W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Damiana, Mirabeli, Wincentego , 27 września 2020

Spałem z Honorowym Gorzowianinem

2020-07-03 11:21:44, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Dawno  nie byłem w sali sesyjnej magistratu, więc tym bardziej rzuciły mi się w oczy zmiany, jakie w niej zaszły. Pomijam naturalnie inną niż zwykle aranżację krzeseł, bo sesja nie była zwyczajna, choć łatwo było zauważyć większe niż zwykle odstępy pomiędzy siedzącymi, ale to wymóg, do którego chyba wszyscy zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Przede wszystkim jednak zmieniła się ściana frontowa sali, ta, na tle której  umieszczany jest stół prezydialny. Po jednej stronie ściany umieszczono fotogramy z radnymi poszczególnych kadencji, w sumie jet to już jakby nie było kilkaset osób. Po drugiej zaś swoje miejsce znalazły portrety osób, które zostały wyróżnione zaszczytnym tytułem Honorowego Obywatela Gorzowa Wielkopolskiego.

Nawiasem mówiąc portrety prezydentów miasta, które kiedyś znajdowały się w przedsionku tzw. Sali Herbowej zostały przeniesione w miejsce, moim zdaniem, mniej godne, bo do pomieszczenia, w którym kiedyś znajdował się bufet.

Honorowych obywateli naliczyłem15, a od wczorajszej sesji jest ich już 16. To piękna tradycja ostatnich lat, gdy w dzień „urodzin miasta”, czyli w rocznicę uzyskania przez Gorzów praw miejskich, odbywa się uroczysta sesja, na której jeden z gorzowian jest wyróżniany tym honorowym mianem. Nie inaczej było i w tym roku. Do wielce szacownego grona zasłużonych gorzowian, choć należą do niego także Wielki Papież święty Jan Paweł II czy prezydent Kaczorowski, dołączył Jan Tomaszewicz, wieloletni dyrektor teatru im. Juliusza Osterwy. Jego kandydatura do tego tytułu nie budziła żadnych wątpliwości wśród radnych i konwentu, co nie zawsze było regułą  w takich okazjach. Sam pamiętam sytuację, gdy  w momencie honorowania Edwarda Korbana salę opuścili politycy nie uznający tego wyboru, co mnie nawet nie zaskoczyło, bo przedstawiciele tej formacji znani są z okazywania braku szacunku dla ludzi wyznających inne niż ich poglądy.

Jednak ostatnimi czasy wybór honorowych gorzowian odbywa się w pełnym konsensusie, co dowodzi nie tylko trafności dokonanych nominacji, ale chyba także zmiany obyczaju.

Jan Tomaszewicz, popularny Tomek, bo tak nazywają go przyjaciele, przez blisko dwadzieścia lat kierowania gorzowskim teatrem stał się prawdziwym człowiekiem – instytucją, a kierowana przezeń placówka artystyczna przeżywa złoty czas.

Jego zasługą jest nie tylko wysoki poziom artystyczny teatru, co nie jest łatwe w takich przypadkach, gdy jest on jedynym w mieście, a więc siłą rzeczy jego repertuar musi zaspokajać różne gusty i potrzeby. Dzięki temu prezydent Wójcicki  mógł stwierdzić w swej momentami żartobliwej laudacji „Tyś, nas gorzowian, ponownie teatrem zauroczył”.

Jan Tomaszewicz to także, co w przypadku artystów nie zawsze idzie w parze, znakomity menadżer – jego wysiłkom zawdzięczamy pięknie odnowiony i zmodernizowany budynek teatru, a przede wszystkim przywrócenie do życia sceny letniej, zupełnie wyjątkowego nie tylko w polskim wydaniu, wspaniałego zabytku teatru ogródkowego, kiedyś często i powszechnie występującego.

To właśnie Tomek przywrócił także rangę Gorzowskim Spotkaniom Teatralnym, nadając im charakter zupełnie wyjątkowego wydarzenia artystycznego, dzięki któremu gorzowianie mogli podziwiać największych mistrzów polskiego teatru.

Gorzowska scena pod jego kierownictwem bardzo mocno wrosła w miejską tkankę społeczną i kulturalną, Tomek bowiem znany jest ze swej otwartości wyrażanej aktywnym udziałem we wszystkich przedsięwzięciach organizowanych przez miasto. Pamiętam jeszcze ze słowiankowych czasów, jak szybko i bezproblemowo mogłem się „dogadać” z dyrektorem Tomaszewiczem przy ustaleniach dotyczących wspólnych inicjatyw instytucji pozornie tak odległych. Dzięki temu udawało się pożenić ogień (teatr) z wodą (baseny) realizując  ciekawe inscenizacje na obiektach Słowianki.

Tomka poznałem bliżej jako człowieka podczas wspólnego wyjazdu służbowego do zaprzyjaźnionych Sum. Droga była długa, więc okazji do rozmów było sporo. Gościnność naszych wschodnich sąsiadów jest przysłowiowa, dlatego i okazji  do biesiadowania nie brakowało. Tomek okazał się wymarzonym współbiesiadnikiem i znakomitym rozmówcą, a jego umiejętność opowiadania anegdot nawiązuje do najlepszych tradycji ludzi teatru, że wymienię tylko Gustawa Holoubka, czy Kazimierza Kutza. Gdyby tylko Tomek zechciał kiedyś opisać swoje teatralno-aktorskie życie, na pewno byłby to bestseller. Może stanie się tak kiedyś, choć trudno sobie wyobrazić Tomka już nie działającego, a spisującego memuary.

Z owego wyjazdu do Sum, który zresztą jest historią samą w sobie, dokąd Tomek jechał by nawiązać współpracę  między naszymi teatrami (niewiele z tego wyszło, odległość robi swoje), a ja jako konsultant projektu budowy akwaparku w Sumach (do dziś zdaje się niezrealizowanego) zapamiętałem jeszcze jedno wydarzenie. Ponieważ, jak się rzekło, droga była daleka, więc musieliśmy po drodze zatrzymać się, by zanocować. I tak w jakimś prowincjonalnym hoteliku przypadł mi w udziale nocleg w jednym małżeńskim łożu z Tomkiem. Kto się spodziewał, że w tym tekście dokonam coming outu wciągając jeszcze do tego zasłużonego gorzowianina, może poczuć się zawiedziony. Jednak chyba niewiele osób może pozwolić sobie na podobne wyznanie.

Na  koniec jeszcze jedna uwaga z innego kącika. Na sesji byli obecni politycy z różnych obozów, co musiało się źle skończyć. Bo nawet przy tak wyjątkowej, uroczystej okazji nie zabrakło rozmaitych prztyczków i uszczypliwości. Celował w tym zwłaszcza wojewoda Dajczak. Przyznam, że mój szacunek zdobyła pani marszałek Polak, pod adresem której głównie adresowane były te złośliwości. Nie dała się sprowokować, nie odpłaciła pięknym za nadobne szanując nasze gorzowskie święto. Szacun, pani marszałek.

Wyszukaj w blogu: