W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Anatola, Leszka, Tamary , 3 czerwca 2020

Burza w szklance wody

2020-04-22 10:55:28, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Spore poruszenie tzw. opinii publicznej wywołała uchwała Rady Miasta podjęta na ostatniej sesji dotycząca rozszerzenia katalogu usprawiedliwień nieobecności radnych na posiedzeniach Komisji i sesjach Rady. Dotychczas obowiązywały regulacje zawarte w uchwale RM z 28 sierpnia 2019 roku dopuszczające możliwość usprawiedliwienia nieobecności radnego wyłącznie z powodu jego podróży służbowej lub reprezentowania Rady z polecenia jej przewodniczącego. Trzeba przy tym zaznaczyć, że każda nieusprawiedliwiona nieobecność na sesji bądź komisji oznaczała dla każdego radnego utratę 10% diety, czyli na przykład dwie nieobecności na komisji i nieobecność na sesji oznaczała dla szeregowego radnego potrącenie w wysokości około 550 zł, a dla radnych funkcyjnych odpowiednio więcej. Każdorazowo decyzję w tej sprawie podejmował przewodniczący Rady, była jak to się ładnie mówi jego wyłączna prerogatywa. Z tego co mi wiadomo z tej prerogatywy korzystał nie stosując żadnych wyjątków, bo przyjęta w sierpniu ubiegłego roku uchwała jest jednoznaczna w swej treści niepozwalająca na stosowanie żadnych kruczków i wybiegów. Oznaczało to jednak sporą dolegliwość dla niektórych radnych, którzy  przez swoje nieusprawiedliwione  nieobecności obrywali mocno po kieszeni. Ta regulacja była konieczna dla właściwego funkcjonowanie Rady, bo niestety zdarzały się nagminne sytuacje na posiedzeniach komisji kiedy nie mogły one obradować z powodu braku quorum niezbędnego do procedowania projektów uchwał. Potrzeba dyscyplinowania radnych stała się oczywista, a nie ma skuteczniejszego sposobu niż konsekwencje finansowe, chociaż jak powszechnie wiadomo, parafrazując klasyka, do samorządu idzie się nie dla pieniędzy. Powinno się jednak iść ze świadomością obowiązków i wszelkich konsekwencji wynikających z przyjęcia zaszczytnego mandatu radnego. Służba społeczeństwu i miastu wymaga zaangażowania na 200%, poświęcania znacznej części czasu prywatnego, a czasem i zawodowego, co może skutkować utratą części wynagrodzenia za pracę. I po to właśnie jest dieta dla radnych, która w żaden sposób nie może być traktowana jako wynagrodzenie za sprawowanie funkcji radnego, co jednak niestety zbyt często tak właśnie jest traktowane przez zainteresowanych.

Pamiętam odległe już czasy kiedy działały w naszym kraju Rady Narodowe. Moja mama była wówczas radną i za udział w posiedzeniach rady otrzymywała jakąś symboliczną kwotę pieniędzy. Obawiam się, że gdybyśmy wrócili do obowiązujących wówczas zasad to chętnych do sprawowania funkcji radnych, że o posłach nie wspomnę, nie byłoby zbyt wielu.

Jak się więc nietrudno domyślić obowiązujące dotąd zasady nie wszystkim radnym przypadły do gustu, nic więc dziwnego, że znalazła się spora grupa radnych oczekująca ich rozszerzenia o dodatkowe okoliczności mogące usprawiedliwić nieobecności. Oczywiste jest skojarzenie sugerujące, że najbardziej zainteresowani poluzowaniem reguł powinni być ci radni, którym zbyt często zdarzały się absencje na posiedzeniach i sesjach. Dlatego właśnie postanowiłem wystąpić do Biura Rady w trybie dostępu do informacji publicznej z wnioskiem o sporządzenie imiennego wykazu nieobecności radnych na sesjach i komisjach w bieżącej kadencji. Skądinąd wiem, że nie jestem pierwszy który w tej sprawie występuje do Urzędu, wiem także, że takiej informacji zainteresowanym dotychczas odmawiano. Ciekaw jestem, jaką odpowiedź uzyskam i licząc się z odmowa ciekaw jestem także jej ewentualnego uzasadnienia. Jestem bowiem zdania, że takowa informacja może wiele wyjaśnić. Dziś jest tylko wiadomo tyle, że za uchwałą zgłoszoną przez przewodniczącego Jana Kaczanowskiego spełniającego w ten sposób oczekiwania większości radnych zagłosowało 16 miejskich rajców, co oznacza, że aż tak bardzo przeważająca większość nie jest usatysfakcjonowana obecnie obowiązującymi regulacjami.

Co dalej z tą uchwałą, która jak się rzekło wywołała niemałe wątpliwości wśród gorzowian? Podzielając często zgłaszane stanowisko, że nie jest to kwestia najbardziej istotna w czasie pandemii, wychodzę jednocześnie z założenia, że życie musi iść naprzód i bez względu na okoliczności sprawy winny być załatwiane.

Teraz o losach tej uchwały zdecyduje Wojewoda Lubuski, który w trybie nadzoru może w przeciągu trzydziestu dni ją uchylić, kwestionując podaną w uzasadnieniu podstawę prawną. Będę z uwagą oczekiwał na rozstrzygnięcie wojewody, wtedy do tematu ewentualnie wrócę, także wówczas gdy otrzymam odpowiedź na swój wniosek o informację publiczną.

Wyszukaj w blogu: