W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Mai, Marcelego, Wadima , 9 kwietnia 2020

Jeszcze o Stilonie i trochę o koronawirusie

2020-03-13 09:32:23, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

W sytuacji gdy grozi nam wszystkim śmiertelny wirus na drugi plan schodzą wszystkie sprawy i  problemy, które dotąd ekscytowały Polaków. Nieważny stał się fuck posłanki, niewielu pamięta o 2 miliardach przekazanych beztrosko mediom publicznym, gdy teraz tak bardzo by się przydały polskiej służbie zdrowia, nawet kampania prezydencka straciła wiele na znaczeniu. Dziś powszechna jest obawa, rośnie poczucie zagrożenia i niepokój jak sobie poradzimy z oczywistym i realnym niebezpieczeństwem. Trudno w tej sytuacji o powiedzenie czegoś nadzwyczaj mądrego, mam obawy jak wszyscy, boję się nie tylko o siebie, ale i o najbliższych, dlatego staram się przestrzegać dobrych rad i sugestii wygłaszanych z różnych stron, choć często stoją one ze sobą w jawnej sprzeczności.

Jedno jest pewne; ze skutkami epidemii będziemy się zmagać długo, a skutki ekonomiczne mogą się okazać najboleśniejsze ze wszystkich. Koronawirus niewątpliwie zostanie wykorzystany przez rządzących jako pretekst tłumaczący nieuchronną recesję, choć prawda jest taka, że przez wszystkie lata sprawowania władzy PiS radośnie i beztrosko szasta pieniędzmi byle tylko wygrywać wybory na zasadzie po nas choćby potop. Dlatego mimo wrodzonego optymizmu sądzę, że czekają nas ciężkie czasy, bo trzeba będzie płacić rachunki za tzw. transfery społeczne, woluntaryzm i nieprzestrzeganie żelaznych reguł ekonomicznych.

I z innej beczki. Mój ostatni tekst o sytuacji w Stilonie wywołał niejakie poruszenie, co dla autora zawsze jest źródłem satysfakcji. Okazuje się, że w mieście jest wielu „stilonowskich patriotów”, dla których ta fabryka znaczy nadal jeszcze bardzo wiele, że ciągle żywe są wywoływane przez nią emocje i wzruszenia. Oni tak jak i ja, mocno boleją nad upadkiem tego wielkiego zakładu, nie mogą pogodzić się z tym, że Stilon tak bardzo skarlał. W tym roku przypada 70 rocznica rozpoczęcia działalności przez Stilon. W innej sytuacji byłby to jubileusz obchodzony licznie i hucznie, bo okazja jest szczególna. Dziś niewielu o tej rocznicy pamięta, a wysiłki kilku entuzjastów dążących do tego by uczcić ją w sposób godny, choćby w formie przygotowania na tę okazję okolicznościowego wydawnictwa, jakiegoś zaczątku stilonowskiej monografii nie spotykają się z życzliwym poparciem z żadnej strony.

Dla porządku prostuję, że załoga Stilonu obok stuzłotowej podwyżki płacy, w wyniku rozstrzygniętego sporu otrzymała także 50 złotych dodatku do regulaminowej premii. To zasługa organizacji związkowych w zakładzie, a także pani Barbary Zajbert, która znakomicie wywiązała się z trudnej roli mediatora. To sprostowanie nie zmienia jednak w żadnym stopniu opinii, że kwota podwyżki wywalczona przez pracowników Stilonu pozostaje żałośnie mała, jak na dzisiejsze czasy i oczekiwania.

Wyszukaj w blogu: