W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Augustyny, Łukasza, Urbana , 30 października 2020

Powszechne życzenie PT publiczności

2020-09-30 11:11:59, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Jakoś tak się stało, że przez czas jakiś trochę mnie tu nie było. Trudno odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak się stało. Tym, którzy poszukują drugiego dna, odpowiadam, że absolutnie go nie było. Ot, po prostu, trochę znużenia, trochę zniechęcenia, wakacje – i mamy gotową receptę na to by zniknąć z łamów popularnego portalu. Ku mojemu zaskoczeniu, ale i małej satysfakcji okazało się, że fakt ten został zauważony, a z uwag i opinii wyrażanych przez spotykanych znajomków wynikało, że brakuje im moich komentarzy i rozważań. Nie przeceniając ich znaczenia i ze świadomością, iż  stwierdzenie, że robię to na powszechne życzenie jest co najmniej lekko przesadzone, postanowiłem przerwać to wymowne milczenie i mozolnie dziergać te felietoniki o naszej złożonej i czasem mocno irytującej rzeczywistości.

O czym by tu więc na początek. Działo się bowiem sporo przez ostatnie tygodnie, tak lokalnie, jak i w wymiarze ogólnokrajowym. Może o kryzysie w sejmiku lubuskim, wywołany oczywistym dla bezstronnych obserwatorów dążeniem do obalenia żelaznej marszałek, naszej lubuskiej Merkel i Thatcher w jednym, a może o bezprecedensowej serii zwycięstw gorzowskich żużlowców ekscytującej poniektórych bardziej niż jest to warte to wydarzenia, które zresztą jeszcze trwają i będzie jeszcze czas do nich powrócić.

Pan prezydent Andrzej Duda po swej reelekcji, zmęczony zapewne superaktywnością w kampanii, konsumuje owoce swego zwycięstwa, zniknął z pierwszych stron gazet i ekranów stacji telewizyjnych, co w aspekcie trwającego przesilenia w obozie władzy nabiera dodatkowej wymowy i znaczenia. Ta, trwająca już dość długo przepychanka wśród koalicjantów „dobrej zmiany’ coraz bardziej wyczerpuje wszelkie zmiana telenoweli ciągnącej się bez końca i wywołującej coraz mniejsze zainteresowanie i zmniejszających się emocji. Od początku nie miałem złudzeń co do prawdziwego znaczenia tej tak zwanej rekonstrukcji rządu i wywołanej przez nią „kłótni w rodzinie”. Chodzi przecież o przekierowanie uwagi opinii publicznej na zupełnie inne tory – ciemny lud ma zająć się spekulacjami personalnymi, bo ponoć to uwielbia, a nie zajmować się rosnącą falą zachorowań na koronawirusa, czy nie przyglądać się rosnącej dziurze budżetowej. Zafundowano nam kiepskiej jakości igrzyska polityczne, z nadzieją, że zapomnimy o grożącym nam wszystkim braku chleba. W dodatku ten spektakl odbywa się w kiepskich dekoracjach obskurnego baraku na Nowogrodzkiej, który nagle stał się centrum naszego świata. Udział w nim biorą aktorzy nie najwyższych lotów, bo politycy z elity władzy jakoś nie przypominają mężów stanu, o których będą kiedyś pisać w podręcznikach historii.

Do tej sytuacji, jak ulał pasuje znane porzekadło z wielkiej chmury mały deszcz. Nasi dygnitarze porozsadzają się na nowych, albo pozmienianych stołkach i z tej osławionej rekonstrukcji trudno oczekiwać wartości dodanej. Nie mam złudzeń, że korekty personalne w rządzie przyniosą korzyści polegające na większej sprawności i efektywności działań. Niewątpliwie nie nastąpi żadna zmiana w polityce wobec kwestii ideologicznych w rodzaju LGTB, czy też w kontaktach z Unią Europejską. Przy tej okazji często jest przytaczana stara, chińska zdaje się, anegdota o tym, że częste powtarzanie zdania, iż ktoś jest pijany powinno skłonić go do położenia się spać, tymczasem rząd Zjednoczonej Prawicy ciągle nie przyjmuje do wiadomości płynących zewsząd opinii (ostatnio list ambasadorów)  o stanie swej trzeźwości.

Na marginesie tej sprawy oczywista staje się konstatacja o tym, że polityka coraz mocniej wciska się w nasze życie. I nie chodzi już tylko o to, że media o niczym innym przez ostatnie dni nie mówiły, czy też pisały. Na to jest lekarstwo w postaci małego guziczka na telewizyjnym pilocie, albo skorzystanie z bogatej oferty Netflixa. Jednak decyzje podejmowane przez rządzących mocno wpływają na nasze losy nie tylko na dziś, ale na całe przyszłe pokolenia. Długi Gierka to ponoć pikuś w porównaniu z poziomem obecnego polskiego długu.

Trudno więc skorzystać z rad, jakie zdarzało mi się słyszeć by w swym blogu unikać polityki, bo portal stara się być apolityczny. Przecież to niewykonalne.

Wyszukaj w blogu: