W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Alfreda, Maksymiliana, Selmy , 14 sierpnia 2020

Przemysław Piotrowski – warto go znać

2020-07-04 20:41:29, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Pisarz. Zaczynał jako dziennikarz sportowy i reporter śledczy w redakcji „Gazety Lubuskiej”. Potem trochę wędrował po świecie, studiował, czytał i zbierał materiały do książek. Urodził się w Zielonej Górze, gdzie mieszka. Studiował na Uniwersytecie Zielonogórskim. Identycznie jak Krzysztof Koziołek. Poza miejscem urodzenia, uczelnią i pierwszym miejscem pracy, czyli redakcją „GL”, obu łączy literatura. Właściwie jej jedna odnoga – powieść kryminalna. Pewnie po maturze by się dostali na uniwersytety w Poznaniu, Wrocławiu, Warszawie, Krakowie. Pewnie by ukończyli studia. I prawdopodobnie tam by zostali. A zostali tam, gdzie studiowali. To tak na marginesie w odpowiedzi tym, którzy pytają, po co w mieście średniej wielkości, jakim jeszcze jest Gorzów, akademia z ambicjami uniwersyteckimi.

Pisarz Przemysław Piotrowski debiutował „Kodem Himmlera” w 2015 roku w śląskim Videografie. W tym samym wydawnictwie ukazały się dwa tomy jego „Radykalnych” i „Droga do piekła”. Książki dobrze przyjęte przez czytelników, ale pewnie nie aż tak dobrze, jak tego spodziewał się autor. A może wydawca liczył na więcej i nie zrobił wszystkiego, aby go zatrzymać w swojej stajni. Czasy są takie, że każdy przedsiębiorca chce dobrze zarobić. Wydawnictwo książkowe to już nie instytucja kultury, a przedsiębiorstwo. Książka też przestała być dziełem sztuki czy czymś do niego zbliżonym. Obecnie książka jest produktem. Jak masło, chleb, wyborowa, kartofle. Skończyło się dopłacanie do książek niskonakładowych i debiutów, chyba że wydawca ma nosa i jest przekonany, że kiedyś odzyska zainwestowane pieniądze. Pewnie dlatego niewiele wydawnictw wydaje poezje. Przy okazji pokutuje twierdzenie, że jeżeli o którymś tytule (powinienem napisać jak marketingowiec: produkcie) nie było nawet pół zdania w telewizji, to rzecz jest nie do czytania. Gdyby gazety chociaż napomykały o książkach. Zostały portale społecznościowe, gdzie więcej wypowiedzi z odczuciami, a mniej uzasadnień. O recenzjach nie wspominam.

Pewnie to, co wyżej napisałem spowodowało, że Przemysław Piotrowski zdecydował się na zmianę wydawcy. Od tego roku jest autorem warszawskiej Czarnej Owcy, wydawnictwa mocno znaczącego na rynku książek, które zasłynęło przekładami kryminałów autorów skandynawskich (m.in. Stieg Larsson, Camila Läckberg, Liza Marklund). Późną wiosną w tej oficynie wyszło „Piętno” Piotrowskiego, otwierające cykl powieściowy z komisarzem Brudnym. Mimo że czas nie pomagał książce, bo chiński wirus zajął najważniejsze miejsce w telewizji, polityce, gospodarce, służbie zdrowia itp., powieść nie tylko się przebiła przez maseczki, ale i zaczęło się robić o niej coraz głośniej. Akcja „Piętna” dzieje się głównie w Zielonej Górze. Komisarz Brudny, były zielonogórzanin, a obecnie policjant warszawski trochę służbowo, trochę na własną rękę szuka mordercy, który i jemu grozi śmiercią. Rzecz kończy się tak, jak kończy się większość kryminałów, czyli sprawiedliwość zwycięża. Jest w tej książce jeszcze coś, co w ostatnich latach, a po drugim reportażu braci Sekielskich szczególnie, nabrało nowego znaczenia i jest o tym głośno. Pedofilia z udziałem duchownych. Niedaleko powieściowej Zielonej Góry znajduje się dom dziecka prowadzony przez zakonnice. Częstymi gośćmi są tam faceci w sutannach. Przyjeżdżają nie tylko z pomocą. Pomagają, owszem, lecz i gwałcą. Gwałcą dzieci, z czego zdaje sobie sprawę ta najważniejsza zakonnica kierująca placówką. Nie tylko o tym wie i na to pozwala, ale i ułatwia księżom kontakty z wybranymi chłopcami. O filmie Sekielskich było/jest bardzo głośno, fakt, bo autentyk. O książce można powiedzieć: fikcja. Wymysł pisarza. Wymyślony dom dziecka, wymyślone zgromadzenie zakonnice i wymyślone okoliczności. Można tak to potraktować i książkę odłożyć na półkę. Pewnie jednak ci, którzy przeczytają „Piętno”, będą do niej wracali w snach, rozmowach ze znajomymi i przyjaciółmi. Będą inaczej patrzyli na księży. Tą książką Piotrowski ostrzega duchownych pedofili.

W sierpniu wyjdzie „Sfora”, druga powieść zielonogórzanina w ramach cyklu z komisarzem Brudnym. Zimą powinna być trzecia. Pisarz i wydawnictwo idą za ciosem.

Wyszukaj w blogu: