W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Emila, Karoliny, Kary , 5 sierpnia 2020

Nauka języka polskiego

2020-04-02 12:08:41, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Już chyba wszyscy wiedzą czym różni się pandemia od epidemii. To co się teraz dzieje sprawiło, że nagle pojawiło się w powszechnym użyciu wiele nowych pojęć i określeń, a te wcześniejszej istniejące otrzymały, jak to się ładnie mówi, nowe desygnaty. W ten sposób uzyskaliśmy kolejny dowód na to, że język jest jak zawsze żywą strukturą natychmiast reagującą na zmieniającą się rzeczywistość szukającą nowych słów na jej opis. Kilka prosto z brzegu  przykładów:

  • koronawirus, kilka miesięcy temu mało kto o nim słyszał, dziś liczba zakażonych tym wirusem dochodzi do miliona osób na całym świecie,
  • dystans społeczny, wymagana ostatnimi rozporządzeniami rządowymi odległość pomiędzy osobami przebywającymi w sklepie, czy na ulicy,
  • jednoimienne szpitale zakaźne, nowo utworzone szpitale wyłącznie dla leczenia chorych na COVID – 19,
  • patokampania, trwająca kampania przed wyborami prezydenckimi w Polsce,
  • choroby współistniejące, określenie używane przy definiowaniu przyczyn zgonów zakażonych koronawirusem,
  • pandemiokracja, definicja działań prowadzonych przez obóz rządowy stosowana przez jej przeciwników politycznych.

Naturalnie tych neologizmów, nowych złożeń, czy zrostów językowych jest zdecydowanie więcej. Zresztą ostatnie lata były pod tym względem szczególnie owocne, bo nowa władza okazała się bardzo twórcza i inspirująca. Sam przywódca tego obozu może śmiało kandydować do tytułu Wielkiego Językoznawcy. To naprawdę bardzo dziwaczne, że wielu polityków, zwłaszcza tych o zapędach dyktatorskich, tak często zabiera się za majstrowanie przy języku prawdopodobnie kierując się chęcią decydowania o wszystkim i wszystkich.

To wszystko już stało się przedmiotem badań naukowych filologów, jak również opisów publicystycznych. Oto na przykład Katarzyna Kłosińska i Michał Rusinek wspólnie napisali książkę pod znamiennym tytułem „Dobra zmiana”, w której opisują kilkadziesiąt wyrazów, wyrażeń i zwrotów. Pojawiły się one w użyciu w czasie rządów owej dobrej zmiany stając się charakterystycznymi elementami jej języka, bo możemy o nim niewątpliwie mówić, tak jak o języku stanu wojennego, propagandy sukcesu, żeby nie sięgać do bardziej drastycznych przykładów potwierdzających postawioną przez autorów tezę, że „światem rządzi się za pomocą słów”.

Szczerze polecam tę lekturę, zwłaszcza teraz gdy jesteśmy ze wszystkich stron zachęcani do pozostania w domach, więc można ją potraktować nie tyle jako sposób na zabicie nieuniknionej  nudy, ale i na poprawę nastroju ze względu na jej walory literackie i poznawcze.

Wyszukaj w blogu: