W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Alfreda, Maksymiliana, Selmy , 14 sierpnia 2020

Na finiszu

2020-07-09 08:12:44, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Kończy się „najdłuższa kampania wyborcza współczesnej Europy”. Zdaje się, że pomału wszyscy zaczynają mieć serdecznie dość całej tej sytuacji, która coraz mniej ma wspólnego z demokracją. Na tak zwanym placu boju pozostało dwóch pretendentów, którzy są już widocznie zmęczeni, brakuje im świeżości i nowych pomysłów, sztabowcy też już prochu nie wymyślą. Na oparach jedzie także elektorat, który jeszcze pokrzykuje na wiecach, ale zmęczenie i tutaj jest wyraźne. Widoczne jest także wielkie rozczarowanie brakiem debaty, która stała się już przecież stałym elementem w poprzednich wyścigach po prezydenturę. Zamiast rzeczowej i kulturalnej konfrontacji programów i postaw zafundowano nam stek inwektyw i personalnych ataków w czym celuje nie tylko telewizja z nazwy państwowa, ale i niestety przedstawiciele rządu z premierem na czele. Nie trudno zauważyć, że takiego poziomu zaangażowania wszystkich instytucji państwowych w promowanie wyłącznie jednego kandydata nie było chyba od czasów PRL. A przecież tak nachalnej i jednostronnej propagandy już miało nigdy nie być, bo przecież nie „oteke” Polskę walczyliśmy.

Myślałem o tym wszystkim przyglądając się licznie zgromadzonym gorzowianom, którzy szczelnie wypełnili plac przy katedrze, by spotkać się z Rafałem Trzaskowskim i wysłuchać jego płomiennego przemówienia. Przyszedłem i ja, ale bardziej po to by porównać to, co  widać z telewizyjnych przekazów z wieców Trzaskowskiego, z tym co widać na żywo. Przyznam, że zostałem miło zaskoczony, bo przebieg wiecu potwierdził autentyczność i spontaniczność uczestników, naturalność kandydata, reżyseria jeżeli była to absolutnie niewyczuwana, sztabowcy (widziałem posłankę Pomaską i posła Nitrasa) wtopili się w tłum obserwując reakcję zgromadzonych.

Naturalnie przemówienie Rafała Trzaskowskiego było powieleniem wielokrotnie używanego schematu, ale trudno oczekiwać oryginalnych pomysłów i niezużytych chwytów retorycznych na trzy dni przed wyborami.

Obserwowałem to wszystko raczej na chłodno, bo staram się zachować dystans i nie ulegać emocjom, ale widziałem, że wielu ludzi uległo nastrojowi i z entuzjazmem skandowało dobrze znane hasła : „mamy dość” i „chcemy zmiany”. Były i inne, nie zawsze cenzuralne, ale to raczej na obrzeżach zgromadzenia, więc uznajmy to za swoistą, acz nieuniknioną w takich przypadkach, egzotykę.

W sumie wizyta Rafała Trzaskowskiego w Gorzowie trwała nie dłużej niż godzinę, przyjechał do nas chyba z Trzcianki, by dalej popędzić do Szczecina. Szczerze współczuję, bo wytrzymanie takiego maratonu wymaga nie tylko wielkiej kondycji fizycznej, ale chyba jeszcze bardziej odporności psychicznej, choć pan Trzaskowski i tak ma pewnie łatwiej niż PAD, bo na jego wiecach rzadziej pojawiają się  przeciwnicy (nie było ich w Gorzowie). Prezydent Duda stara się pojawiać tam gdzie go jakby bardziej lubią, przeważnie w Polsce powiatowej, bo każda wizyta w jakiejś polskiej metropolii kończy się awanturą – patrz Wrocław. Zapewne dlatego PAD nie uwzględnił w swych planach wiecowych wizyty w Gorzowie, co może oznaczać, że przestał liczyć na to, że może w naszym mieście uzyskać  pozytywny wynik. Wybrał za to wizytę w Sulęcinie i Nowej Soli, gdzie jednak także musiał wysłuchać nieprzyjaznych okrzyków tłumu.

Także i to pokazuje, że poziom emocji sięga już zenitu, coraz częściej dochodzi do aktów fizycznej agresji i to z obu stron. Takie przypadki zapadną w pamięć na długo i głęboko,  trudno więc przypuszczać, że po wyborach zaczniemy żyć w przyjaźni i spokoju.

Mam przypuszczenie, graniczące z pewnością, że wybory bynajmniej nie zakończą się aktem głosowania 12 lipca. W powyborczy poniedziałek rozpocznie się nieunikniona awantura o wynik głosowania Polaków. Jestem pewien, że żadna ze stron nie uzna go bez walki , tysięcy protestów, a  wobec rozpętanej apokalipsy, stary spór o magisterkę Aleksandra Kwaśniewskiego będzie łagodną kłótnią.

Wyszukaj w blogu: