W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Mai, Marcelego, Wadima , 9 kwietnia 2020

Senator Tyszkiewicz jak ojciec Medard

2020-02-25 21:13:54, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Za żadne skarby nie chciałbym być na miejscu Wadima Tyszkiewicza jako patrona ronda w Nowej Soli. Jako senatora także.

Nie wszyscy nowosolscy radni byli za tym, żeby Wadim Tyszkiewicz został patronem ronda u zbiegu ulic Przyszłości i Wieniawskiego. Na sesji Rady Miasta zdecydowała większość. Czy Tyszkiewicz mógł odmówić przyjęcia takiego wyróżnienia? Gdyby mnie zapytał o zdanie, podpowiedziałbym: Tak. Ci, którzy opowiedzieli się za rondem Wadima Tyszkiewicza, przekonywali tych, którzy byli przeciw tej nazwie, że Tyszkiewicz był nie byle jakim prezydentem Nowej Soli. Kierował miastem w latach 2002-2019. Pierwszy raz został wybrany na prezydenta w drugiej turze, w następnych wyborach uzyskał poparcie 84 proc. wyborców już w pierwszej turze. Trzecią kadencję zaczął od poparcia  87 proc. wyborców, czwartą – 86 proc. W zeszłorocznych wyborach do senatu dostał więcej głosów niż pozostali kandydaci w okręgu nowosolskim. Było o nim głośno nie tylko w Nowej Soli. Prawda, ile razy zaglądam do Nowej Soli, a bywam tam często przejazdem, szczególnie zwracam uwagę na to, co się dzieje w strefie przemysłowej. Do niedawna zamykałem oczy, kiedy jechałem ulicą Zielonogórską wzdłuż płotu, za którym był Dozamet i potem Wrocławską obok ruin fabryki nici. Nowa Sól przed Tyszkiewiczem była wśród miast lubuskich z największym bezrobociem. W 2019 r., kiedy Tyszkiewicz został senatorem, w Nowej Soli brakowało ludzi do pracy, a ul. Zielonogórska i Wrocławska przybrały wygląd alei, po obu stronach których coraz więcej wystrzałowych szyldów.

Tyszkiewicz stał się drugim nowosolaninem, który za życia został patronem. Pierwszym był kapucyn ojciec Medard, traktowany jak ikona Nowej Soli. Mało kto wiedział, że nazywał się Stanisław Parysz, a Medard to imię zakonne. Wszyscy zaś wiedzieli, że posługuje w kościele pw. Świętego Antoniego Padewskiego. Zmarł w 2013 roku, dożywszy setki. Staruszek podobno przekonywał, że nie zasługuje na to, żeby być patronem ronda u zbiegu ulic Piłsudskiego, Wyspiańskiego i Dąbrowskiego, a więc w pobliżu kościoła, ale przekonywał za cicho. Niedaleko ronda Ojca Medarda, które zakonnik odsłonił za życia, stoi ławka i jego pomnik.

Moda na upamiętnianie żyjących wcale nie zrodziła się po 1989 r. Bolesław Bierut był na znaczkach pocztowych. Jego imię nosił uniwersytet we Wrocławiu. Bierutowice w Karpaczu, obecnie nazywane Górnym Karpaczem, to także pamiątka po Bierucie. W Polsce worek z upamiętnieniami żywego człowieka rozwiązał się za papieża Jana Pawła II. Do dnia jego śmierci w 2005 r. postawiono ponad 230 rzeźb. Lech Wałęsa jest patronem portu lotniczego Gdańsk-Rębiechowo, placów i ulic w USA, Kanadzie, Francji, Gnieźnie, Zgorzale na Kaszubach, występuje na znaczkach wydanych przez Pocztę Polską. Niedawno przestał być patronem szkoły w Ustrzykach Dolnych i coraz głośniej, żeby przestał patronować lotnisku.

U wylotu ulicy Wrocławskiej w Zielonej Górze rok temu powstało rondo Świętego Urbana, patrona miasta. Sto metrów dalej, przy zjeździe na Raculę, przed zeszłorocznym Bożym Narodzeniem budowlańcy zakończyli robotę na chyba największym rondzie w mieście. Teoretycznie nie ma ono nazwy. Praktycznie – zielonogórzanie nazywają je rondem Andrzeja Huszczy, legendarnego żużlowca, który przez to rondo przejeżdża tyle razy, ile razy jedzie do miasta i wraca do swego domu na Raculi. Jeszcze dwa lata temu było głośno o tym, że na rondzie stanie pomnik żużlowca. Pomnik powstał w pracowni Artura Wochniaka, ale stoi na deptaku między teatrem a opuszczonym budynkiem kina Nysa. Każdy, kto bywał na stadionie, kiedy Huszcza jeździł w lewo, nie ma wątpliwości, że pomnikowy żużlowiec to wypisz wymaluj Andrzej Huszcza w skali 1:1. Gdyby pomnik został przeniesiony na to ogromne rondo, gdzie podobno miał stać, pewnie nikt nie powiedziałby, że to wypisz wymaluj Andrzej Huszcza. Z daleka i tego motoru nie byłoby widać. Niech więc stoi tam, gdzie stoi, albo w innym miejscu, na przykład przed stadionem żużlowym przy Wrocławskiej, a to najwyżej pół kilometra od tego ronda, które zielonogórzanie nazywają rondem Huszczy.

Była taka zasada, że żywym nie stawia się pomników. Zmarłym owszem, ale najwcześniej pięć lat po śmierci. Ta zasada nie dotyczyła nagrobków na cmentarzach. Żywi, którzy sądzą, że ta zasada ich nie dotyczy, bardzo często spadają z cokołów.

Wyszukaj w blogu: