W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Bogumiła, Eweliny, Mirosława , 26 lutego 2021

Polska się dobrze rozwija

2020-10-28 09:17:04, Autor: Augustyn Wiernicki | Kategorie: Miasto,

We wrześniu wziąłem udział w spotkaniu mężczyzn w Zamku Międzyrzeckim, a następnie w Sanktuarium Pierwszych Polskich 5-Męczenników. Przybyło ok. 1500 mężczyzn, na harleyach, samochodami, autokarami, a nawet pieszo. Zdziwienie było tym większe, że w poprzednich latach frekwencja była niezła, a tu 1500… Dlaczego w zamku? Otóż zamek ten to wyjątkowe miejsce nie tylko na mapie lubuskiego, to szczególne miejsce w Polsce. To stare zamczysko, znacznie zniszczone zębem czasu i rycerską obroną polskich granic przed różnymi najeźdźcami, szczególnie w 1520 roku przed Krzyżakami, wybudowane w formie  drewnianego grodu za króla Bolesława Chrobrego, który tuż nieopodal usadowił pięciu mnichów: Benedykta, Jana, Mateusza, Izaaka i młodego Krystyna w celach chrystianizacji tych ziem, którzy gdzieś tu obok tego grodziska w 1003 roku śmierć męczeńską ponieśli. Od tamtej pory ich kult umacnia się nie tylko w Polsce, ale żywy jest też za jej granicami, a dzisiaj choćby w czeskim Ołomuńcu. Ten zamek przeżywał ogromne oblężenia, a szczególnie w 1655 podczas potopu szwedzkiego, gdzie jego rycerze bohatersko bronili granicy Polski przed armią najemników z całej Europy idących z niemieckiej Rzeszy na pomoc Krzyżakom. Zamek w Międzyrzeczu to symbol bohaterstwa oręża polskiego, a od czasu chrztu Polski zapisał się w historii Rzeczypospolitej do najstarszych misyjnych ośrodków chrześcijaństwa i obrony polskości.

Właśnie to miejsce wybrali mężczyźni na swoje modlitewno-patriotyczne spotkanie, by dać wyraz troski o wiarę ojców i ojczyznę. Spotkanie uświetnił Oddział Reprezentacyjny  Wojska Polskiego z Jednostki w Skwierzynie, Orkiestra Wojskowa z Międzyrzecza, wprowadzenie flagi na maszt z wojskowym ceremoniałem,  salwy honorowe, Apel Poległych, wystrzały armatnie z dział średniowiecznych, oficjalne przemówienie Starosty międzyrzeckiego i dyrektora Muzeum przy Zamku, no i ten wykład ks. prof. dr hab. Pawła Bortkiewicza, który jeszcze dzisiaj w swej patriotycznej wymowie odtwarza mi się w pamięci. Jest atak to i musi być obrona powiedział profesor, zdefiniował te obecne czasy dla Polski i określił zadania z nich wypływające dla współczesnych mężczyzn. Na podstawie przytoczonych cytatów z książki Pawła Lisieckiego „Nowy wspaniały świat” ukazał tych, którzy niepogodzeni ze współczesną odradzającą się Polską snują wobec niej wrogie plany, którzy uważają, że Polskość to nienormalność i myślą jak to wszystko zniszczyć; jak to wszystko rozwalić. Ks. profesor Bortkiewicz cytując „Nowy wspaniały świat” przedstawia krótką dosadną strategię przeciw Polsce słowami jednego z profesorów Europejczyków, który tę strategię tak opisuje swemu ważnemu rozmówcy: ”Profesor J. odchrząknął, był blady, chudy, stracił wszystkie włosy. Odkaszlnął i powiedział: -Tylko to musi mieć rozmach, o tym się będzie mówić na wszystkich płaszczyznach, rozumiesz. Polskie europejskie odrodzenie. Kaczyzm będzie jak frankizm. Ale to za mało. Osadzimy ich, zorganizujemy wielkie procesy pokazowe, ale to za mało. Nie sądzę, aby udało się kogoś skazać, więc powołamy komisje prawdy i pojednania. Będziemy ich przesłuchiwać, a potem z braku winy przebaczymy. Niektórych trochę przymkniemy, tylko to jest za mało. Trzeba więcej. Trzeba przełamać Polskość, jak to zrobili  we Francji w 1870 roku, czy w Niemczech po 1945. Musimy wymyśleć Polskę od nowa.(…)Bruksela ma już dość. Proponuję trzy miażdżące uderzenia, które raz na zawsze zmienią taką Polskę jaką znamy.(…) Przede wszystkim za polski udział w holokauście rzucimy niewinną Polskę na kolana, zbrukamy, zdepczemy. Do tego potrzebujemy zwycięstwa naszego kandydata na prezydenta. Proponuję uderzenia, które zniszczy taką Polskość jaką znamy.(…)”  Ta przedstawiona literacko wypowiedź profesora J. była znacznie dłuższa. On po prostu wyłożył  zasady wojny z Polską, jej ważne i kierunkowe dyspozycje. Kiedy to wszystko wysłuchałem, ogarnął mnie jakiś niepokój. Innych mężczyzn z pośród tych ok. 1500 słuchających wykładu, zapewne też.  Mówi to w końcu uznany w świecie naukowym profesor, wie co mówi i w dodatku w miejscu piastowym, które wiele z wojen widziało.

Wracałem już późno wieczorem do Gorzowa i wziąłem do towarzystwa kilku uczestników tego międzyrzeckiego wydarzenia. Zadawali mi pytania, czym jest tak nakreślony plan ataku na Polskę?  Kojarzyło mi się to tylko ze strategią niemilitarnej wojny hybrydowej. Szybko sięgnąłem po literaturę przedmiotu. Rzeczywiście, ten profesor J. kreślił schemat niemilitarnej wojny hybrydowej wobec Polski, którą stratedzy wojskowi dobrze znają. Ostatnio z dobrym skutkiem Rosja testuję ją na Ukrainie, podczas wojny o Górski Karabach i w Armenii. W Polsce ta niemilitarna wojna hybrydowa trwa przynajmniej od 1989 roku, a zakładała: osłabić Polskę gospodarczo, zabrać jej wszystko, wprowadzić Polaków w stan pedagogiki wstydu i poczucia niższości, najpierw okraść, a następnie wprowadzić w kompleks jakiegoś polskiego nieudacznictwa, podporządkować obcym, odebrać Polakom poczucie dumy narodowej i nad nimi panować. Polak musi się ciągle wstydzić, nawet jeżeli nie wie dlaczego. Ja to znam i znają ci co przeżyli  czasy komuny, ale też już po tzw. transformacji ustrojowej i gospodarczej, kiedy była okazja wyjeżdżać  na zachód tam patrzono na nas jak na cywilizacyjnie opóźnionych. Dzisiaj Polak podnosi odważnie głowę, ma do tego podstawy, Polska się dobrze rozwija, jej wizerunek dzisiaj już jest nieporównywalny do tego z przed kilkudziesięciu, a nawet tego z przed kilku lat. Ale dlaczego ci stratedzy wojny hybrydowej chcą to koniecznie zepsuć, a Polskę upodlić?  Niemilitarne metody wojny hybrydowej mają głównie oddziaływać na ludność cywilną oraz społeczność międzynarodową. Ich celem jest osłabienie woli oporu, poniżenie, wpędzenie w psychozę strachu i kompleks niższości, zwiększenie zniechęcenia i niezadowolenia społecznego zgodnie z interesem agresora. Dobrze ten problem ujmuje Łukasz Skoneczny w artykule „Wojna hybrydowa – wyzwania przyszłości?”  Dzisiaj głównym elementem tej strategii jest presja ekonomiczna po przez np. embarga na dostawy strategicznych technologii czy surowców. Widzimy co się dzieje wokół nas w zakresie próby uzależnienia  Polski od dostawy ropy i gazu rurociągami z Rosji, a także z Niemiec. Możliwość odcięcia dostaw to dotychczas główna broń presji, wymuszania i uległości. Kolejnym narzędziem są działania w cyberprzestrzeni, w tym hakerstwo, paraliżowanie działań administracji i manipulacje informacją.

Na arenie międzynarodowej uaktywniły się sojusze i lobby międzynarodowe w celu uniemożliwienia reakcji na akty politycznego terroru, także Polski, który staje się podstawą hegemonii wobec słabszych państw. Choćby przykład ciągłego ”grillowania” Węgier i premiera Orbana. Tu prawo ma się za nic, grają racje ideologiczne, polityczne i chęć wymuszenia posłuszeństwa wobec trzymającej niedemokratycznie zdobytą władzę tzw. komisarzy unijnych. Praktykę w tym względzie  widzimy w tworzeniu sojuszy w UE przeciw Polsce, Węgrom czy ostatnio także grupie wyszehradzkiej np. pod hasłem praworządności czy łamania demokracji i wolności. I wcale nie jest ważne, że Polska ma takie same rozwiązania prawne jak inne państwa, nieważne, że u nas nie traktuje się przeciwników politycznych tak brutalnie jak we Francji, Niemczech czy Hiszpanii. Ważne jest, aby zdyscyplinować nas, nawet oczernić, upodlić tych co próbują mieć swoje zdanie. Po co? No właśnie... Korumpuje się polityków do tego stopnia, że występują bezrefleksyjnie przeciw swojemu krajowi, nawet przeciw interesom własnych dzieci czy własnym wnukom (jeśli oczywiście je mają). Obserwuje się też wielką mobilizację w poprawności politycznej ogromnej grupy dziennikarzy głównego nurtu europejskiego. Do tego przyłącza się część uniwersyteckich środowisk nauk społecznych reprezentujących nurt neomarksistowski. Te ośrodki są wspomagane agencjami informacyjnymi, ośrodkami analiz i raportów chroniących z góry ustawione tezy. Osobnym narzędziem wojny hybrydowej jest terroryzm wewnętrzny i międzynarodowy połączony z walką o wpływy gospodarcze i z  walką cywilizacyjną. Tu mamy na uwadze, jak opracował to wielki polski uczony UJ prof. Feliks Koneczny w swych dziełach O cywilizacjach, walkę cywilizacyjną świata islamskiego z Chrześcijaństwem. Ten cywilizacyjny aspekt wojny hybrydowej jest również wmontowany w jej strategię.  Myślę, że tego nawet już obecnie nie trzeba zbytnio nikomu tłumaczyć, wiele faktów w Europie widzimy na co dzień. Samuel Huntington pisze w latach 90 – tych w swoim dziele  „Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego”, że obecnie może dochodzić do poważnych konfliktów pomiędzy cywilizacjami. Pisze też, że na pierwszy plan powrócą spory religijno-kulturowe, cywilizacja zachodnia utraci swoje wpływy w świecie, a jedynym remedium na ten konflikt cywilizacyjny może być sojusz Europy ze Stanami Zjednoczonymi. W ostatnim tygodniu października br. mamy masowe ataki na polskie kościoły, obrażanie katolików, hasła typu ”wypier….ć”, „dym w Kościele”, zakłócenia nabożeństw, i temu podobne. Czyż to nie jest początek wojny przeciw religii z hasłami tolerancji na ustach? Jak z tego wynika, wbrew temu co mówi ambasador USA Pani Georgette Mosbacher, to Polska jest po właściwej stronie historii. „Celem wojny niekonwencjonalnej jest zabezpieczenie interesów zainteresowanego państwa dzięki wykorzystaniu słabości przeciwnika na polu politycznym, militarnym, ekonomicznym i psychologicznym przy pomocy wspieranych lokalnych sił opozycyjnych(…) Wojna niekonwencjonalna jest niebezpośrednim i lokalnym sposobem prowadzenia walki i obejmuje podziemną działalność ochotników, rewolucjonistów, partyzantów, szpiegów, sabotażystów, prowokatorów, a także stosowanie korupcji i szantażu”(…)pisze płk Mirosław Banasik w swej książce „Wojna hybrydowa i jej konsekwencje dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego”. Czego więc spodziewają się stratedzy niemilitarnej wojny hybrydowej w Polsce, jakiego efektu dla siebie oczekują? Przede wszystkim spodziewają się: wywołania poważnego kryzysu w państwie będącym celem ataku tak, aby atakowane państwo nie było zdolne do pełnienia swoich funkcji. W takiej sytuacji władza powinna stracić zaufanie, a społeczeństwo powinno pozostać totalnie skonfliktowane. Ale to za mało-powiedziałby profesor J. Efektem takiego stanu winna być destrukcja administracji państwowej, sądy powinny źle funkcjonować z wyraźnym przechyłem w kierunku interesu dysponentów wojny hybrydowej, wojsko powinno utracić swoją sprawność obronną i poczucie patriotycznej misji, służby bezpieczeństwa muszą utracić wiarygodność władzy, do głosu powinny dojść grupy interesów osłabiające władze państwa, temu towarzyszyć ma rozkład tradycyjnego systemu wartości i rozpad tradycyjnej rodziny, środki masowego przekazu mają służyć przeciwnikowi wywołującemu niemilitarną wojnę hybrydową. Społeczeństwo ma mieć poczucie oblężonej twierdzy, bezsilności i rezygnacji z oporu. Z tego ma się wyłonić negatywny obraz państwa napadniętego i pozytywny obraz agresora, który niesie zbawienne uzdrowienie społeczeństwa, państwa i gospodarki. Ale to za mało, mówiłby dalej profesor J. Bo dalej to już byłaby tylko sama szczęśliwość…, tyle, że pod butem… Całe szczęście, że ten scenariusz niemilitarnej wojny hybrydowej, choć trochę u nas nawet zaawansowany, nie ma szans dopełnić się w Polsce, choć ataki jeszcze się nie skończyły. Mówię swoim gorzowskim towarzyszom podróży z Międzyrzecza: możemy spać spokojnie, choć nie oznacza, że zwolnieni jesteśmy z patriotycznej czujności, Ad gloriam Dei.

Augustyn Wiernicki

Wyszukaj w blogu: