszuję się nalewką, cydrem i winem z mojej piwniczki. Jest tego niewiele, że ale moim gościom i mnie akurat wystarczy. Proszę nie sądzić, że piję na zasadzie: muszę. Piję wtedy, kiedy mam ochotę, to znaczy najczęściej wieczorem. Jeśli cydr – to szklankę, jeśli wino – to większy kieliszek, a jeśli nalewkę – to jeden, dwa naparstki. Nalewkę malinową i orzechową piję wyłącznie zamiast lekarstwa. Pewnie dlatego grypa i podobne choróbska mnie omijają.

Na piwo to ja mam smak od pierwszego maja do ostatniego dnia września. Codziennie. Z wyłączeniem tych wieczorów, kiedy jestem za kierownicą swojego auta. Jednego dnia nie wypijam więcej niż butelkę/puszkę schłodzonego trunku. Jak powiedziałem, lubię witnickiego bossa, którym zachwycają się Szwedzi. Lubię także jeden produkt z browaru w Namysłowie. Bywało, że piłem, ale bardziej z musu niż z miłości, bo nie przepadam za lechem, tyskim, żubrem, wojakiem. To znaczy jeżeli w knajpce, do której zostałem zaproszony, nie ma innego piwa, piłem to, co nawarzyły browary należące do Kompanii Piwowarskiej. Piłem dotąd. Od teraz nawet nie spojrzę na piwo z browarów należących do tej grupy. To taki mój protest. Nie ma ona nic wspólnego z podniesieniem ceny na napoje alkoholowe.

To jest moje postanowienie, że nie dołożę grosza do nagrody Człowiek Roku „Gazety Polskiej”. Od 1995 redakcja tego tygodnika namaszcza kogoś na człowieka roku. Wśród nich byli m.in. Mariusz Kamiński (2007, za skuteczne zwalczanie korupcji), Antoni Macierewicz (2010), Tomasz Kaczmarek (2009, za bezkompromisową walkę z korupcją), Wacław Berczyński, Wiesław Binienda, Kazimierz Nowaczyk i Grzegorz Szuladziński (2012), Mateusz Morawiecki (2016, 2017 i 2018). W 2019 redakcja „GP” wytypowała na Człowieka Roku Jarosława Kaczyńskiego (był nim także w2004).

Ps. Tak długo będę sięgał po witnickiego bossa, jak długo ta warzelnia będzie należała do Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich. Jeżeli poda do wiadomości publicznej, że przenosi się do Kompanii Piwowarskiej, nie będzie mnie wśród kupujących to, co powstaje przy ulicy Marii Konopnickiej w Witnicy.

Wyszukaj w blogu: